Ostatnio na necie oglądałem fragment jej koncertu zagranego chyba 1,5-2 tygodnie temu gdzieś na Karaibach. Kompletny bełkot na scenie zamiast śpiewu i nagle ni z gruchy, ni z pietruchy Amy dała dyla, najwyraźniej znudzona publicznością...Dobrze , że miała mikrofon na statywie, inaczej bez dodatkowego punktu zaczepienia padłaby, jak ja ściorany litrem wstrętnej gorzałki...
No niestety... az zal patrzec jak sie zmarnowala... porownalabym ja do Kurta Cobaina, z tym, ze ona ma o wiele lepszy glos rock'n'roll'owa pelna geba, z wszystkimi plusami i minusami tego 'stanu'. Nagrania ma niesamowite a i niektore koncerty calkiem niezle jej wychodzily... no ale to wszystko sie marnuje przez to, co siedzi w jej glowie (nie mowie, ze jest idiotka, raczej nie jest na tyle silna psychicznie, zeby podolac temu, co ja spotkalo w zyciu i niestety wyladowala tam, gdzie jest, czyli prawie na dnie).
Cos mi sie tez tak wydaje, ze szybko sie wykonczy...
To alegoria zniszczonej sławy z własnej winy i głupoty. Na jej przykładzie można wysunąć wniosek, że narkotyki są szkodliwe i doprowadzają do ruiny człowieka. Potężny głos, zmarnowane życie.
Szkoda, bo była naprawdę utalentowana. Dużo zanych Gwiazd chciało z Nią nagrywac piosenki. Ale nie umiała byc na czas w studio nagraniowym..., przez narkotyki. Smutne to.
Wysłany: Nie 24-07-2011, 22:56 Temat postu: I wkońcu stało się to, co wszyscy jej wróżyli
Nigdy wcześniej się nią nie interesowałam. Dopiero, gdy przeczytałam o jej śmierci, przypadkiem usłyszałam jej dwa kawałki. Zachwycił mnie jej głos i muzyka. Wielka szkoda takiego talentu.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony Poprzedni1, 2, 3Następny
Strona 2 z 3
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach