u mnie zmieniło się głównie to, że dostaję namiętnego buziaka nie na pożegnanie ale na przywitanie jak wracam do naszego domku
i co jeszcze? mój Antek nie rozrzuca skarpet chwała bogu, zawsze zakręca za mną pastę, robi dobre kolacyjki i kawusie, ścieli łóżko!!!!!, i wytrzymuje ze mną całą noc
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 09 Sie 2007 Posty: 106
Wysłany: Pon 04-05-2009, 17:46 Temat postu:
Co się zmieniło?
To że teraz muszę walczyć o pilota jeśli chcę coś obejrzeć. To że rano to nie ja wychodzę z psem. I to że w nocy - znaczy jak jest już ciemno i się boję - nie muszę z psem wychodzić sama
A reszta jest chyba bez zmian.
A nie! Jeszcze zmywać nie muszę
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 16 Maj 2009 Posty: 7
Wysłany: Nie 17-05-2009, 14:30 Temat postu:
przede wszystkim nauczyłam sie gotować!
a tak to już wczesniej zostałam poinstruowana przez tesciową co mnie czeka.... i w większosci sie sprawdza.. ale walczymy!
Własciwie to nauczyliśmy sie siebie, dogralismy sie i utarlismy, pomagamy sobie wzajemnie,nie muszę robic ciężkich zakupów i wyrzucac smieci, wiele rzeczy idzie łatwiej gdy ma sie połowka przy sobie.Lepiej radze sobie równiez ze stresem, no i buziak na dobranoc jest niezastąpiony
ja nie mam za ciekawie, bo codziennie nie budzę się przy boku mojego męża, ponieważ wyjeżdza do pracy na całe tygodnie, a jak jest to mam w domu zaraz straszny bałagan, skarpetek nie rozrzuca, na szczęście, ale budzenie się i zasypianie razem jest piękne
Kolacyjek nie dostaje, sniadanka też nie, jak zasypiam to mam miłe głaskanie ach uwielbiam to (ale jest to bardzo rzadko)
U mnie niestety więcej sprzeczek
Chyba spowodowane sporą różnicą charakterów.
Poza tym, nie spędzam już samotnych wieczorów z lampką wina, i to jest największy plus.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 13 Sie 2009 Posty: 6
Wysłany: Nie 16-08-2009, 0:25 Temat postu:
Agata napisała:
My z mężem mamy taką zasadę, że nigdy nie kładziemy się spać pokłóceni. Choćbyśmy się wcześniej strasznie pokłócili to przed pójściem spać zawsze musimy sobie dać choćby buziaka na zgodę.
swietnie.zazdroszcze.U mnie niestety tak nie jest.Prawda jest taka ze trzeba wiele jakis zasad wprowadzac od poczatku bo pozniej jest z tym ciezko
Agata zasada rzeczywiście bardzo dobra!
Ja ostatnie wprowadzam i to z dobrym skutkiem zasadę, że D. zmywa zawsze po kolacji. Czasem zdarzy mu się pozmywać i w dzień, ale po kolacji to taki już jego mały obowiązek.
Majek wlaśnie my mamy podobną zasadę, D. zmywa po obiedzie i kolacji, a ja nenawidzę tego, więc tylko po śniadaniu i jeśli są to np. kubki po herbacie . Wszyscy są zadowoleni i już.
Nigdy też nie zasypiamy pokłoceni, bo się nie kłocimy, ale gdy jest jakas wymiana zdań, to zawsze i tak na noc się przytulamy i wyjaśniamy o co chodziło wcześniej, że się nie dogadaliśmy .
I zauważyłam, że D. to straszny pedant, nic nie może być rozwalone w domu itp . A ja czasami niechcący rzucę bluzę na fotel i nie zdążę powiesić to już przez cały dom leci : Monisiaaaaaaaaa o czymś zapomniałaś i się śmieje, że biegnę jak 60km/h myśląc, że coś się stało, a to tylko bluza . Szkoda, że Mężczyźni nie mają czegoś takiego żeby odwiesić samemu, ale nauczy się jeszcze!
Landrynka to u mnie jest odwrotnie - ja jestem straszna pedantka, a D. nie za bardzo. I często denerwuje mnie nawet to jak np. butelkę z wodą odłoży nie na miejsce.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 14 Sie 2009 Posty: 620 Skąd: z domu
Wysłany: Wto 18-08-2009, 10:25 Temat postu:
Moja sytuacja wygląda tak:
J. jeździ tirem i wraca tylko na weekendy, wtedy śpi u mnie. Ma tu kilka swoich rzeczy. Ale to nie było tak że on się do mnie wprowadził. Jeździ też do swojego domu, i to jest najbardziej dziwne, wykapać się. U mnie jeszcze nigdy się nie kąpał!!
Śmiejemy się z Jego mamą, że on prawie mieszka już u mnie i prawie nie mieszka już w swoim domu, a on na to, że mieszka w tirze
No ale zauważyłam zmiany. Kidy idziemy spać to rozbiera się i zostawia swoje rzeczy na podłodze koło łózka a skarpetki to przede wszystkim leżą na podłodze. Powiedziałam mu że jak teraz wróci z trasy to będzie miał swoje miejsce w szafie.
U mnie wszystko się skończyło.
Odkąd zamieszkaliśmy razem, poznałam wszystkie wady partnera, z którymi nie umiałam żyć. Okazało się też, że nasze temperamenty są tak odmienne, iż nudziłam się i czułam stłamszona.
Poza tym jego zaborcza zazdrość sprawiała, że zaczynałam się bać własnego cienia, bo miałam wrażenie, że jestem śledzona na każdym kroku. Próbował się zmienić, ale nie dał rady, a ja nie dałam rady tak żyć.
Majek nie wiedzialam, że takie zostawienie czegoś tak wkurza .
Muszę się trochę opanować, ale np jak D. coś zostawi, to ja po prostu odkładam w inne odpowiednie miejsce np w kuchni bez wzywania Go .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach