To jakich wybieramy partnerów to też nie przypadek, często spotykane są pary DDA, bo one łatwo się przyciągają. Dla mnie jest to niesamowite i przerażające zarazem, bo jak tu wierzyć w miłość. Pary DDA przyciągają do siebie ich schematy, które znają, zachowania znane z dzieciństwa. I stąd tyle nieszczęśliwych i bitych kobiet. One zamieniają się w swoją mamę, a mąż jest katem - czyli ojcem. I wszystko jest jak dawniej, a przecież były takie zakochane i a miałoby być inaczej.
Coś w tym jest. Moja koleżanka, zerwała kiedyś z bardzo fajnym chłopakiem, który nie był o nią zazdrosny (bo jej ufał), a ona to uznawała za barak zaangażowania uczuciowego. Wyszła w końcu za takiego, który jej robi sceny o wymyślonego kochanka i się wścieka, jak nie wróci z pracy o wyznaczonej godzinie. Jej ojciec, w dokładnie taki sam sposób, traktował matkę.
Też znam taki przypadek, naprawdę aż trudno w to uwierzyć...
Też jestem DDA i mimo, że teraz jest dobrze, to ten cały koszmar ciągle wraca dobrze pamiętam jak byłam mała i mama ukrywała mnie w kuchni, bo mój pijany tatuś akurat miał życzenie pobiegać sobie goły po domu albo w samych majtkach po korytarzu wtedy byłam mała i tylko widziałam, niewiele rozumiałam... Potem przez kilka lat nie pił, potem znowu zaczął... i to tak maksymalnie, 3/4 dziennie to taki standard. Już nawet rozkręcał zamki i skakał przez okno (dobrze, że mieszkamy na parterze) żeby tylko wyjść się napić. Normalnie się stoczył, topił się we własnych wymiocinach. Aż w końcu trafił na odwyk. Na razie nie pije. Już od miesiąca.
Szczerze mówiąc chciałabym, żeby ojcu się udało - ale nie wiem czy bardziej ze względu na niego, czy na mamę. Bo mama prawie się wykończyła przez to wszystko a teraz przynajmniej jest normalnie...
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 22 Maj 2010 Posty: 9 Skąd: warszawa
Wysłany: Nie 23-05-2010, 15:40 Temat postu:
Też jestem dzieckiem DDA i wprawdzie nie chodzę na terapię bo mam najlepszą terapię pod słońcem na co dzień. Mojego narzeczonego który kocha mnie ponad życie, przekonuje mnie do znudzenia jaka jestem piękna mądra i jak bardzo mnie kocha. Był pierwszym człowiekiem któremu ja powiedziałam że go kocham a nie było to dla mnie łatwe. Wiem jakie to było dla niego przykre nie słyszeć tego przez wiele miesięcy ale był cierpliwy i czekał i dla niego właśnie żyje i chcę sie zmienić.
Mam problem z młodszą siostrą którą się opiekuje (nasza mama zmarła- wykończył ją alkoholizm ojaca). Mała ma 12 lat i w szkole na lekcji z Panią pedagog klasa przerabiała właśnie problem alkoholowy w rodzinie i pedagog powiedziała że dzieci alkoholików często same stają się alkoholikami i powielają błędy swoich rodziców. Teraz boi się panicznie że będzie taka sama jak ojciec nie wiem jak ją przekonać że wszystko zależy od niej.
Nie jestem DDA . ale byłą żoną takiej osoby, mamy dziecko{dorosłe) Po 8 latach po rozwodzie mój małżonek , były, poddał się leczeniu . Córka Nasza nie chciała z Nim rozmawiać, ale jest tam ileść kroków prowadzących do wyleczenia.Poprosiłam córcię, aby spotkała się z ojcem. Zrobiła to. Ją przeprosił, ale ze mną nie chciał rozmawiać (mnie nie skrzywdził??).Ani słowa o tym że sama wychowywałam córkę i On do niczego nigdy się nie dołożył.Teraz jak Córka Nasza skończyła studia i uzyskała tytuł mgr,a On się "wyleczył"pokazuje "jakim był" i jest wspaniałym ojcem,jak córka Nasza (dorosła) spotyka się z Nim raz w miesiącu.
Nie jestem DDA . ale byłą żoną takiej osoby, mamy dziecko{dorosłe) Po 8 latach po rozwodzie mój małżonek , były, poddał się leczeniu . Córka Nasza nie chciała z Nim rozmawiać, ale jest tam ileść kroków prowadzących do wyleczenia.Poprosiłam córcię, aby spotkała się z ojcem. Zrobiła to. Ją przeprosił, ale ze mną nie chciał rozmawiać (mnie nie skrzywdził??).Ani słowa o tym że sama wychowywałam córkę i On do niczego nigdy się nie dołożył.Teraz jak Córka Nasza skończyła studia i uzyskała tytuł mgr,a On się "wyleczył"pokazuje "jakim był" i jest wspaniałym ojcem,jak córka Nasza (dorosła) spotyka się z Nim raz w miesiącu.
Po pierwsze DDA to nie jest choroba, więc nie można się z tego wyleczyć , jest to określenie syndromu czy zachowania charakteryzującego się danymi cechami, odczuciami i reakcjami.
I moim zdaniem Twoja córka ma szczęście, bo każde dziecko, nawet dorosłe potrzebuje też ojca i myślę, że to dla niej wiele znaczy. Ona pewnie mu wybaczyła, więc nie ma się co dziwić, że utrzymują kontakt .
Chciałabym podzielić się Wami linkiem do pewnych audycji radiowych, bodajże z tamtego roku, które składają się na cykl o DDA. Uważam, że pomagają zrozumieć skąd to wszystko się bierze, jak działa. Tym, którzy nie mają pojęcia z czym to się je, mogą pomóc zrozumieć, pokazać jak żyć z takimi osobami, a może pomóc im się zmienić i jak udzielić wsparcia.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Sie 2010 Posty: 21
Wysłany: Nie 22-08-2010, 9:01 Temat postu:
Super są te audycje ! ! ! Dziękuję Ci za nie! Ja też jestem DDA i wiele cech charakteru mam z pierwszej strony. Myślałam że niektóre z nich są spowodowane tym że ktoś mnie zranił w dzieciństwie: brak pewności siebie,kompleksy,ciągłe poczucie winy w wielu sferach życia...
A teraz słuchając tych audycji mam wrażenie że w tym nagraniu mowa jest o mnie.
Powoli uświadamiam sobie jaka jest prawda bo nigdy nie myślałam że ten problem może dotyczyć także i mnie. Myślałam że jeśli mój ojciec jest alkoholikiem to ta choroba dotknęła tylko jego,no może w pewnym stopniu i nas bo wszyscy cierpimy gdy jest pijany, ale nigdy nie słyszałam o żadnych schematach zachowań,o tym że to że mam niską ocenę swojej wartości,czy nie umiem sama podejmować decyzji dlatego że ojciec pije a ja jestem DDA.
Nie wiem czy kiedykolwiek zdecyduję się na terapię,mieszkam w małym miasteczku gdzie wszyscy się znają-poprostu się wstydzę,ale cieszę się że znalazłam taki temat,bo chociaż będę próbowała patrzeć na siebie inaczej, szukać pomocy w różnych artykułach,i myśleć o tym jak sprawić aby te moje złe sposoby myślenia nie przekazać mojemu dziecku które wkrótce się narodzi.
Pozdrawiam!!!!
To jakich wybieramy partnerów to też nie przypadek, często spotykane są pary DDA, bo one łatwo się przyciągają. Dla mnie jest to niesamowite i przerażające zarazem, bo jak tu wierzyć w miłość. Pary DDA przyciągają do siebie ich schematy, które znają, zachowania znane z dzieciństwa.
Pułapka tkwi nietylko w schematach, ale i w uwarunkowaniach genetycznych. DDA powinni cały czas kontrolować własne skłonności do alkoholu, a także bacznie zwracać uwagę na własne potomstwo.
Niestety alkoholizm w naszym kraju jest plagą i powinien kosztować tyle(jak zresztą każda używka), by skutecznie zniechęcić-szczególnie młodych ludzi do spożywania.
Mój ojciec jest alkoholikiem, zniszczył życie wielu osobom. MNie samej sytuacja już nie dotyczy-zerwałam wszelkie kontakty, jednak w młodości mialam duże problemy z dostosowaniem się do społeczeństwa.
Niestety alkoholizm w naszym kraju jest plagą i powinien kosztować tyle(jak zresztą każda używka), by skutecznie zniechęcić-szczególnie młodych ludzi do spożywania.
A ja myślę, że to nie jest wina alkoholu samego w sobie, bo jest on tylko narzędziem w radzeniu sobie z niedojrzałością emocjonalną. Nie trzeba mieć rodzica alkoholika, żeby mieć cechy charakterystyczne dla DDA. Znam wiele osób, których rodzice nie piją, a cechy się powtarzają, bo to chodzi o dysfunkcję rodziny samą w sobie.
Można się uzależnić od wszystkiego: leków, seksu, pornografii, gier, emocji, książek, filmów, jedzenia. To wszystko ma moim zdaniem podobne źródło i jest tylko narzędziem.
Ja już nie patrzę na alkohol jak na zło, bo to, co stosowane w umiarem, nie dla rozwiązywania czy uciekania od problemów, nie szkodzi .
Ja już nie patrzę na alkohol jak na zło, bo to, co stosowane w umiarem, nie dla rozwiązywania czy uciekania od problemów, nie szkodzi .
Powinien jednak kosztowac tyle, by skutecznie zmniejszyć dostep do niego. Dokładnie takie samo zdanie mam o każdej używce.
Co do alkoholu-uzależnienie fizyczne jest bardzo silne, do tego stopnia bolesne, że prędzej alkoholi wypije wodę kolońską niż sobie odpuści. seksoholik może prowadzić auto i sie nie rozbić, pijany kierowca może zabic dziecko na drodze i tego nie zauwazyc. Stad moja szczególna niechęć do środków odurzajacych.
Należy zwrócić uwagę jakie szkody społeczne co czyni-ja uważam, że alkohol to numer jeden w Polsce jeśli chodzi o skuteczny sposób na rujnowanie życia innym.
Co do cech DDA, to rzeczywiście nie wolno sie sugerować ogólnymi charakterystykami. To prawda, że często cechy DDA przejawiają ludzie nie mający nic wspólnego z alkoholizmem. Mozna go zastąpić jakimkolwiek uzależnieniem, przemoca, niewłaściwymi postawami rodziecielskimi wobec dzieci, czynnikami środowiskowymi...W zasadzie wszystko, co krzywdzi dziecko, może spowodować duże jego problemy w przyszłości.
Byłam kiedyś z chłopakiem, którego tata miał problem alkoholowy. Człowiek porządny, ale to czasem trudno jednoznacznie stwierdzić tak za pierwszym razem i spotykając się na początku po przyjacielsku. I powiem Wam, że ten mój były chłopak, czasem jak miał większe problemy w pracy czy na studiach, to sobie nieźle popijał na imprezach. Rozstaliśmy się z innego powodu, ale jednak tamten problem moim zdaniem miał tutaj też znaczenie. Jakoś podświadomie się go bałam.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Sie 2010 Posty: 21
Wysłany: Sob 08-10-2011, 20:05 Temat postu:
Witam. Jestem gościem na forum ! bardzo proszę o radę! Mam ojca alkoholika. Mam już go dosyć,mało tego,że rani nas tym że pije,to jeszcze ubliża i wyklina. Czasem tak jak dziś ja się nawet nic nie odzywam aby go nie zaczepiać, to on sam za to że nie tak spojrzę czy cokolwiek innego zaczyna mni wyklinać. Nie dość, że i tak jestem już poraniona- pełna cech dda,to jeszcze teraz cierpią na tym moje dzieci. Moja sytuacja wygląda tak,że mieszkam u rodziców w jednym pokoju.Mama jest ok,ale stary mnie już wykańcza. Mam jedno maleńkie dziecko-niecały rok,drugie jest w drodze-jeszcze w brzuszku. Mąż wyjechał za granicę,bo nie mamy szans na własne mieszkanie,albo kredyt 20 lat albo wyjazdy za granicę. Tu gdzie teraz mieszkamy nie możemy mieszkać. I teraz zostałam sama,mąż przez około 3 lata będzie siedział za granicą,co trzy miesiące będzie w domu tylko na dwa tyg.Nie mogę do niego pojechać-nie ma takiej możliwości-nie wyrobiłby na koszta wynajmu mieszkania i życia tam z rodziną(opłaty są drogie),nie mogę pójść na stancję,miałam na początku zagrożoną ciążę,boję się że coś się stanie.Od początku ciąży żyję w ciągłym stresie i lęku,że stary albo będzie trzaskał drzwiami i przestraszy moje dzieciątko, albo będzie wyklinał albo mi się na dziecko wywali Nie da się z nim normalnie żyć,rozmawiać.Staram się tłumaczyć sobie,że nie mogę się nim denerwować,że nie warto,ale nie potrafię opanować emocji. Nie wiem co robić,czy jak urodzę,jak to maleństwo będzie miało za dwa miesiące pójść na stancję.Czy poradzę sobie sama z takim niemowlakiem i półtorarocznym dzieckiem?Jestem sprytną dziewczyną, ale czy dam radę... Boję się też tego,że jak zostanę tutaj to po pierwsze nie upilnuję tego starszego dziecka-bo będę zajęta tym młodszym i kiedyś podleci dziadziusiowi pod nogi a ten się na nie wywali.Boję się też że w końcu zwariuję, a swoje nerwy będę wyładowywać na dzieciach. Nie chcę aby moje dzieci patrzyły na awantury, jak mama płacze!- a jest tak już teraz.Już teraz gdy jestem zdenerwowana wyżywam się na dziecku-nie biję,nie krzyczę,ale cała się trzęsę z nerwów i nie ma cierpliwości nawet uspać dziecko. A ono to wszystko czuje i widzi i rozumie,choć jeszcze nie mówi. A z drugiej strony to ciągłe poczucie winy,że to ja jestem zła,nerwowa,że się z byle powodu unoszę złością i krzykiem,bo tata jest chory,on biedny nie chce pić a te sytuacje-konflikty z nim związane to wszystko przeze mnie.Albo że jak się wyprowadzę na stancję to ojciec powie mi : idz w !(sory za wyrażenie) i że całą winą obarczy mnie,że jak ci się nie podoba to wynocha! I że się nikt do mnie nie odezwie z rodziny bo " tak jej było u nas zle że poszła na stancję". Takie jest moje myślenie. Proszę porozmawiajcie ze mną, bo nawet nie mam komu o tym powiedzieć. Mężowi,mówię o wszystkim,jesteśmy wspaniałym małżeństwem,dlatego o wiele trudniej było nam się rozstać. Ale nie chcę go już tymi wszystkimi sytuacjami męczyć,bo on to strasznie przeżywa,że jest tak daleko i nie może być przy mnie i stanąć w mojej obronie.
Też jestem DDA... wiem co to znaczy żyć w rodzinie gdzie jest alkohol.Moja mama już nie pije 14 lat i jestem z niej dumna natomiast tata pije nadal i twierdzi,że on absolutnie nie mam z tym problemu...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach