Wysłany: Nie 20-09-2009, 18:59 Temat postu: Dlaczego kobiety udają, że nie znają zasad savoir-vivre?
Witam ponownie,
Dziękuję wszystkim paniom, które odpowiedziały mi w tym temacie: forum.kobiet.pl/czy-kobiety-cenia-dobre-maniery-u-mezczyzny-t137098.html
Chciałbym teraz przejść do rzeczy, o którą mi się od początku rozchodzi. Większość z Was powiedziała, że lubi, gdy mężczyzna zachowuje się szarmancko, ale mało która tego oczekuje lub wymaga. Czy właśnie fakt, że tego typu zachowania są "nie wymagane" jest przyczyną tego, że szarmancki mężczyzna czuje się niezręcznie w towarzystwie niektórych (niestety, większości) kobiet?
Nie twierdzę, że jestem dżentelmenem na miarę Philleasa Fogga - po prostu staram się, aby każdy w moim towarzystwie czuł się dobrze. Staram się, i co? I guzik - kobiety, które tak chwalą, cenią, i wypatrują dżentelmenów, same robią mi pod górkę. Nagminną jest sytuacja, gdy po otwarciu drzwi od taksówki stoję i czekam, aż dama podejdzie do otwartych drzwi i wsiądzie, a tym czasem ona podchodzi z drugiej strony i wsiada sama. No ale może otwieranie drzwi od samochodu to dziś nieco zbyt zaawansowany przykład, spróbujmy czegoś prostszego. Na przykład, przepuśćmy kobietę w drzwiach. Tylko te, które spotykają się ze mną regularnie mają w nawyku zatrzymanie się przed drzwiami w takim miejscu, abym nie miał problemu z ich otwarciem. Pozostałe albo idą same dalej (niech będzie, widocznie nie potrzebują pomocy lub nie kręcą ich tego typu gesty), albo stoją tak, że nie mam szansy tych drzwi otworzyć (np. po prawej stronie, gdy drzwi też otwierają się w prawo). Jeszcze ani razu nie udało mi się zejść pierwszym po schodach, lub w restauracji pierwszemu podejść do stolika. Zwykle ja muszę siadać na krześle, które przygotowałem (odsunąłem) dla towarzyszki, ponieważ gdy widzi, że podchodzę do krzesła, sama sobie wybiera inne.
Sytuacji są tysiące, a dezorientacja coraz większa. To w końcu warto się starać, czy nie? Co zrobić, aby zachować się dobrze, gdy towarzyszka nie daje nawet takiej możliwości? Bardzo mnie zaciekawiła opowieść mojej znajomej, która po przyjeździe z Moskwy była pod wielkim wrażeniem kultury tamtejszych młodych mężczyzn: "Wiecie, jacy oni są uprzejmi?" - opowiadała koleżankom - "Za każdym razem, gdy wsiadałam albo wysiadałam z samochodu, to zawsze TAAK SZYYBKO BIEEEGLI, żeby otworzyć mi drzwi! Urocze!". Czyżbym biegał za wolno? Szkoda tylko, że wsiadanie / wysiadanie z samochodu to nie wyścigi...
Wytłumaczcie mi proszę drogie Panie, co robię/myślę/wiem źle.
Cóż Ci odpowiedzieć - po prostu niektóre kobiety naprawdę nie oczekują tego typu gestów od mężczyzn.
Poza tym, obecnie Zawsze trzeba zerknąć czy facet ma ochotę otworzyć te drzwi, bo to nigdy nie wiadomo.
Ostatnio kolega przepuścił swoją dziewczynę a przed nas się po chamsku wrył, mało nam nosów nie połamał drzwiami bo żadna się nie spodziewała takiej sytuacji.
Tak więc są to dwie strony medalu, bo czasem to facet nie wie jak się zachować, a czasem kobieta - myślę że duże znaczenie ma tu wychowanie w domu rodzinnym. U obu płci.
Kiedyś jak szłam gdzieś z kolegą czy kolegami, a oni nie zwracali kelnerowi uwagi że kobiecie sie pierwszej podaje zamówione danie, że przysuwa się jej krzesło, że w restauracji to mężczyzna pomaga kobiecie założyć płaszcz po odebraniu go w szatni itp...Po pewnym czasie... po prostu przestałam zwracać na to uwagę.
Aaaaa.... co do "pierwszeństwa" w niektórych sytuacjach: Ja lubie gdy mężczyzna idzie pierwszy do stolika, i wkurza mnie gdy facet wypycha mnie do przodu w tłumie ludzi - tak jakbym to ja miała torować drogę . A ostatnio podczas koncertu mi się zdarzyła taka sytuacja. Bo jak to określił kumpel: "chciał byc miły" . A mnie prawie roznieśli .
Dołączone po 9 minutach 41 sekundach:
Co do pytania czy warto się starac gdy kobieta nie daje mozliwości: uważam że nie.
Ale zawsze możesz zapytać: " Czy uznajesz/uznaje pani szarmanckie maniery u mężczyzn czy jesteś z tych, które same sobie otwierają drzwi?"
I już po sprawie, a jak powiesz to żartem to na pewno zrozumieją o co chodzi.
I dowiesz się jak masz się zachowywać .
No cóż... savoir-vivre jest tak skomplikowany, że to wcale nie tak z tym przepuszczaniem w drzwiach, w windzie... Może niektóre kobiety tak jak ja zapoznały się z tym tematem dokładnie i niektóre uprzejmości przyjęte ogólnie za społeczeństwo za grzeczność wcale tak nie jest wg. savoir-vivre. Polecam książkę
Wydaje mi się że mówimy o podstawowych zasadach, bo gdybyśmy się mieli zagłębiać w jakieś szczegóły to rzeczywiście sytuacje mogą być różne .
Np. nie wyobrażam sobie żeby jakiś starszy pan przepuszczał mnie pierwszą, albo facet gimnastykował się w drzwiach które otwierają się do wewnątrz - trzeba zachowanie dopasować do określonych sytuacji, nie ma co przesadzać w żadną stronę.
Poza tym, obecnie Zawsze trzeba zerknąć czy facet ma ochotę otworzyć te drzwi, bo to nigdy nie wiadomo.
Otóż to. W obecnych czasach wielu meżczyzn w ogóle takich rzeczy nie robi albo sa kompletnymi prostakami i jesli kobieta nie wie za bardzo z kim ma do czynienia, nie czeka az ktoś jej te drzwi otworzy, bo nie chce sie znalezc w niezręcznej sytuacji.
Np. nie wyobrażam sobie żeby jakiś starszy pan przepuszczał mnie pierwszą, albo facet gimnastykował się w drzwiach które otwierają się do wewnątrz - trzeba zachowanie dopasować do określonych sytuacji, nie ma co przesadzać w żadną stronę.
Ku zaskoczeniu niektórych, główną zasadą sv nie jest "Zawsze i wszędzie przestrzegaj wszystkich zasad savoir - vivre". Główna zasada brzmi: "Zawsze i wszędzie zachowaj zdrowy rozsądek". Sprawa drzwi otwierających się "do wewnątrz" od zawsze ma rozsądne rozwiązanie zgodne z sv: w tym zachowaniu nie chodzi o to, aby kobieta przeszła pierwsza, tylko o to, aby mężczyzna usunął z jej drogi przeszkodę. Jeśli wymaga to od niego, aby pierwszy przeszedł przez drzwi - tak powinno się stać.
Wracając do tematu, i tej wypowiedzi:
Cytat:
W obecnych czasach wielu meżczyzn w ogóle takich rzeczy nie robi albo sa kompletnymi prostakami i jesli kobieta nie wie za bardzo z kim ma do czynienia, nie czeka az ktoś jej te drzwi otworzy, bo nie chce sie znalezc w niezręcznej sytuacji.
Wyobraźmy sobie dramat w trzech aktach pod tytułem "Drzwi" (uczepię się tego przykładu, bo jest to sytuacja najlepiej rozumiana, aczkolwiek w wyobraźni rozszerzmy ją do pozostałych opisanych przeze mnie zachowań).
Osoby dramatu:
Kobieta - lubi szarmanckich mężczyzn, i wszystkie te staroświeckie gesty. Nie chce znaleźć się w niezręcznej sytuacji.
Mężczyzna - gentleman wannabe.
Akt I:
Mężczyzna z kobietą wychodzą z restauracji. Kobieta idzie pierwsza. Docierają do drzwi. Kobieta nie wie dokładnie, z kim ma do czynienia, nie czeka, aż jej ktoś drzwi otworzy, bo nie chce się znaleźć w niezręcznej sytuacji. Otwiera drzwi i wychodzi pierwsza. Kurtyna.
Akt II:
Chyba zupełnie nietaktownie go przespałem.
Akt III:
Na drodze naszych bohaterów znów stają drzwi. Tym razem kobieta zatrzymuje się, i przepuszcza mężczyznę, aby ten mógł z radością wypełnić swą powinność. Mężczyzna otwiera drzwi, kobieta przechodzi. Kurtyna. Koniec.
Niech mi któraś z Was powie, co powinno stać się w akcie drugim, aby sprawy przybrały taki właśnie obrót? Mężczyzna powinien zacząć się ścigać, i wygrać jakiś wyścig z kobietą? A może powinna paść jakaś delikatna uwaga? Albo kąśliwa uwaga? A może mężczyzna powinien zwrócić uwagę na swoje maniery w jakiś inny sposób? Tylko w jaki, skoro kobieta nie czeka, bo nie chce znaleźć się w niezręcznej sytuacji? Czy może nie marudzę za bardzo?
Dlatego napisałam że nie ma co przesadzać w żadną stronę, przykład z drzwiami: niektórym sie wydaje że to mężczyzna ZAWSZE przepuszcza kobietę - a wcale tak nie jest.
Koniec kropka. Chyba rzeczywiście troche marudzisz, bo ja jeśli chcę sprawdzić czy nie dostanę drzwiami, po prostu zwalniam przed nimi żeby facet mnie wyprzedził . Jak przejdzie i otworzy drzwi dla mnie - ok, a jak sam przejdzie i kobieto radź sobie sama - też ok.
Chodzi o to żeby nie stwarzać sytuacji krepujących, dla zadnej ze stron.
jak kobieta pierwsza biegnie do drzwi to po co robisz z siebie głupka, po prostu pozwól jej te drzwi otworzyć; chyba że czeka aż Ty je otworzysz.
I finito. Szukać problemów tam gdzie ich nie ma, albo tam gdzie mozna je rozwiazać w prosty sposób - strata czasu i nerwów .
Akt II
Kobieta się zatrzymuje, chcąc przepuścić mężczyznę, ten zgrabnym ruchem otwiera drzwi i wychodzi pierwszy, drzwi zamykają sie z wielkim hukiem pod nosem kobiety
Wydaje mi się, że to rozdzielanie włosa na czworo, niestety w dzisiejszym świecie trudno być dżentelmenem w starym stylu, i prawdziwa klasa człowieka wynika z umiejętnosci dostosowania się do każdej sytuacji, a nie sztywnego trzymania reguł.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach