Kochana, ja wcale nie twierdzę, że to jest normalne, tylko próbuję zajrzeć głębiej...Rozumiem Twój uzasadniony żal i dobrze, że chcesz coś z tym zrobić, dlatego rozważam różne możliwości, by służyć radą.
Nie miałam nic złego na myśli.
Daj znać, jak już skontaktujesz się z MOPS, ok?
Pytaniem pozostaje, co to za dziewczynki, skąd, od kogo, dlaczego i na jak długo.
Bo jeśli jej przyznano na dłużej opiekę nad kolejnymi dziećmi, to musieli sprawdzić jak wychowuje swoje. I niczego sie nie dopatrzyli. Wiem z doświadczenia jak skrupulatnie sprawdzają rodzinę przed powierzeniem dzieci, bo obecnie u nas rozgrywa się taka sprawa.
Poza tym nie ma co wydawać oceny na podstawie tego co prababcia zobaczyła na ulicy, bo nie wiemy jak jest naprawdę i nie ma co gdybać.
W dużej mierze zgadzam się z razmirezką.
Wygląda to tak: ty z mamą przeciwko siostrze, ty z jej przyjaciółką przeciwnko niej, do tego dochodzi babcia i tak się to kręci.
Jeśli naprawdę chodzi ci o dobro dzieciaczków to idź do niej z mamą, przeprowadźcie szczerą rozmowę, zapomnijcie o żalach i urazach. Bez mieszania w to wszystko babć i przyjaciółek.
Wystarczy tylko chęć i dobra wola.
Nie uwierzę, ze jest jej dobrze być pokłóconą z całą najbliższą rodziną.
Mam nadzieję, że cię nie uraziłam. Pozdrawiam
Dokładnie o to mi chodziło, o czym napisała Oczko.
A tak jeszcze mi przyszło do głowy... może siostra cierpi na depresję?
Czasem trudno nawet najbliżej rodzinie dostrzec, co się kłębi w czyimś sercu. Skoro siostra, jak piszesz mało czasu poświęca dzieciom, to może jest ku temu powód? Moze nie ma siły, jest przemęczona, w końcu mąż jest tylko gościem w domu, i cały dzień dom i dzieci są na jej głowie. Może być tak, że duma nie pozwala się jej przyznać do tego jak jej ciężko. Mogę się oczywiscie mylić, ale czasem warto popatrzeć na drugą stronę medalu.
Jeśli jest tak jak mówię, to by mogło też tłumaczyć jej zachowanie względem Ciebie, gdy wracałaś do mamy. Bo ty wróciłaś i jesteś bezpieczna pod jej skrzydłami, a ona jest "nadal" sama i nie umie poprosić o pomoc.
Czasem tez jest tak, że kobietom się wydaje, że to że sobie nie radzą to ich życiowa porażka i tym bardziej zapierają się i nie chcą pomocy, bo się wstydzą... A to niestety błędne myślenie... tylko trzeba umiejętnie podejść do tematu, że pomóc, a nie zaszkodzić.
Wiesz Oczko tylko Ona nigdy nie musiała prosić o pomoc moją mamę, bo mama była w każdy czas kiedy jej potrzebowała.
Przykłady?
Była chora - 3 dni leżała w łóżku, mama (ktora ma chory kręgosłup powinna isc na operację) jeździła do niej, pomagała, a nawet brała chłopców do siebie, żeby siostra mogła spać i sie kurować.
Inny przykład.
Niedawno zdawała prawo jazdy. Pomijam że wiecej niż raz i dość długo to trwało. Babcia była potrzebna - codziennie nawet o 6 wstawała żeby na 7 byc, bo o 8 córka ma jazdy.
Dopoki babcia była potrzebna to było dobrze, a nie wspomnę ile razy sie pytała czy może wziąść chłopców na noc , na weekend, ba na cały dzien żeby osobiscie pojechać z nimi do zoo czy nad jezioro. Co Wy.. śmiech na sali, Siostry facet powiedział, że kategorycznie się nie zgadza, ale jak była potrzeba wozić jej zakupy jak chłopcy byli mali, albo jak przez 3msc codziennie jak sie urodzili to mama jeździła ze mną pomagać, bo po porodzie samej z dwójką to ciężko. I całe dni spędzałysmy razem aż do wieczora dopoki nie było kąpieli..
Dziewczyny uwierzcie że te przykłady można mnożyć, pomijam moją tęsknotę i to jak siostra mnie traktuje - uważa że ja się nie znam na wychowaniu dzieci (fakt nie mam niestety własnych) , ale opiekowałam się nie jednym szkrabem, naczytałam sie fachowej literatury bo lubię i interesuje mnie to, pozatym napewno wiem sporo i ona mowiąc że nie mam sie odzywać w tej kwestii też mnie krzywdzi.
Być może bycie matką ją przerasta. I takie sytuacje się w życiu zdarzają, że kobiety sobie nie radzą. Szczególnie ciężko jest kobietom z bliźniakami. Nie ma co jej winić, tylko trzeba wyciągnąć pomocną dłoń.
Opieka nad małymi dziećmi to nie tylko teoria książkowa. I uwierz mi, że dopóty dopóki nie zostałam matką też myślałam, ze czytając książki i opiekując się siostrzeńcem, wiem dużo. Nic bardziej mylnego.
Według mnie to twoja siostra się pogubiła, przerosły ją obowiązki i zamknęła się w swoim świecie.
Jeżeli chodzi natomiast o słabe wyżywienie, zoo itp. to jaka jest sytuacja finansowa siostry? Być może jej partner szczędzi jej pieniędzy na takie rzeczy. Znam takiego faceta, który myśli że za 50 zł na miesiąc żona wyżywi rodzinę i ubierze dzieci.
Może wszystkiego nie wiecie, moze siostra nie wszystko wam powiedziała.
Oczko nie, on jej nie wydziela, zarabia dobrze, wkoncu pracuje od rana do wieczora.
Pozatym to my proponowalismy jej wyjazd do zoo, wiec zaplaciłaby tylko 12 zł za swoj bilet, bo mama by nas zawiozła samochodem a chłopcy wchodzą za darmo.
Wiesz co, ja juz nie mam siły..
Trudno mi sobie wyobrazić, żeby siostry nie mogły porozmawiać na spokojnie i szczerze.
Moja rada to taka byś spróbowała. Wyciągnij do niej ręke, porozmawiaj. Może ona cię potrzebuje. Może sama nie zauważa wielu błędów, które popełnia.
I może ma dość ciągłej krytyki i wytykania błędów.
Na przykładzie tych ziemniaków ... co w tym dziwnego, że ziemniaki nie były zmielone na miazgę, jeśli dzieci mają ząbki musza kiedyś nauczyć się gryźć.
Moja mama uczyła nas jeść za pomocą noża i widelca i jestem pewna, że wiele mam krzywo na to patrzyły, bo one kroiły swoim dzieciom wszystko same.
Mnie się wydaje że tym dzieciom nie dzieje się straszna krzywda, za to ty masz w sobie za dużo złości na siostrę.
Najpierw piszesz że chodzi ci o dzieci, a później wyłażą z Ciebie same pretensje do siostry.
Czy to że zmieliła dzieciom ziemniaki w zupie to coś złego?
Szczerze powiem że ja nie widzę powodu do informowania kogokolwiek z opieki społecznej, bo to czy chłopcy byli w zoo czy nie to akurat nie jest najważniejsza sprawa na świecie. Ja jak miałam 10 lat to pierwszy raz byłam w zoo i nie umarłam od tego,że nie poszłam wcześniej, nie wyobrażam sobie też 3 letniego dziecka któremu rodzice pozwalają samemu iść do wody.
A Ty masz o takie rzeczy pretensje że ech....
Van'yess a kto powiedział że samemu do wody mają iść?
Mi sie wydaje że masz jakieś uprzedzenia do mnie, bo w każdym moim temacie to TY masz do mnie pretensje. Skoro nie rozumiesz że chodzi mi o ich dobro i martwię się tym, że są źle karmione, nie mowią tyle ile normalnie 3 latki mowią, siedzą całymi dniami w domu, są bladzi jak ściana i innym trzylatkom siegają do pasa i dla Ciebie to jest normalne i to moje czepianie to wybacz. Naprawdę niepotrzebuje Twoich rad i skoro jeszcze mi masz ubliżać mowiąc że mam pretensje do siostry, to nie mam zamiaru tego czytać. I nie wiem czy mogę o to oficjalnie prosić, ale nie życzę sobie żebyś udzielała się w moich tematach, bo to już nie pierwszy raz się zdarza że to ja w Twoich oczach jestem ta zła, wiecznie na wszystkich obrażona i wynajduje problemy ktorych nie ma.
Hej czy ja ciebie obrażam?
Napisałam co o tym myślę, bo po prostu dla mnie to jest dziwna sytuacja, w której siostra rozważa zabranie siostrze dzieci i przekazanie opieki nad nimi babci.
Za popełnione błędy, które tego nie uzasadniają...
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony Poprzedni1, 2, 3, 4Następny
Strona 3 z 4
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach