Moja córka ma 3 latka i też nie była jeszcze w Zoo i nie kąpała się w morzu bo mimo, że mam blisko to ona się boi.
A co do bladości, jedzenia itp. może dzieciaczki z tych "Tadków niejadków" co? To ogólnie powszechne w tym wieku.
Ponadto właśnie zgadzam się z Van'yess" że w tobie jest bardzo dużo złości do siostry.
Może najpierw spróbuj to w sobie zmienić, a później wszyscy ingerujcie w jej życie domowe?
Wybacz, ale też nie lubię jak ktoś prawi mi złote rady na temat wychowywania dzieci.
Jeśli chcesz naprawdę pomóc tym dzieciom- to nie organizuj akcji- ataku przeciw Twojej siostrze, a po prostu przedzwoń do MOPS-u i powiedz o swoich wątpliwościach. Czasem warto pozostawić załatwienie pewnych spraw osobom postronnym, bo my bywamy zbyt subiektywni w ocenie.
Zgłaszając sprawę - oczyścisz sumienie, zrobisz krok. Podjudzając sytuację działaniami niezgodnymi z prawem nic nie wskórasz.
Kwiat_sniegu to może po prostu zaproponuj siostrze że Ty zabierzesz dzieciaki do zoo. Niech sobie kobieta odpocznie, pójdzie do fryzjera, kosmetyczki albo na zakupy.
Wychowywanie dwójki dzieci jest bardzo męczące, zwłaszcza jeśli ojca dzieci nie ma cały dzień w domu i wszystkie obowiązki "domowo-wychowowcze" spadają na głowę Twojej siostry.
flo jaaaaaaa? W życiu! nie ma takiej możliwosci.. Ja sama na spacer przy bloku nie moge z nimi pojsc, a moja mama nie moze ich zabrac do siebie na dzien dzisiejszy.
nie się wydaje że tym dzieciom nie dzieje się straszna krzywda, za to ty masz w sobie za dużo złości na siostrę.
Najpierw piszesz że chodzi ci o dzieci, a później wyłażą z Ciebie same pretensje do siostry.
Czy to że zmieliła dzieciom ziemniaki w zupie to coś złego?
Szczerze powiem że ja nie widzę powodu do informowania kogokolwiek z opieki społecznej, bo to czy chłopcy byli w zoo czy nie to akurat nie jest najważniejsza sprawa na świecie.
Zgadzam sie z tą wypowiedzią. Zgadzam sie tez z Efrell i Oczko. Rodzicielstwo to trudne zadanie. Nie zawsze wszystko wychodzi od razu. Czesto sa wątpliwosci. Moze być i depresja. Najgorsze co moze byc to krytyka ze strony otoczenia. Tak to juz jest na tym swiecie ,że inni zawsze wiedzą najlepiej jak wychowywać nasze dzieci.
Z wyjątkiem przypadków naprawde patologicznych, jestem przekonana, ze kazda matka nad życie kocha swoje dzieci i nie chce dla nich żle, a jesli nawet coś robi żle to z niewiedzy, nieświadomosci, zmęczenia. Jesteśmy tylko ludzmi.
To jej sprawa jak robi zupę. Rozgniecione ziemniaki to nie przestepstwo. Jej sprawa czy chodzi z dziećmi do zoo. Powiem ci ze moja córka w wieku 3 lat strasznie sie nudziła w zoo i w połowie wycieczki zasneła.
Moim zdaniem powinnas sie uspokoić i pogodzić z siostrą. Nie radze iść do zadnego mopsu bo mozesz jej tylko narobić niepotrzebnych problemów, dzieciom przysporzyć stresu i kiedyś tego mocno załować.
Kwiat śniegu i co zadecydowałaś?
Dziewczyny jeśli ktoś czuje, ze dzieciom dzieje się krzywda to myślę, ze warto do MOPS-u zadzwonić oni są od tego aby sprawdzić czy wszystko gra, na podstawie jednego telefonu nie muszą od razu wyciagać konsekwencji w stosunku do Matki i dzieci. Sprawdzą i sami obiektywnie ocenią. Dzieciom też nie zaszkodzi wizyta pracownika socjalnego. Myślę, ze czasami lepiej dmuchać na zimne niż potem żałować, ze się nic nie zrobiło. Przecież dzwoniąc Kwiat śniegu wyjaśni co jej się nie podoba i co niepokoi w zachowaniu siostry a pracownik oceni czy jest potrzebna wizyta, interwencja czy wezwanie natychmiastowe policji bo matka rozmamłała tłuczkiem ziemniaki do zupy.
Kwiecie śniegu pamietaj też, że siostra i tak się dowie że dzwoniłaś (chociaż pracownicy OPS-u nie podają źródła informacji) i wtedy o zbudowanie poprawnych relacji między Wami moze być bardzo trudno.
Ja interweniowałam w MOPS-ie, ale chodziło o sprawę znecania sie nad dziećmi i bicia.
Kwiat_śniegu...przeczytałam z uwagą Twój post.Zmartwiło mnie Twoje podejście do siostry,to jak o Niej opowiadasz.Jeśli ma Ona jakieś problemy z wychowywaniem chłopców, to należałoby Jej pomóc a nie obgadywać i pozbawiać praw do dzieci.Uważam,że zawsze można wyjaśnić sobie sytuację,pogodzić się z siostrą a to tylko pomogłoby Waszym relacjom i byłoby dobre dla dzieci.Ty i Twoja mama miałybyście kontakt z chłopcami,mogłybyście wychodzić z nimi na spacery,gotować im pyszności a w tym czasie siostra miałaby trochę czasu dla siebie.Moim skromnym zdaniem Twoja siostra jest bardzo samotną i zagubioną osobą.Całe dnie spędza w domu z chłopcami,mąż zapracowany wraca późno to i pewnie z Nim kontaktu nie ma.Żal mi Twojej siostry.Uważam,że zasługuje na Waszą uwagę i troskę.
Kwiat_śniegu...przeczytałam z uwagą Twój post.Zmartwiło mnie Twoje podejście do siostry,to jak o Niej opowiadasz.Jeśli ma Ona jakieś problemy z wychowywaniem chłopców, to należałoby Jej pomóc a nie obgadywać i pozbawiać praw do dzieci.Uważam,że zawsze można wyjaśnić sobie sytuację,pogodzić się z siostrą a to tylko pomogłoby Waszym relacjom i byłoby dobre dla dzieci.Ty i Twoja mama miałybyście kontakt z chłopcami,mogłybyście wychodzić z nimi na spacery,gotować im pyszności a w tym czasie siostra miałaby trochę czasu dla siebie.Moim skromnym zdaniem Twoja siostra jest bardzo samotną i zagubioną osobą.Całe dnie spędza w domu z chłopcami,mąż zapracowany wraca późno to i pewnie z Nim kontaktu nie ma.Żal mi Twojej siostry.Uważam,że zasługuje na Waszą uwagę i troskę.
I właśnie takie 'mądre rady' doprowadzają mnie do szału. Mam bardzo podobną sytuację. Poza opisanymi w pierwszym poście sytuacjami siostra wszczynała awantury w domu, dochodziło do rękoczynów, musiałam z dzieckiem na rękach uciekać, żeby pięścią po główce nie dostał. Sama nie raz oberwałam. Wiecie co mi policja powiedziała przy okazji jednej z awantur? Że mamy być dla siostry wyrozumiałe. Co to znaczy? Mam jej przyklasnąć jak znęca się nad synem? Czy kibicować jak próbuje uderzyć moją młodszą siostrę? A może pochwalić, za to, że nie daje dziecku jeść i nie wychodzi z nim na spacery?
Kwiat_sniegu, u mnie to wszystko trwa 2 lata. I właśnie zaczynam się rozglądać za odpowiednimi służbami w celu powiadomienia ich o sprawie.
I naprawdę nie wiem czy jest sens wchodzić w jakiekolwiek dyskusje z ludźmi, którzy nigdy nie byli w takiej sytuacji i nawet sobie nie wyobrażają jak zły niekiedy potrafi być drugi człowiek.
Żaden MOPS, czy sąd nie odbierze nikomu dzieci dlatego, że dostają Twoim zdaniem niedobrą zupę, ani dlatego, że nigdy nie byli w zoo, ani nie kąpali się w jeziorze. To nie są rzeczy niezbędne do życia, dzieci odbiera się, kiedy w grę wchodzi głód, przemoc, wykorzystywanie seksualne. Gdyby za takie coś, o czym piszesz odebrali prawa rodzicielskie, straciłaby je połowa biednych rodziców w tym kraju. Bo nie każdego stać na zoo i nie wszędzie jest zoo. Na szczęście nie żyjemy jeszcze w tak zwariowanym kraju, żeby rodzice sami nie mogli decydować, jak ich dzieci powinny spędzać wolny czas.
justynaa12 jeśli dzieci są bite, to zawiadomienie służb jest nawet Twoim obowiązkiem, pytanie tylko, czy mówisz o klapsie w pupę, kiedy dziecko nabroi, czy o przywaleniu mu w głowę, dlatego że się pląta pod nogami i "przeszkadza" - bo to dwie różne rzeczy. Jeśli to rzeczywiście agresja, to nie masz na co czekać, jak opieka społeczna nie pomoże to może jakaś fundacja? Ale nie jesteście w tej samej sytuacji, stawianie znaku równości pomiędzy przemocą a brakiem wycieczki do zoo zakrawa na żart.
Wiesz, ja nie porównuję przemocy do braku zoo. Po prostu domyślam się, że brak zoo, nieodpowiednie odżywianie itd. to jedna z wielu spraw, które się kumulują.
Wiem też, że osoby, które nie doświadczyły takiej sytuacji nie będą raczej w stanie tego zrozumieć. Sama byłam na studiach i przez pierwsze kilka miesięcy wierzyć mi się nie chciało w to, co opowiadała moja mama i siostra. A potem wróciłam po studiach do domu, dopiero wtedy zobaczyłam co się dzieje.
Tak jak napisałaś - nikomu nie zabiorą dzieci za brak zoo. Jeśli jednak dziewczyna ma wątpliwości to podejrzewam, że nie są one bezpodstawne. Lepiej czasami dmuchać na zimne niż pozwolić, żeby dzieci były nieszczęśliwe.
Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby taka matka się zmieniła. Jest szansa, że jeśli byłaby kontrolowana to zaczęłaby w końcu o dziecko dbać. Właśnie dlatego, że boję się, że go zabiorą, jeszcze nigdzie faktu nie zgłosiłam. Czasami sytuacje są naprawdę patowe.
A może Ty ją spróbuj postraszyć na początek? Że jak jeszcze raz uderzy dziecko, to kogoś zawiadomisz?
Wiadomo, że odebranie dziecka to już ostateczność, najpierw jest jakiś nadzór kuratorski... Ja jestem wobec tego dość sceptyczna, bo to czasem z deszczu pod rynnę.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony Poprzedni1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach