Ja powiem tylko tyle do ludzi którzy nagadują na księży - bardzo mi przykro, ze Was musieli kiedyś tak strasznie skrzywdzić - bo jeżeli nie - to chyba nie macie podstaw by miec takie zdanie
Bo "słyszałam", "ktoś mówił", "kolege koleżanki to spotkało" - to jest poziom dzieciaków z podstawówki
Kiedyś chodziłam do spowiedzi co piątek, teraz dorosłam, skoro grzech to moje sumienie, a ja nie robie nic wbrew niemu, więc...
Ja nie nagabuję. Nie przepadam za księdzmi i tak już zostanie. Wierzę, że są jeszcze księża z powołania, ale jest ich coraz mniej. Proszę, nie przekonujcie mnie na siłę do niczego, wielokrotnie próbowałam iść do Kościoła i uwierzyć w Waszego {mojego?} Boga od nowa. Nic nie dało to. Niestety.
Ostatnio zmieniony przez Balbinka dnia Nie 27-06-2010, 13:19, w całości zmieniany 1 raz
A skąd wiesz, że jest ich coraz mniej? Rozmawiasz z nim, żyjesz w ich bezpośrednim otoczeniu?
Strasznie nie lubie takie bezpodstawnego gadania, naprawdę
Czemu bezpodstawne gadanie? Skąd wiesz że ktoś nie obserwował nieodpowiedniego zachowania kleru w swoim otoczeniu? Czemu od razu ksiądz musiał "bardzo skrzywdzić" żeby człowiek mógł wyrażać swoje zdanie na temat tej kasty? I gdzie jest granica "bardzo" od "mniej"?
Mam zdanie na temat kleru jakie mam. Ale na pewno nie jest to zdanie na temat wszystkich księży. Bo zawsze i do wszystkiego trzeba podchodzić INDYWIDUALNIE, a nie generalizować.
Miss no widocznie źle myślałam Wydawało mi się, że nie ma tu ludzi, którzy chodzą za księżmi krok w krok obserwując co robią i czy napewno jest to super perfekcyjne zachowanie dające wzór
Znam róznych księży, jedziłam na oazy, uczestniczyłam w życiu kościelnym kilka dobrych lat. Nie wypowiem się negatywnie jednak, bo żaden mi nic nie zrobił, abym miała do tego prawo. Ksiądz też jest tylko człowiekiem, a gadanie nie chodze do kościoła, bo księża...jest strasznie niedojrzałe, bo do kościoła nie chodzi się dla księży.
Gizmowa ja wiem z doświadczenia co ksiądz może powiedzieć itp.
Raz byłam świadkiem jak krzyczał na dziewczynę, która miała kartkę ze spowiedzią do ślubu. Biedna zaczęła płakać, cały Kościół patrzył na nią a ksiądz krzyczał na głos, że jak śmiała spać, co sobie wyobraża itp.
Ale z tym obserwowaniem ludzi to też nie tak łatwo Wystarczy przytoczyć dwa przeciwstawne przykłady: typowego antyklerykała, który uznaje, że ksiądz to największe zło, jakie chodzi po świecie, oraz babuszkę słuchającą wiadomego radia i uważająca, że każdego grzesznika powinno sie kamienować ... Ci ludzi na to samo zachowanie księdza będą patrzeć zupełnie inaczej. Więc to też nie powinno być wyznacznikiem naszego prawa do wyrażania zdania na temat kleru.
Przykład od Blondynki - antyklerykał będzie pomstował, że jakim prawem ksiądz tak potraktowal dziewczynę, bo przecież to jej sprawa inne tego typu slogany rzucał. Babuszka z kolei będzie naskakiwać na dziewczynę jak ona śmiała sprzeciwić się temu co kościół (czyt. księża) każą i zakazują.
Jeżeli prawo do wypowiedzi uzależniać od tego czy się za kimś chodzi i obserwuje ... 99% ludzi nie powinna buzi otwierać Też jeździłam na eyjazdy organizowane przez kościół. I dlatego mówię otwarcie, że nigdy nie będę na tą grupę społeczną patrzeć jako na całość. Są ludzie i ludziska, są księża i księżyska.
Co do tłumaczenia że nie chodzę do kościoła bo ksiądz ... Nie ma czegoś takiego jak wierzący nie praktykujący. W żadnej wierze, nie tylko katolickiej. A tak tłumaczą się ci, którzy sa zbyt leniwi, żeby zwlec szanowne 4 litery w niedzielę do kościoła. Przecież uczestnictwo w mszy w niedzielę jest jednym z filarów wiary katolickiej. jeżeli ktoś łamie filar - nie ma prawa nazywać się wyznawcą danej wiary. I znów nie tylko w katolicyzmie, ale w każdej jednej.
I na koniec - ksiądz jest tylko człowiekiem. Polityk jest też tylko człowiekiem. Obaj wykonują swój zawód. Dlaczego możemy rozliczać polityków, a księży nie? przecież i jeden i drugi zawód opiera się na zaufaniu społecznym. I jeden i drugi zawód to służba społeczeństwu. Dlatego i jednych i drugich mamy prawo rozliczać. Tylko zanim sie za rozliczanie weźmiemy - pasowało by zdobyć wiedzę na temat rzeczy z których rozliczać chcemy.
Nigdy nie chodziłam do kościoła z powodu księdza, tylko kiedy tego potrzebowałam. Chodziłam do kościoła do 17roku życia co niedzielę, a do spowiedzi raz w mcu, potem coraz rzadziej. Teraz modlę się w domu, przed snem, nie chodzę do kościoła, nie chodzę do spowiedzi. Brak czasu. Nie potrzebuję. Nie lubię słuchać swojego księdza, bo rzadko zgadzam się z jego zdaniem. Kiedy chcę "porozmawiać" z Bogiem, robię to kiedy chcę i gdzie chcę- on zawsze wysłucha
Witam z powrotem. Kiedyś również walczyłam ze schematami w ludzkich głowach na pewnym forum i z tego powodu byłam znienawidzona. Podobnie jak Gizmowa chciałam udowodnić ludziom, że to co najważniejsze tkwi we wnętrzu człowieka i nie powinno się kogoś oceniać na podstawie własnego widzimisię. Po pewnym czasie doszło do mnie, że z tym nie da się walczyć, że w naszej podświadomości zostały zakorzenione jakieś wzorce i trudno jest patrzeć głębiej. Denerwowało mnie to strasznie, ale w końcu nabrałam do tego dystansu. Tyle że nie broniłam księży, co np. homoseksualistów, ideę miłości i wierności.
Znałam kiedyś super księdza. Teraz ma lat 70 parę i jest na emeryturze. Doprowadzał moją klasę do Komunii. Było widać, że jest to ksiądz z powołaniem. Nigdy nie spotkałam równie dobrego i spokojnego człowieka, a przy tym tak jasnego i czystego. Bardzo chciałabym porozmawiać z jakimś księdzem tak otwarcie i bez nawracania mnie, bo nie lubię, gdy się coś mi narzuca. Chciałabym porozmawiać z nim o wierze i o tym co tak naprawdę jest złe w dzisiejszym świecie, a co nie. Niestety, miałam kiedyś do czynienia z księdzem, który myślał, że wie wszystko najlepiej i nie szło z nim prowadzić dyskusji na jakikolwiek temat, bo był apodyktyczny. Podstawowym błędem niektórych księży jest to, że na siłę chcą kogoś przymusić do "właściwego", chrześcijańskiego życia. I właśnie to mnie w nich odrzuca. Ludzie są różni i wiem o tym doskonale. Nie można być uprzedzonym, ale coś w mojej głowie takiego jest. Nie tępię ich ani nic z tych rzeczy. Bardzo ich podziwiam. Trzeba naprawdę niesamowicie kochać Pana Boga, by wyrzec się wszelkich cielesnych doznań z kobietą. To jest zawód dla wybranych. Nie można któregoś poranka obudzić się i pomyśleć: "Będę księdzem". To trzeba mieć w sercu. Trzeba mieć również odpowiednie podejście do ludzi, ale myślę, że z wiekiem można się tego nauczyć. Są tacy księża, którzy właśnie nie mają odpowiedniego podejścia, co nie jest jakieś nienormalne czy złe. Nie ukrywajmy, że księża muszą mieć zdolności oratorskie, aby zachęcać do siebie wiernych. To nie powinno być gadulstwo lub straszenie piekłem. W każdej sytuacji trzeba odnajdywać złoty środek. Może brzmię jak stoik, ale tak właśnie jest.
Jak już jesteśmy przy tematach księży to przytoczę co ostatnio mnie spotkało. Zostałam z moim chłopakiem poproszona o bycie świadkami na ślubie. Państwo młodzi byli z innej parafii w związku z czym były nam potrzebne zaświadczenia z naszej parafii, że takowymi świadkami możemy być (pomijając fakt, że świadkiem na ślubie może być osoba niewierząca bądź innego wyznania). Zachodzimy we dwójkę, nakierowaliśmy na temat w jakiej sprawie tu jesteśmy i po wyciągnięciu kart, gdzie są dane rodziny. Ksiądz zaczął stukać palcem w pewną rubrykę i mówi, że nie może mi wydać zaświadczenia, bo ja nie jestem wierząca. . Mówię, że nie rozumiem wszystkie sakramenty mam przyjęte do kościoła chodzę, a on mówi, że księdza po kolędzie nie przyjmuję, ja na to jak to?? co roku jest przyjmowany, a on na to że nie ma żadnej adnotacji. W tym momencie otworzył kartę mojego chłopaka i po tej samej rubryce leci paluchem, a tam rok i kwota, rok i kwota oczywiście bez słowa mojemu chłopakowi zaświadczenie wydał. Okazało się, że moja mama nie daje ofiary gdy ksiądz chodzi po kolędzie, a mojego M jak najbardziej i te kwoty to właśnie były sumy jakie co roku zostały dane. Kazał mi powiedzieć parę modlitw, a gdy to zrobiłam wypisał zaświadczenie, a wręczając mi je powiedział cytuję: "ale to jest lewe zaświadczenie" .
Śmiech na sali;/ Dlatego ja do kościoła nie chodzę, uważam, że całej instytucji zwanej KOŚCIOŁEM zależy tylko na pieniądzach.
A co do księży to znam dwóch , którzy naprawdę mają powołanie, ale też znam innych którzy swoim zachowaniem nie przekonują mnie do tego, żebym zaczęła postrzegać to wszystko inaczej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach