XYZB zgadzam się z Tobą... Ja już nie raz pisałam, że ja mogłabym się chętnie wyspowiadać ale na zasadzie rozmowy z zaufanym księdzem, a nie przypadkowym w konfesjonalne, bo akurat kolejka była krótka
Ojej .....nie wiedziałam, że za antykoncepcję nie dostaje sie rozgrzeszenia....wiadomo, że kościół to potępia, ale żeby od razu rozgrzeszenia nie dawać Jestem od pewnego czasu w związku,co prawda dopiero zamierzamy rozpocząć pełne współżycie, ale nawet teraz zabezpieczamy się. Nie chciałabym rezygnować ze spowiedzi, bo czuję taką potrzebę, żeby przynajmniej te 2 razy do roku w okolicy świąt przystąpić do Komunii. Ale teraz to się wystraszyłam trochę przed spowiedzią, jak nie dostanę rozgrzeszenia A może to od ksiedza zależy?
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 19 Sie 2010 Posty: 366
Wysłany: Czw 02-09-2010, 14:06 Temat postu:
Adrianne, myślę, że to w dużej mierze zależy od księdza. Jeden da Ci za to jakąś pokutę, inny stwierdzi, że to grzech jeden z najgorszych i rozgrzeszenia nie da. Do tego dochodzi jeszcze seks przed ślubem.
Ale jeśli spowiedź traktujesz naprawdę poważnie, nie zatajaj tego i porozmawiaj z księdzem.
Chodze do spowiedzi 2 razy w roku, w zasadzie z musu, bo tak wypada...Ogolnie rzecz biorac, nie wyobrazam sobie mowic Ksiedzu o antykoncepcji...o nieee...
hej. Ja chodze do spowiedzi regularnie - co 2, 3 miesiące i powiem Wam, że mi to pomaga. to trochę jak z wizytą u psychologa. specjalnie wybieram sobie spokojniejszy dzień, idę do zakonników,np. dominikanów (bo oni jak sądze bardziej się do tego przykładają, ale są też chyba ciutkę bardziej restrykcyjni, jeśli mogę użyć takiego słowa:)). A więc moje spowiedzi nie są szybkie i "byle jakie", podchodze do nich powaznie. Nieraz sobie spokojnie rozmawiam ze spowiednikiem i trwa to z kilkanaście minut, ale odchodzę szczęśliwsza, oczyszczona, z mniejszymi wątpliwościami i dylematami.
Owszem, księża to też grzeszni ludzie, tak jak wszyscy, ale jeśli wierzycie w moc i sens Pisma Świętego to nie bez znaczenia są dla Was słowa, które wypowiedział Jezus do Apostołów: "Komu odpuścicie grzechy, są mu odpuszczone; komu zatrzymacie są mu zatrzymane". A księża to tak jakby następcy Apostołów. Ja w tym sakramencie widzę siłę, moc i sens. Oczywiście daleka jestem od tego, żeby kogoś oceniać i krytykować tylko dlatego, że odczuwa inaczej. Ale podyskutować można:). Pozdrawiam
trzcinka,czujesz potrzebę spowiedzi i dobrze, nikt nie twierdzi że to jest coś złego.Ale Ty idziesz się spowiadać do braci i Oni są z tobą oko w oko , nie dzieli Was kratka konfesjonału. Widzisz człowieka, który pomoże Ci , w sensie duchowym.Nie wszyscy maja "dostęp" do braci zakonnych, a szkoda
Nie no, chodzę do spowiedzi do zakonników, ale tam też są konfesjonały. ja nawet wolę w konfesjonale, czuję się wtedy mniej skrępowana.
ale dużo moich znajomych ma swoich stałych zakonników i wtedy spowiadają się np w czasie spaceru po ogrodzie, tak na luzie. jak się chce, to można:)
Ja u spowiedzi nie byłam od wielu,wielu lat.Nigdy nie spowiadałam się z antykoncepcji,czy seksu przedmałżeńskiego.Raz przy spowiedzi powiedziałam,że żyję z mężczyzną bez ślubu to nie dostałam rożgrzeszenia i ksiądz powiedział,że to grzech ciężki i kazał mi odejść od konfesjonału.Byłam w szoku!Powiedziałam sobie,że już nigdy przy konfecjonale nie wspomnę o niczym co tak bardzo razi kościół.
Ja przyznam, że nie byłam u spowiedzi ponad 10 lat aż do czerwca tego roku. Postanowiłam przystąpić do bierzmowania więc i do spowiedzi u Dominikanów. Czułam się bardzo ciekawie podczas tej spowiedzi, jakby nie do końca realnie, byłam skołowana po niej, w końcu tyle czasu minęło. Ale wspominam dobrze poziom intelektualny spowiednika, jego porady co do wartościowych intelektualnie książek o Chrześcijaństwie. I kilka niezwykle prostych a dających ulgę prawd, które mi przypomniał.
Do kościoła zaglądam tylko z okazji ślubu lub pogrzebu, nigdy nie potrafiłam wyciągnąć nic dla siebie ze spowiedzi, nie czułam żeby mi to pomagało czy szkodziło - więc sobie dałam spokój w ogóle.
Opowiem Wam moją historię, zaznaczę, że jestem katoliczką.Pojechałam w tym roku na św. Wielkanocne do rodziny w świętokrzyskie.Poszliśmy poświęcić jaja i przy okazji wyspowiadać się.Korzystając z okazji przystąpiłam do spowiedzi.Był młody ksiądz -luzik pomyślałam, tacy przecież na ogół są w porządku.Nie mogłam się bardziej pomylić .Pierwszy raz w życiu, chciałam do księdza powiedzieć, żeby się zamkną.Jego pytania był jak na przesłuchaniu przez CIA. Wyobraźcie sobie moją minę gdy ksiądz zapytał się mnie czy się dotykam w intymne miejsca Nie wspomnę już o wykładzie na temat życia seksualnego i że czeluści piekielne są już bardzo blisko mnie. Na końcu zapytał mnie czy obiecuję poprawe i doradził zastanowienie się nad obraniem drogi zakonnej.
No to Alleluja i do przodu!!! Czeluści piekielne nadciągam
Aktualnie mam kryzys jeżeli chodzi o wiarę katolicką, więc po prostu nie chodzę do spowiedzi. Czasem pójdę na Mszę, ale to dlatego, że często wracałam do tego wyznania, więc nie chcę za sobą palić mostów.
Co do tego, że spowiada nas obcy człowiek, to akurat rozumiem. On ma specjalne święcenia i łaski od Boga, wyrzeka się (przynajmniej teoretycznie) wielu spraw na rzecz bycia księdzem, uczy się pokory.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach