Wiesz, ja ma pewna zasadę którą wyznaje w kontaktach z małymi dziećmi.
Kiedys jak powiedziałam o niej koleżance to stwierdziła że jestem nienormalna, że jak tak można...
Mówię sobie po prostu, że dzieci sa przeciez głupie; nie chodzi o inteligencję, ale o mądrość.
Nikt się nie rodzi mądry, mądrość się nabywa z wiekiem i doświadczeniem.
Żeby wiedzieć pewne rzeczy, trzeba troche podrosnąć.
Dlatego uważam że dziecku można powtarzać nawet 10 razy dziennie, a ono na nastepny dzień zapomni i i tak trzeba zaczynać od nowa.
Jak sobie to uświadomisz, to może będziesz się mniej denerwować, bo przeciez to Ty jestes mądra więc musisz się odpowiednio zachować

.
Dziecko nie jest jak dorosły że powiesz raz i już zrozumie, a czy zrobi coś czy nie jest zależne od jego widzimisię. Ono po prostu nie zastanawia sie nad tym tak mocno: zrobić to czy nie zrobić, czy powinno się czy nie. jak chce to robi.
Oprócz tego dziecko w tym wieku potrafi już byc złośliwe

.
I sprawdza dorosłych, na ile może sobie pozwolić.
Musisz po prostu znaleźć odpowiedni sposób tłumaczenia córce, co może robić, co musi a czego nie wolno. Nie zawsze wystarczy powiedzieć nie ruszaj bo oparzy. A każdy maluch inaczej reaguje na argumenty, postaraj się znaleźć taki, na który zareaguje córa

.
A jak pyta 5 razy to odpowiadaj 5 razy tak samo, bez nerwów, albo raz zmień odpowiedź i zobacz jak zareaguje

.
Tak więc głowa do góry, Ty rządzisz, nie daj się małej Psotce, a zobaczysz, jaki to aniołek

.