Ja nigdy nie paliłam i nie mam zamiaru. Jestem przeciw, dla mnie narkotyk to narkotyk. Kiedyś mój chłopak mnie namawiał, lubił palić maryśkę, mówiłam mu, że ja nie chce ale namawiał dalej to został moim byłym chłopakiem, a szkoda bo poza tym był fajny.
Ja wiem, że mam słabość do uzależnień więc nawet nie próbuje.
Ja paliłam, i czasem też sobie podpalam
Uważam, że jak się to robi z "głową", to czemu nie...? Przecież są w rzeczywistości o wiele zdrowsze niż papierosy.
Mnie też dziwi reakcja - dla przykładu - palenie papierosów, picie alkoholu przed ukończeniem 18-go roku życia też jest zabronione i nielegalne ...
Dołączone po 3 minutach 30 sekundach:
Re Marihuana
martini_forever napisała:
Ja osobiście paliłam kilka razy w życiu i powiem, że raz na jakiś czas jest to naprawdę fajna sprawa, wiadomo lepszy humor, większe śmiechy etc,
Paląc "Maryśkę" bardzo rzadko (kilka razy w życiu) na pewno takowych efektów się nie odczuwa.
Ja nigdy nie paliłam, nie palę i nie zamierzam. Nie po to dbam o zdrowie i właściwe odżywianie, by zaśmiecać swój organizm takim ohydztwem.
Dla mnie narkotyk to narkotyk i każdy, ale to każdy pozostawia coś w organiźmie człowieka. Stanowczo mówię im NIE.
Oczywiście że to narkotyk, a jakie może przynieść skutki uboczne okaże się niestety dopiero za czas jakiś. W latach 60 czy na początku 70 opium czy inne narkotyki też nie miały jeszcze ofiar -stąd trudno było ocenić jakie spustoszenie w organizmach poczynią. Jak sie pojawiły pierwsze ofiary wtedy dopiero okazało się że nie są to środki wprawiające tylko w dobry nastrój. Według mnie - lepiej sie zdystansować, niż ryzykować.
Uważam, że jak się to robi z "głową", to czemu nie...? Przecież są w rzeczywistości o wiele zdrowsze niż papierosy.
Zgadzam się z Tobą, że sporadyczne zapalenie marihuany jest mniej szkodliwe dla zdrowia niż nałogowe palenie papierosów przez całe lata, ale najlepiej byłoby nie sięgać ani po jedno, ani po drugie.
Jest jeszcze jeden problem - każdemu się wydaje, że robi to "z głową" i nie popadnie w nałóg ani nie sięgnie w przyszłości po narkotyki twarde.
Ja przez kilka lat mieszkalam w Holandii gdzie marihuana jest legalna.
Bylo pare razy ze zapalilam i za kazdym razem nie bylo mieszania z alkoholem, bo to najgorsze co moze byc, zabawa byla switna, wlasnie smiechu co nie miara.
Ale to nie jest bezpieczna uzywka, widzialam, poznalam wiele osob ciezko uzaleznionych od marihuany.
Ale to nie jest bezpieczna uzywka, widzialam, poznalam wiele osob ciezko uzaleznionych od marihuany.
No pewnie - z tego względu też, że czasem się w głowie przewraca. Kolega opowiadał raz, że jego znajomy spalił "zbyt dużo", po czym pobiegł na przejazd kolejowy i chciał złapać "światełko do nieba" (dodam, że to pociąg jechał ) Na szczęście nic się nikomu nie stało
Zapaliłam raz, jeśli można nazwać zapaleniem dwa pociągnięcia. Zupełnie nie mój klimat i nie mój świat. Jeśli już bym miała wybierać, to wolę papierosy. Co do palenia nie wypowiadam się. Każdy robi, to co chce i jak chce.
Prawdą jest, że marihuana jest podawana w terminalnych stadiach raka, jako znieczulacz. Ale są to przypadki bardzo rzadkie, bo często maksymalna dawka morfiny pomaga.
Ja lubię zapalić skęta od czasu do czasu.
Popieram----Trzeba to robić z głową.
Piszecie że narkotyki niszczą, a wódka, a piwo, a papierosy NIE?
Wszystko niszczy może nawet sok który pijesz, bo ma w cholere konserwantów.
Dokładnie, tym bardziej, że po alko do tego włącza się niektórym agresor. Jakby tak spojrzeć w porównaniu do % albo papierosów to najmniej szkodliwy środek z tych trzech to Marysia właśnie. Nie jestem jakoś specjalnie za legalizacją, ale nie przeszkadzałoby mi to, ale wiem, że np. w mojej mieścinie to by był z tej okazji jeden wielki melanż i wszyscy by się zebrali i jarali pod komendą heh strasznie by się tu działo, dlatego, że ktoś myśli "robię to z głową", a już dawno przestał to kontrolować...
Ale to nie jest bezpieczna uzywka, widzialam, poznalam wiele osob ciezko uzaleznionych od marihuany.
Podobno można się uzależnić, ale psychicznie nie fizycznie. Dżezik nie uzależnia fizycznie tak jak kokaina, heroina czy inne śmieci.
Czyli, osoba paląca nie będzie odczuwała głodu fizycznego tylko psychiczny.
Jeśli chodzi o palenie jestem za legalizacją. Dla mnie palenie gandzi nie jest czymś złym.
Alkohol i papierochy to jest zło, które jest legalne i jakoś nikt nie podnosi wielkiego larum, żeby zakazać ich sprzedaży.
A o sianie w łowie, to zdecydowanie racja, tyle, że porównując palenie z piciem alkoholu chyba wole mieć siano w głowie, niż wyniszczony organizm od wódy i innych procentów.
No pewnie - z tego względu też, że czasem się w głowie przewraca. Kolega opowiadał raz, że jego znajomy spalił "zbyt dużo", po czym pobiegł na przejazd kolejowy i chciał złapać "światełko do nieba" (dodam, że to pociąg jechał ) Na szczęście nic się nikomu nie stało
Kolega raczej nie palił czystej marihuany.
Samo czyste zielone jest ok, ale chemik to juz niestety chemik.
A dziś czystą trawe mozna byłoby znaleźć jedynie z własnej hodowli bo wszyscy chca zeby miala kopa wiec próbują ulepszać Bog jeden wie czym.
Witam
Moj kolega często pali, najczęsciej kilka razy dziennie, prowadzi firmę zaopatrującą stomatologów, i ma się dobrze. Nie bardzo wiem jak to robi, ale zatrudnia sześcioro ludzi + 6 przedstawicieli i mu się biznes buja.
Ale znam też drugiego co ma rozwalona pamięć i nierealne pojęcie o życiu. Sama też czasem z nimi zapalę, mam fajne pomysły do pracy, niektóre wykorzystuję, a niektóre wydają się wtedy fajne, a na drugi dziń tak średnio, ale mimo wszystko nie rozumiem koleżanek które tak żle piszą o maryśce, a o alkoholu ciekawe co myślą? Czy też nie używają??
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach