Ja jestem zdycydowanie przeciwniczka. Powiem inaczej ja nie pale ale jesli osoby w moim otoczeniu chca to nie mam nic przeciwko bo to ich sprawa i sa dorosli. Jak mialam 16 lta to sprobowalam i bylo ok. Ale pozniej dwoch moich przyjaciol pokochalo to za bardzo. Jeden z nich tak wsiakl w marihuane,ze zapragnal wiekszych doznan i na koniec zostawiajac dziewczyne w ciazy powiesil sie. Oczywiscie w gre wchodzily juz tez inne narkotyki ale zaczelo sie "niewinnie".
Drugi moj przyjaciel-historia podobna i to z takim samym zakonczeniem. Te dwie osoby uswiadomily mi,ze nie ma sensu zaczynac bo prostu nie warto.
Nie palilam, nie pale i pewnie nie zapale, ani marihuany ani papierosow. Mam wystarczajaco poczucia humoru by smiac sie bez tego. I alkohol tez nie jest mi potrzebny do szczescia bo mozna sie bawic bez uzywek...
Ja osobiście nie uważam palenia marihuany jako coś złego. Moim zdaniem alkohol jest o wiele bardziej szkodliwy od marihuany, co roku umiera z "przepicia" bardzo dożo ludzi a jeszcze nie odnotowano śmiertelnego przypadku z powodu przedawkowania marihuany ponieważ jest to praktycznie nie możliwe. Myślę że jeżeli ktoś robi to własnie z głową i raz na jakiś czas to nie ma nic w tym takiego złego.
Chyba, że osobie zjaranej inna osoba zjarana wkręci jakąś nieprzyjemną jazdę, wtedy może być śmiertelne używanie, ale tak owszem racja, chyba nie można się zajarać na śmierć. To, że z mózgu staje się siano, to też już inna kwestia
Jeśli ktoś chce ze sobą eksperymentować jego wolna wola, jednak inną kwestią jest gdy zaczynają ziele jarać małolaty w podstawówce, a inną gdy robią to dorośli ludzie.
Ze swojego doświadczenia powiem tylko tyle - wszyscy moi dawni kumple, którzy zaczynali jako szczyle od marychy w efekcie marnie skończyli, tzn. nie skończyli na paleniu trawy...Potem był słynny kompot, potem potrzebna była hera. Teraz trawa rośnie na nich. No i mózgi mieli po kilku latach brania używek wyjarane bez dwóch zdań. Zmiany osobowościowe były zatrważające. Szkoda ich, bo to nie byli głupi ludzie.
Kiedyś spróbowałam kilka razy. Ale w efekcie źle się po tym czułam, ból głowy, kołatanie serca. Podziękowałam. Wolę zaciągnąć się dymem z papierosa. Wielu moich znajomych niestety popala trawkę nie pochwalam tego ale to ich sprawa nie moja. Mieszkam w przygranicznym mieście z Czechami gdzie od 1 stycznia weszła legalizacja "trawki" można się tylko domyśleć co się tu dzieje....
To jest narkotyk bez dwóch zdań. Jednak nie uważam, że można go stawiać na jednej półce z heroiną czy kokainą. Od tych drugich można szybko zejść na tamten świat a i uzależniają nawet po 1 razie. "Trawa" jest niebezpieczna, jak każda używka w nadmiarze. Patologią jest jej nadużywanie oraz próbowanie w młodym wieku. Ale to nie wyróżnia jej od innych używek. To, że uśmierza ból jest prawdą i uzasadnione jest jej stosowanie w przypadku leczenia nowotworów. Niedozwolona do lat 18 - jak najbardziej. Niedozwolona w jakiś nadmiernych ilościach - jak najbardziej. Ale karanie ludzi za posiadanie jej niewielkiej ilości surowiej niż np. morderców - ostatnio fajny artykuł o tym czytałam na portalu jednym, gdzie porównywano kary przyznane przez polskie sądy- to jest dla mnie bez sensu. Ludzie jak chcą to i tak jej próbują. Jakoś w Holandii jest legalna a naród nie jest zaćpany. Temat kontrowersyjny, ale w małych ilościach parę razy w życiu, jak ktoś lubi, nie widzę problemu. Sama próbowałam, nie jest to dla mnie rewelacja, ale wiem co niektórych w tym pociąga. Dla ludzi mądrych, odpowiedzialnych, jestem za.
Myślę że argumenty w stylu " więcej osób umiera od alko" są trochę bez sensu. Jeśli już się jest statystykiem to trzeba brać pod uwagę że marihuana jest jednak zdecydowanie gorzej dostępnym towarem na rynku. Gdyby sprzedawali ją na wagę w warzywniaku to nie jest powiedziane że umieralność nie byłaby większa. Osobiście nie palę i paliłam i uważam że jest to zbędne.
Wysłany: Czw 06-05-2010, 12:18 Temat postu: jestem na Tak
Generalnie Marihuana jest w Polsce demonizowana. Alkohol i papierosy są bardziej szkodliwe - nie moja opinia, ale oficjalnego raportu WHO - po za tym, skoro jej legalność, albo tolerancja sprawdza się w ok. 30 procent krajów świata (m.in. niemal cała Ameryka Łacińska, Czechy, Holandia, Kanada, Hiszpania, itp.) to coś jest nie na rzeczy. Polecam również dowiedzieć się kto prowadził wojnę anty-narkotykową, jak się okazuje magnat papierowy, któremu zależało na zdelegalizowaniu konopi, gdyż ich włókna są znacznie wydajniejsze niż drzewa, więc jego interes był zagrożony.
Po drugie legalizacja marihuany, pomogłaby ograniczyć działalność mafijną, stworzyć nowe miejsca pracy, ograniczyć jej dostęp dla dzieci (diler sprzeda każdemu, sklepy państwowe (dystrybuują przez coffe "szopy" - poprawne słowo jest na liście zakazanej:D) mogą, tak jak w Holandii powyżej 21, lub 23 roku życia). Należy się jeszcze zastanowić, nad tym, że legalizacja w Holandii spowodowała spadek jej używalności, a dopóki ludzie nie uświadomią sobie, że coś jest dla nich szkodliwe będą wybierać alkohol, papierosy, czy też narkotyki.
Polityka polski wobec "narkotyków miękkich" jest o tyle zastanawiająca, że skoro Jarosław Kaczyński nie ma pojęcia czym jest marihuana a odważnie jej zakazuje - to coś tu jest nie tak.
Powinniśmy powołać niezależnych ekspertów, którzy - podobnie jak to jest w Wielkiej Brytanii, przygotowują raport na temat bilansów zysków i strat na legalizacji marihuany. Skoro dziś przegrywamy "wojnę z narkotykami", to z naszą polityką zdecydowania jest coś nie tak. Zresztą, czym jest rzeczona "wojna z narkotykami" jest można przeczytać we wcześniejszym numerze przekroju - proszę mi uwierzyć warto!!
Nie jestem za całkowitą legalizacją używek, ale demonizowanie i idiotyczna polityka przeciw, tylko pogarszają sprawę!
Ale mentalność Polaków jest taka, że jakby postały coffe shopy to wątpię czy by zmalało spożycie marihuany.
Zapewne wielu ludzi by sobie pomyślało ,,jak było nielegalne, to nie chciałem się bawić w brudne interesy, a skoro legalne to czemu nie?''
Czy na prawdę myślisz, że jakby były coffe shopy to ta młodzież, za młoda na wejście do lokalu by mniej paliła?
Mamy zakazany alkohol do 18 r.ż. to nie znaczy, że młodsi nie piją. Jakby u nas zalegalizowano marihuanę, to było by to jakby podanie na tacy ludziom narkotyków. A dzieciakom by było dużo łatwiej kupić narkotyki od młodszych kolegów.
Poza tym pojawiło by sie pytanie, skoro marihuana to czemu tylko marihuana, czemu nie amfetamina, kokaina, LSD tak jak w Czechach?
Znów się pojawiło moje ukochane określenie ''miękkie narkotyki''.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach