Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 13 Maj 2010 Posty: 4
Wysłany: Czw 13-05-2010, 12:24 Temat postu: Mieszkamy razem,dziecko i wielkie nic
Witajcie!
Tak sobie pomyślałam, że do Was napiszę bo może któraś z Was też ma podobne problemy i może coś podpowiedzieć.
Mieszkam od 3 lat z facetem, który jak myślałam jest miłością mojego życia. Niestety nasz związek niszczy rutyna, i brak rozmowy. Na początku było jak w bajce, szczęście kapało każdym otworem mojego ciała. Byliśmy szczęśliwi. Zamieszkaliśmy razem, urodziła nam się córeczka. I to był ten moment przełomowy dla naszego związku. Czuję, że nie jestem już tak pożądaną kobietą dla mojego partnera jak byłam kiedyś. W prawdzie jest chętny na współżycie, ale nie są to już takie kontakty jak były kiedyś. Brak uczucia a tylko wyładowanie pożądania. Niecałe 10 minut i po wszystkim. Powoduje to u mnie prawie całkowity zanik chęci na sex, a kiedyś byłam bardzo aktywna. Teraz traktuję to tylko dla świętego spokoju. Coraz częściej kłócimy się też o pieniądze. A niedawno dowiedziałam się że mój partner nie ma żadnych planów na przyszłość ze mną. Życie w konkubinacie jest dla niego wystarczające. Nasze relacje ograniczają się do opieki nad dzieckiem, płaceniem rachunków i zakupów tzw. domowych. Coraz częściej jestem nieszczęśliwa i zmęczona takim życiem. To że mam partnera zaczęło ograniczać się do tego że piorę, sprzątam po nim i przygotowuję mu posiłki ewentualnie oddam wieczorem, jeżeli ma ochotę. Coraz częściej rozważam opcję zakończenia tego związku. Szkoda mi tylko córki, która bardzo go kocha. I jeszcze cały czas mam nadzieję, że będzie tak jak kiedyś, ale ta nadzieja słabnie. To raczej oszukiwanie samej siebie. Bardzo boje się że nie podołam sama finansowo. Musiałam zmienić pracę, a ta którą mam obecnie jest słabo płatna. Mieszkamy w wynajętym mieszkaniu. Tylko czy warto skazywać się na bycie z kimś kiedy związek umiera i kogo kocha się coraz mniej.
Jeżeli czujesz, że nie jesteś szczęśliwa a uczucie gaśnie to nie ma sensu brnąć w to dalej.
Córka może mieć kontakt z ojcem, nie musisz jej tego zabraniać.
Czasami warto jest jeszcze porozmawiać.
Tego właśnie Wam brakuje.
Pierwsze co to porozmawiaj z partnerem.
Jeżeli to nic nie da, to nie uszczęśliwiaj sie na siłę. Córeczka prędzej czy później zacznie odczuwać, że rodzice się nie kochają i też będzie nieszczęśliwa.
Popieram dziewczyny.
Porozmawiaj. Przedstaw sprawę jasno. Najpierw może przypomnieć jak było dobrze, potem powiedzieć co boli w obecnej sytuacji. Póki co nie stawiać wszystkiego na ostrzu noża. A któregoś wieczoru może spróbować zorganizować romantyczną kolację czy wypad do knajpki.
Nie ma co skazywać się na życie jako-takie. Warto chyba spróbować coś zmienić i dla dobra samej siebie i dziecka. Szczęśliwi rodzice to dziecko, które czuje się w domu bezpiecznie, kochane i... szczęśliwe.
Porozmawiaj!
Przedstaw sprawę ze swojej strony, przedyskutujcie za i przeciw, jedno już już wiesz, ze nie ma żadnych planów związanych z Twoją osobą.
Byłam w podobnej sytuacji, też myślałam że to jest on miłością mojego życia, miedzy nami jest taka różnica że my nie mieliśmy dziecka.Wypalało się powoli z jego strony niczego nie doceniał co robiłam, aż któregoś dnia powiedział, że się wypalił i odszedł(...) a ja pozostałam z mieszkaniem długami i kredytem na 30 lat, rozpaczałam i długo leczyłam się z tego uczucia ale teraz sobie uświadamiam że nie warto, było mi ciężko ale dawałam radę, aż w końcu podjęłam decyzję i wynajęłam swoje mieszkanie i przeniosłam się do rodziców, i teraz dopiero zaczynam być szczęśliwa poznałam fajnego mężczyznę bez burzliwej iskry uczymy się siebie i wzajemnych relacji.
Wierze w to że podejmiesz słuszną decyzję i będziesz szczęśliwa Ty i Twoja Córeczka!
Lena Często tak się dzieje że po jakimiś czasie związek wpada w rutynę i pojawia się przyzwyczajenie , coraz mniej nas łączy a coraz więcej dzieli.
Ja nie poddawałabym się tak szybko jeśli to miłość Twojego życia. Starałabym się z nim porozmawiać. Zachęcić Go jakoś do rozmów i wspólnych zajęć.
Może on również tak jak Ty czuje że coś się wypala i nie wie jak na to zareagować. A to że nie chce brać ślubu tylko żyć jak teraz wcale nie oznacza że nie ma planów.
Chyba że czujesz że nie ma już nic do uratowania to odejdź, dziecko przecież zawsze będzie miało ojca.
Niestety, mi się wydaje, że ta przysłowiowa jedna romantyczna kolacja przy świecach nie załatwi problemu. Wydaje mi się, że zawsze po jakimś czasie do związku wkrada się rutyna. Można nauczyć się z nią żyć i ją czymś zakropić, czyli zamiast obierać ziemniaki sama, każ mu popastwić się nad kotletami. Ze swoim chłopem jestem ponad 3 lata, niebawem pojawi się dziecko i właśnie takim poczuciem humoru, żartami i tym podobnymi, staramy się te rutyne przełamać.
mocca masz racje, jedna taka kolacja czy wypad nie zmienią za bardzo..Ale PRACA nad zwiazkiem zmieni, nawet tzw duperele potrafia zmienic wiele...jak np wlasnie wspolne robienie obiadu. My od czasu do czasu staramy sie w cos pograc dla jaj:D - mamy monopol, albo statki czy w panstwa miasta. To rozladowuje atmosfere.
Pamiętaj, że dziecko będzie szczęśliwsze mając dwoje szczęśliwych rodziców, nawet osobno, a nie smutnych, siłujących się emocjonalnie, razem. Myśl też o sobie. Twoje szczęście w przyszłości będzie szczęściem Twojego dziecka.
Lena ja mam taką samą sytuacje co ty prawie kropka w kropkę. Tyle że ja rozmawiałam z nim juz parę razy, jego duży problem to brak pokazywania uczuć wobec mnie, żeby usłyszeć kocham cie to musze sie sama o to prosić, żeby się poprzytulać musze sama podejść(przytula sam jeśli chce się pokochać) po kolejnej rozmowie straciłam całkowita nadzieje.Kupiliśmy ostatnio mieszkanie które jest zapisane tylko na niego, a poza tym mieszkamy w UK wiec jeszcze trudniej być samym ale ja juz nie wiem co mam robić nie umiem być szczęśliwa a on udaje że jest super. Poprostu depresja murowana.
Jeżeli zerwiesz to będziesz w porządku wobec tej drugiej osoby,ponieważ wtedy nie masz wyrzutó sumienia że kogoś oszukujesz. To moim zdaniem ucziciwe podejscie i mozna zrobić to tak aby nie ucierpiało na tym dziecko,to w sumie najważniejsze.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 06 Sie 2010 Posty: 1300
Wysłany: Czw 17-03-2011, 15:17 Temat postu:
Popieram dziewczyny, które piszą o tym, żebyś porozmawiała z partnerem.
Wszystkie wiemy, że związek to nieustanna praca dwojga ludzi.
Usiądźcie razem, powiedz mu jak to wygląda z Twojej perspektywy, czego Ci brakuje, czego oczekujesz i zapytaj, co on o tym sądzi.
Jak Ci powie, że przesadzasz, że coś sobie ubzdurałaś i że przecież wszystko jest w porządku to nie kończ rozmowy tylko wyraźnie powiedz, że dla Ciebie nie jest w porządku i właśnie dlatego o tym rozmawiacie.
Codzienność to trudny orzech do zgryzienia - ciężko być nieustannie zadowolonym i w doskonałej formie, żeby mieć siłę i czas na wszystko, co robiło się zanim urodziło się dziecko.
Wiele się jeszcze może zmienić, wszystko zależy od Was.
Trzymam kciuki!
Ja tez mam taki problem, tylko ze ja niemam coreczki. Moij partner spedza cale dnie przed komputerem gdy wraca z pracy zje obiad i sada przed kpmputer, ma swoja gre i calkowicie odlancza sie od swiata. Ja pracuje od16 i wracam po 24 w nocy czasem jestem zmeczona, ale tez mam ochote na sex, a on przestal na mnie zwracac uwagi! Gdy mam wolne w niedziele chce gdzies wyjsc do znajomych, a ten ciagle niechce mu sie i gra na tym kolputerze! Jestesmy dwe miesiace przed slubem dzis mu powiedzialam, ze jesli tego nie zmieni to bedziemy musieli odwolac slub, niechce takiego zycia!! pomozcie co mam robic rozmowz z nim niema sensu, juz probowalam!
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach