Wysłany: Sob 11-07-2009, 6:34 Temat postu: Nasze recepty na szczęście
Dziewczyny, jestem bardzo ciekawa, co robicie, żeby być szczęśliwymi. A może nic nie musicie robić?
Ja mam tak, że muszę robić dokładnie te rzeczy, które dają mi szczęście, a jak tego zaprzestanę, to łapię z czasem doły.
Chyba tak to juz jest, ze rzadko ktos jest szczęsliwy z natury. Szczesciu prawie zawsze trzeba pomagac. Jesli zdarza sie cos co czyni nas szczesliwymi- to trzeba o to dbac, pielegnowac zeby przypadkiem nie uleciało. Czasem patrząc na innych wyobrazamy sobie że są szczęśliwi. Ale sądzę, że to pozór. Zwykle jest tak, że jeśli nam czegoś brakuje, a dostrzegamy to u innych (np. pieniądze, dobra materialne, rodzina) - wydaje nam sie ze oni to na pewno są szczęśliwi. Ale to chyba nie tak. Wystarczy ze maja inne pragnienia - i już.
Podsumowujac - zwykle do pełni szczęscia czegoś brakuje. Nawet jeśli jesteśmy w pełni szczęśliwi - to raczej trwa to na tyle krótko, że zaczynamy marzyć o czymś na tyle odległym, że w naszych oczach osiągnięcie tego będzie szczęściem. Dlatego warto sobie pomagać w czerpaniu szczęścia - cieszyc się z tego co jest, z każdej chwili która jest miła, mieć wiarę w lepsze jutro robić wiele dla innych i emanować optymizmem. Oto moja recepta na szczęście.
Ja staram sie doceniac male rzeczy,ktore sprawiaja mi radosc.Wiec je sobie wyszukuje. A to ksiazka,film czy wypad gdzies z mezem. Nawet w pracy mam swoje chwile szczescia .mam tez zawsze wytyczone powazniejsze cele i do nich daze a jak je osiagne to uczucie jest niedoopisania.
Dotka super to ujęłaś.
Mnie obecnie trudno mówić o szczęściu, bo czuję się nieszczęśliwa, ale Twoje słowa dały mi dużo do myślenia. Dążyć do szczęścia, robić to co sprawia nam przyjemność i żyć według własnych 'potrzeb' Dotąd popełniałam ten błąd i żyłam według czyjegoś dyktanda, stąd moje wieczne łapanie doła i poczucie nieszczęścia. Dlatego zmieniam to, by być szczęśliwą.
A ja pozwolę sobie zacytować coś z czym się zgadzam:
Jean-Paul Sartre
"Szczęściem jednego człowieka jest drugi człowiek."
Moim szczęściem jest przede wszystkim rodzina. Dla mnie spotkania rodzinne, to czas gadania nawet o głupotach, niemyśleniu o przykrych rzeczach, dużo śmiechu i wiele innych rzeczy. Wiem też , że gdybym nie miała dzieci nie byłabym szczęśliwa. Owszem czasami łobuzują, ale bez nich nie wyobrażam sobie życia. Dla mnie szczęściem są nawet zwykłe słowa : "mamo kocham cię" - niby nic takiego, ale jaki człowiek jest wtedy szczęśliwy. Dla mnie szczęściem jest również to, że mąż docenia fakt, iż zamiast pracować wychowywałam dzieci.
Są to zwykłe rzeczy, ale to one właśnie mają wpływ na to, że jestem szczęśliwa.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 30 Cze 2007 Pochwał: 5 Posty: 9298 Skąd: stąd co zwykle ;)
Wysłany: Sob 11-07-2009, 20:32 Temat postu:
Szczęście? Dla każdego znaczy co innego . Oczywista oczywistość .
Dla mnie szczęściem są ludzie którzy mnie otaczają. Starannie ich wybieram i dbam o kontakty. A wszystko inne- praca, kasa, nauka- zawsze jakoś się "układa".
Podsumowując- o ludzi dbam słuchając, pomagając kiedy trzeba, czasami tylko będąc, mogąc mówić.
A o pozostałe rzeczy nie troszczę się zbytnio (co może się mścić, np. przy zbyt dużym wydawaniu kasy ).
To prawda, ludzie nas otaczający mają bardzo duży wpływ na poczucie szczęścia. Nie ma nic lepszego jak ploty z kumpelkami przy piwku, albo lampce winka.
Dla mnie szczesciem jest Moja milosc, moja rodzina, moi znajomi!
Ale takze spelnianie sie na stopie zawodowej i akademickiej.
Dbanie o siebie i planowanie wszysjtkiego tak, aby niczego nie zalowac.
Najwazniejsze to czuc, ze robi sie w zyciu to czego chce, bedac obok bliskich .
Nie mam recepty Czasem myślę, że właśnie dzięki temu wstaję rano szczęśliwa
Na co dzień radość dają mi najbliżsi ludzie. Nawet zwykła świadomość, że SĄ sprawia, że czuję się pewnie. Drugą kwestią jest wyrwanie codzienności czasu tylko dla siebie. Wtedy układam na swoich wewnętrznych półeczkach, zaczynam cenić to, co mam i łapię wiatr w żagle
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 04 Maj 2007 Pochwał: 1 Posty: 682 Skąd: z poddasza :)
Wysłany: Pią 24-07-2009, 15:04 Temat postu:
Mi najwięcej szczęścia daje myśl, że mogę zrobić ze swoim życiem co tylko zechcę... Że mogę sama o sobie decydować... Nawet jeśli popełniam błędy, to są to moje błędy i albo z nich wyciągnę wnioski albo nie.
Rodzina, znajomi... wiadomo oni sa potrzebni do szczęścia jak powietrze, bo to z nimi chcę się dzielić wszystkim.
Ostatnio najwięcej szczęścia daje mi możliwość pracowania nad własnym ciałem, to się oczywiście wiąże w pierwszym zdaniem... ale to dla mnie ostatnio szczególnie ważne.
Myślę, że nie ma jednej recepty na szczęście, bo dla każdego szczęściem jest co innego. Ważne by móc to szczęście odnaleźć i mieć przy sobie.
Dla mnie szczęściem są moi najbliżsi, ich miłość, wspólne cieszenie się i pomaganie sobie w trudnych sytuacjach. Ale także praca, dzięki której mogę spełniać swoje marzenia. Szczęście dają mi też moje plany na przyszłość, te bliższe i dalsze. Ogólnie wszystko co sprawia, że żyję, że czuję że żyję, rozwijam się i czekam na nowy kolejny dzień.
Gdy zaplanuję sobie jakiś cel muszę go osiągnąć, bez względu na wszystko. I dla mnie to jest najlepsza recepta na szczęście. Świadomość że osiągnęłam to co zaplanowałam
Dla mnie moim szczęściem są moje dzieci,a recepta na szczęście w związku?dobre pytanie ,ja niestety go nie znam ,moje dwa związki się rozpadły (sama wychowuję dwóch moich wspaniałych synów),z których moi synowie mają swoich ojców ,zawsze pragnęłam mieć dzieci i chyba tylko o to mi chodziło,a teraz mam problem z jednym z ojców ,więc dziewczyny nie pytajcie mnie o receptę na szczęście w związku bo to nie mój dział
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach