sensitive1988 masz racje przypomnialam sobie tez mam brak pewności siebie, ciągłe analizowanie, łatwe wpadanie w dołki, nieśmiałosc. wiec mamy podobne wady ......;/
Tylko jak uporasc z niesmialoscia?? a te wady juz tak zostana, juz nie da sie zmienic.
Nieśmiałość można łatwo zwalczyć, przebywaj więcej z obcymi ludzmi, rozmawiaj z nimi. Ja mam taką pracę że dużo z nimi przebywam i rozmawiam i widzę dużą poprawę, już nie jestem aż tak płochliwa, no chyba że zdarzy się przystojny klient .
Ja w sobie widzę wadę lenistwa (nie zawsze ale jak samo to widzę to znaczy że wada jest), czasem mam problem z dokończeniem jakiejś sprawy.
Kiedyś też była nieśmiałość ale już się wyzbyłem - kładłem nacisk na wyzbycie się nieśmiałości do kobiet które były dla mnie atrakcyjne.
Nie mogę się wyzbyć zerkania na cycuszki... choć dla mnie to radocha (czasem mi głupio jak zaczynam mówić do piersi - ale to wina kobiet, które ostentacyjnie noszą głębokie dekolty ) dla części kobiet to pewnie wada
Czasem mam problem z okazaniem uczuć lub powiedzeniem czegoś co mnie gryzie kobiecie - bo automatycznie się zastanawiam czy mnie zrozumie; bo według mnie kobiety nie rozumieją facetów tak samo jak faceci nie rozumieją kobiet. A z okazaniem uczuć mam problem szczególnie w przypadku tych co mogą być uznane za słabość... dla tego czasem (jak jestem z jakąś) to się pytają czemu taki szorstki jestem poza łóżkiem. Oczywiście to nie zawsze jest... czasem.
Ale moja podstawowa wada to postrzeganie kobiet jako przewidywalnego czynnika, nie mylić z przedmiotowym traktowaniem. Przez takie coś na prawdę ciężko pokochać kobietę... łatwo się zakochać, ale to przechodzi.
Ja mam bardzo dużo wad... Przeraża mnie to czasem.
Staram się z tym walczyć ale jakoś mi nie idzie
Moja największą wadą jest chyba zbyt duża wiara w człowieka.
Po wszystkich złych doświadczeniach ciągle uważam że ludziom trzeba wierzyć - rzadko wychodzę na tym dobrze
Nie cierpię w sobie zaufania do ludzi, bo nie raz się przez to sparzyłam i nie raz spadałam przez to dosłownie na same dno. Powoli się z tego "oduczam" ale jeśli ktoś już jest z natury ufny to ciężko potem to zmienić.
Ja od wadliwej strony:
- Nerwowa, wszystko musi tykać jak w szwajcarskim zegarku - jeżeli nie rozdrażnienie. dramatyzowanie, itp. itd.
- aspołeczna,
- niepunktualna,
- niemiła,
- rządzicielka, dominatorka
- przemądrzała,
- marzycielka,
- naiwna - zbyt wielka ufność do ludzi,
- można by jeszcze wymieniać i wymieniać....
Mam tych wad sporo, więc wymienię te, które najbardziej mi przeszkadzają. Jestem pedantką, ciągle sprzątam, porządkuję, układam i dopieszczam. Staram się z tym walczyć i czasem przymykam oko na drobne niedociągnięcia, nieumyty kubek w zlewie itp. Dalej, jestem niecierpliwa, muszę mieć zrobione wszystko na już, natychmiast. Nie cierpię odkładać czegoś na potem. Jestem naiwna, zbytnio wierzę i ufam ludziom. No i strasznie wszystko przeżywam, wszystkie drobnostki, niepowodzenia, czy nawet kłopoty innych osób. Staram sie być bardziej egoistyczna, żeby ludzie nie wchodzili mi na głowę i uczę się mówić nie. Powoli nawet zaczyna mi to wychodzić .
A ja wręcz przeciwnie do fef jestem amatorką artystycznego bałaganu. Bardzo w sobie nie lubię tego bałaganiarstwa. No i bywam zbyt bezpośrednia, zbyt szczera. Czasami to zaleta, ale w większości przypadków przeszkadza.
A ja mam jeszcze kolejna wade, ktora mi przeszkadza. Kiedys, kiedy bylam mlodsza (nastolatka) bylam bardzo opiekuncza wzgledem innych ludzi, znajomi nawet mowili, ze jak ktos ma problem, to najlepiej od razu do mnie, bo poradze, pociesze, podtrzymam na duchu.
Z wiekiem sporo tego stracilam. Oczywiscie, kazdy cos tam przezyl, kazdy boryka/l sie z problemami, ale teraz czesto zauwazam, ze bagatelizuje problemy innych, jesli wydaja mi sie dziecinne, nie mam juz tej cierpliwosci i zrozumienia dla osob, ktore ciagle marudza i narzekaja.
Mam wrazenie, ze stalam sie o wiele bardziej oschla, oczywiscie jesli problem jest powazny angazuje sie i pomagam, ale kiedy problem wydaje mi sie glupi (bo np. wiem jak to jest, albo ktos w kolko robi to samo), to robie sie szorstka i mowie co jest zle, co trzeba naprawic,albo jak na to spojrzec i drazni mnie, jak ktos nic nie robi i wciaz marudzi...
Szim a ja zazdroszczę Ci tej cechy i wcale nie uważam, żeby było to niekobiece.Dużo bym dała, żeby nabrać takiego dystansu do kłopotów innych.
Ja za to jestem chrobliwie wręcz nieśmiała. To dziwne, bo kiedyś taka nie byłam. Teraz peszy mnie wizyta w urzędzie lub rozmowa telefoniczna z nieznajomą osobą. To jest dopiero koszmar.
Przede wszystkim to balaganiarstwo... Okropna pod tym wzgledem jestem A druga wada jest na zasadzie ' co masz zrobic dzis, zrob jutro' i nie potrafie sie mobilizowac.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 17 Lis 2009 Posty: 243 Skąd: tam gdzie spadają gwiazdy
Wysłany: Sro 18-11-2009, 22:36 Temat postu:
ja również jestem straszną bałaganiarą. A żeby było śmieszniej to jak tylko jestem u kogos w odwiedzinach sprawdzam kurz i ogólny porządek w pokoju i potrafię wypomnieć nawet najmniejsza nieposkładaną rzecz hehe. Oprócz tego wszystko odkładam na ostatnio chwilę a poźniej wkurzam się ze z niczym nie mogę się wyrobić.
Hmm.....mam ich kilka ale największą moją wadą jest brak asertywności
Jestem też straszną pedantką, wszystko musi leżeć na swoim miejscu bo inaczej dostaję szału
Aha no i jestem strasznym nerwusem. To narazie tyle ,chyba że jeszcze coś sobie przypomnę to napiszę
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Lip 2009 Posty: 501 Skąd: ROMANTYCZKA - Z OKOLIC gór ;)
Wysłany: Wto 24-11-2009, 14:34 Temat postu:
Bardzo przezywam bledy i je rozpamietuje nawet tak ze popadam w depresje ( za wielka ze mna gadula.. a nawet czasem do przesady zamknieta osoba do tego nie akceptuje swojego wygladu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach