Ponieważ miejsce mojego zamieszkania od miejscowości zamieszkania mojego męża dzieli ponad 260 km, miałam przyjemność poznać teściów jakieś 3 miesiące po poznaniu męża. Nie powiem, bałam się tego spotkania ale przyjęli mnie bardzo milo i sympatycznie Do dzisiejszego dnia mam z nimi dobry kontakt, ale może dlatego ze mieszkam z mężem w Szkocji a oni w Polsce
Mnie ostatnio D. przekazał co Jego mama powiedziała - że traktuje mnie jak swoje dziecko i teraz całej trójce już po równo zawsze wszystkiego daje.
Mnie się zrobiło strasznie miło, a D. aż łza poleciała tak się wzruszył.
Mnie ostatnio D. przekazał co Jego mama powiedziała - że traktuje mnie jak swoje dziecko i teraz całej trójce już po równo zawsze wszystkiego daje.
Mnie się zrobiło strasznie miło, a D. aż łza poleciała tak się wzruszył.
Normalnie zazdroszczę . Nie często to się zdarza.
Kontakty z rodziną mojego połówka są poprawne, ale do dziś nie czuję się zbyt pewnie w jego domu mimo że znamy się kilka lat.
Na samym początku wszyscy byli przeciwni naszemu związkowi ze względu na różnicę wieku (moja rodzina również). Przetrzymaliśmy to i teraz jest w porządku, choć dystans z mojej strony pozostał.
Wczoraj poznalam ojca Pana T. Sam T. nastawil mnie negatywnie do tego spotkania i mialam spore opory. Niestety nie bylo kameralnej atmosfery, w ktorej lepiej bym sie czula, szczegolnie ze wzgledu na kiepski niemiecki. Nie zamienilismy prawie ani slowa, dopiero pozniej gdy bylismy w trojke nawiazalo sie jakies porozumienie. Teraz mam nadzieje, ze uda nam sie utrzymac kontakt, ktory panowie utracili kilka lat temu...
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 16 Lut 2010 Pochwał: 2 Posty: 1017 Skąd: Z magicznego miejsca
Wysłany: Pon 19-04-2010, 15:27 Temat postu:
Mnie od początku miło przyjeli, bo juz co nieco o mnie wiedzieli (chodziłam z kuzynem mojego połówka do jednej klasy liceum) a teraz to też traktują jak swoje dziecko. Kiedyś Teściówka powiedziała mi, że jak mnie S. Kiedykolwiek skrzywdzi, to go z domu wyrzuci
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 22 Maj 2010 Posty: 9 Skąd: warszawa
Wysłany: Nie 23-05-2010, 12:59 Temat postu:
Z moimi teściami byłoby łatwiej gdybyśmy widywali się rzadziej a widujemy się niemal codziennie z racji tego że mieszkamy z M u mnie niedaleko jego rodziców.
Tata M jest specyficzny i mimo że jestem ich gościem codziennie od 3 lat wciąż zapomina jak mam na imię ale widać że bardzo mnie lubi.
Jego mama lubi mnie ponieważ ma dwóch synów i zawsze marzyła o córce ale wyczuwam że jej zdaniem powinnam nadskakiwać i usługiwać jej synowi i denerwuje mnie jej chęć wypowiedzenia się na tematy o których nie ma pojęcia.
Ogólnie to oni są bardziej zadowoleni ze mnie niż ja z nich .
Ciągle porównują mnie (na moją korzyść) do jego byłej. Jego tata po poznaniu mnie powiedział "no w końcu ładna zgrabna dziewczyna, o niebo ładniejsza niż..."
Za to ciocia, seniorka rodu jest mną zachwycona i ciągle nalegam żebym jadła bo jestem taka chudziutka
Ja z rodziną połówka mam dobry kontakt czyli "cześć" i "pa" - nie wnikamy zbytnio i mi to pasuje - ogólnie hmm nie mamy ze sobą wspólnych tematów...
Nawet zastanawiam się dlaczego M. mnie wybrał bo jego bracia mają żony podobne do siebie usposobieniem a ja jestem odwrotnością ich postaci
U mnie sytuacja bardzo skomplikowana,mojego M znalam od dziecka,podkochiwalam sie w nim skrycie,jako nastolatka,a ze miedzy nami jest roznica 6 lat,wiec byl dla mnie nieosiagalny.Moj tata od dziecka znal M tate,razem sie wychowywali.Jego tata zawsze mowil,ze ja bede jego synowa,ale dla tego mlodszego(M ma brata w moim wieku).Niestety los zadecydowal inaczej.Gdy zaczelismy ze soba byc,ja mialam 18 lat,a M 24,wiec wtedy bylo widac te roznice.Moj tata nie kryl niezadowolenia,jego rowniez nie byl zachwycony.Gdy pierwszy raz poszlam do niego do domu,jak jego mama mnie zobaczyla i dowiedziala sie,ze ja to ja,bylam spalona Nie lubila mnie,nie lubi i nie polubi juz.Na kazdym kroku daje mi odczuc,ze jestem nieodpowiednia dla jej synusia.Na moje nieszczescie mieszkamy u niej i po 3 latach,mam jej po dziurki w nosie.Gdy bylam w ciazy,to ani razu sie mnie nie zapytala jak sie czuje,tylko docinala mi,mowiac np do mojego M,no synku,jak dziecko bedzie za Toba,to bedzie madre ehhh szkoda gadac
Ja poznałam teściową po miesiącu znajomości z moim mężem. Chyba mnie polubiła Choć wiem że jak po dwóch miesiącach znajomości mężaty zapowiedział że chce mi się oświadczyć to się przestraszyła i powiedzieła żebyśmy jeszcze z tym poczekali. Mężaty zatem oświadczył się po 4 miesiącach znajomości A im dłużej jesteśmy razem tym lepiej dogaduję się z teściową
A ja poznałam rodziców P. zanim staliśmy się parą. Zaprosił mnie na budyń i film jako kolega, więc nie musiałam się stresować jego rodzicami - byłam tylko koleżanką, nie?
Pierwsze spotkania to tak raczej "dzień dobry-dzień dobry" i P. mnie zaraz szarpał do pokoju. Ale pamiętam, że kiedyś przyjechałam do P. on się kąpał i nie wiedział, że już dotarłam to sobie piłam z jego mamą kawę, plotki, śmiechy. Bardzo sympatycznie. Po godzinie wpada P. do pokoju zdziwiony i oburzony, że ja już jestem i do niego wcale nie przyszłam!
Teścia się bardziej bałam, bo mnie P. straszył, że jego ojciec jest raczej nieprzyjaznym człowiekiem co okazało się nieprawdą. I wiem, że tez mnie lubi - zawsze zagaduje, żartuje, uśmiecha się.
Ogólnie bardzo dobrze się czuję u niego w domu, choć teraz rzadko tam bywam.
A ostatnio byliśmy na 25leciu jego rodziców i zostałam ustawiona do zdjęcia rodzinnego z nim i jego rodzicami. Chyba już się nie wyplącze z tej rodziny jak zdjęcie stanie na komodzie w salonie.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 14 Lip 2010 Posty: 668 Skąd: przeważnie z pracy:)
Wysłany: Czw 05-08-2010, 13:17 Temat postu:
Ja moich teściów poznałam po 8 miesiącach bycia z T. , a po 4 miesiącach mieszkania z nim. Z racji tego, że mamy do siebie 100km, T. nie było wa miesiące w kraju, ja mam szkołę lub weekendy zajęte trudno było zgrać wszystko na raz.
Jak już pojechaliśmy na obiad, to była przestraszona na maksa, nie chciałam wejść na górę, jak weszłam do mieszkania to stałam przerażona i czekałam na to co mnie czeka. Pierwsza z pokoju wybiegła siostra T. , przedstawiła się i dała buziaka w policzek, potem poznałam się z rodzicami, a jak zrobiło się dziwnie- siostra T. zabrała mnie do swojego pokoju i gadałyśmy miło. Ze stresu nie poszłam nawet do łazienki, tylko odliczałam do końca spotkania. Kolejne spotkanie było w święta i już luźniej było, a teraz to jestem bardzo lubiana:) A najlepszym dowodem było to, jak po ostatniej rozmowie telefonicznej z teściową dostałam smsa od bratowej T., że mam dobry kontakt z teściową i jestem lubiana, nie to co ona;)
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 06 Sie 2010 Posty: 1340
Wysłany: Wto 17-08-2010, 18:33 Temat postu:
Rodzinę mojego A. poznawałam etapami. Najpierw brat z żoną. Później rodzice i najmłodsza siostra. A potem jeszcze trzy siostry z mężami.
O ojcu słyszałam niezłą historyjkę, więc kiedy przyjechałam do domu A. wzięłam go na poczucie humoru. Później jeszcze przeszłam chrzest bojowy, bo przecież trzeba się napić wódeczki.
Teraz rodzice A. zastanawiają się nad stołem do jadalni, bo na Święta usiądzie do niego 17 osób (w tym jeden bobas, który się wkrótce urodzi).
Miło wspominam początki i czuję się w pełni akceptowana.
Do tego jeszcze przyszła teściowa powiedziała mi, że nigdy wcześniej A. żadnej dziewczyny rodzicom nie przedstawił i bardzo się cieszy, że to nastało. A ja razem z nią
Moja teściowa niestety zmarła gdy mój mąż miał 6 lat teścia poznałam po 4 miesiącach naszej znajomości w porządku facet ale nie mamy wspólnych tematów.Rodzeństwo chodź jesteśmy 6 lat po ślubie traktują mnie jak powietrze starsza siostra chciała by zastąpić teściowa(jak to bywa) wchodzi w nasze życie butami.Miałam ciężko wiele łez przez nią wylałam dopóki mąż nie zrozumiał że to ze mną dzieli swoje życie a nie z siostrą teraz jest już dobrze Przejrzał na oczy!dla mnie najważniejsze jest że my się dogadujemy a jego rodzinę mam głęboko w d....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach