Wysłany: Wto 01-09-2009, 11:08 Temat postu: Praca na dwa etaty
Hej dziewczyny:)
Mam pytane... Czy któraś z Was pracowała kiedyś na dwa etaty? Ja od jakiegoś czasu tak właśnie pracuję, po 14 h dziennie, plus soboty i niedziele po 8. I powiem szczerze, że mam już powoli dość.
Jak radziłyście sobie z tym wszystkim, ze stresem, ze zmęczeniem, z brakiem czasu dla znajomych... ?
Ciężko mi tym bardziej, że sytuacja nie zmieni się w najbliższym czasie.
Pozdrawiam
Ja pracuję w 2 miejscach. W szkole i prowadząc własny interes. I moim zdaniem nie zmęczenie jest tu największym problemem, tylko brak czasu. Ja np. wiem już, że po urlopie związanym z narodzinami dziecka, zrezygnuję z etatu, żeby mieć czas na bycie mamą.
Niestety, nie zawsze możemy sobie pozwolić na takie ustawienie priorytetów, bo coś do garnka wrzucić trzeba.
No ja na szczęście nie mam jeszcze dziecka, którym dodatkowo musiałabym się opiekować, dlatego też mogę pozwolić sobie na pracę w dwóch miejscach...
Ustawienie priorytetów- dla mnie najważniejsze, żeby spłacać raty kredytu na mieszkanie w terminie i nie narobić sobie bałaganu w BIK-u.
Póki co, daję radę, tylko właśnie jestem ciekawa czy ktoś jeszcze tak pracuje...
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 19 Maj 2006 Pochwał: 2 Posty: 8472 Skąd: południe Polski
Wysłany: Wto 01-09-2009, 13:38 Temat postu:
Amanite przyznam szczerze, że bardzo Cię podziwiam. Ale i oczywiście rozumiem, bo niestety żyjemy w takich czasach, że trzeba się nieźle napracować, żeby żyć na godnym poziomie.
Kiedy Ty wypoczywasz kobieto?
Agata, nie wypoczywam
Wiesz, nie jest łatwo, ale też nie jest tak strasznie jak by się wydawało. W pracy mam super ludzi, wyrozumiałe szefostwo, a w drugiej pracy też nie jest źle...
Życie czasem tak się układa, że nie mamy wyjścia i trzeba pracować na dwa etaty.
Mam nadzieję, że ten stan rzeczy jest przejściowy.
A tak poza tym, to mam cudownych rodziców, którzy pomagają mi na każdym kroku.
Także bilans wychodzi na plus:)
Czasami trzeba się sporo napracować, aby coś osiągnąć i dopiero po jakimś czasie to przynosi efekty. Ze mną właśnie tak było i jest. Ciężko pracowałam, żeby osiągnąć to co teraz mam i jeszcze wiele pracy przede mną. To mnie napędza. Wiem co czujesz bo pracuję podobnie jak Ty. Czasami bywam tak zmęczona, że wracam do domu i nie wiem co ludzie do mnie mówią, padam i budzę się rano. Żeby nie zwariować czasami biorę wolny dzień i jadę gdzieś, albo spędzam spokojnie dzień z moim ukochanym mężczyzną..
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 16 Mar 2006 Pochwał: 4 Posty: 7410 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 02-09-2009, 18:31 Temat postu:
Mój mąż tak do niedawna pracował. Etat + własna firma. Każdy tydzień od poniedziałku do niedzieli w pracy. Każde święta (to był największy ból dla mnie). Czasem w nocy, bez ani jednego dnia wolnego. Mimo to codziennie rano wstawał z dzieckiem. Wystarczyło mu 6 godzin snu na dobę i był wyspany, czego mu zawsze zazdroszczę. Ja muszę się wyspać przynajmniej 9.
Swego czasu przed ślubem też tak miałam. Pracowałam jako przedstawiciel handlowy a dodatkowo prowadziłam własną działalność.
Teraz już bym tak nie potrafiła, nie kiedy są dzieci i jest rodzina.
Najpierw zrezygnowałam z działalności, a później z pracy i wyjechałam za granicę. Nie żałuję niczego.
Wysłany: Pią 04-09-2009, 12:33 Temat postu: Re Praca na dwa etaty
amanite napisała:
Hej dziewczyny:)
Mam pytane... Czy któraś z Was pracowała kiedyś na dwa etaty? Ja od jakiegoś czasu tak właśnie pracuję, po 14 h dziennie, plus soboty i niedziele po 8. I powiem szczerze, że mam już powoli dość.
Jak radziłyście sobie z tym wszystkim, ze stresem, ze zmęczeniem, z brakiem czasu dla znajomych... ?
Ciężko mi tym bardziej, że sytuacja nie zmieni się w najbliższym czasie.
Pozdrawiam
Szczerze podziwiam!
Wszystko da sie zniesc jesli robi sie to w okreslonym celu, a czasem po prostu nie ma wyjscia.
Ja przed narodzinami mojej corki pracowalam duzo, maz takze. Od czasu mojego powrotu do pracy po macierzynskim pracuje sporo, czasem caly etat, czasem czesc, zalezy ile jestem w stanie. Priorytetem jest dla mnie corka, ale zyc trzeba. Czesto dzielimy sie z mezem. I jakos sie to ciagnie.
Ja też podziwiam bo wiem jaki to ciężar. Sama jestem na chodzie od rana do nocy...
Mam 2 uczelnie, jedną dzienną, drugą zaoczną, do tego prowadzę aerobik 2 razy w tyg, korepetycje 3-4 razy w tyg i pracuję na pól etatu po 4 h dziennie.
Nie ma mnie w domu od 7.30 do 22 czasami...ale cóż takie życie, żenawet obiadu normalnego nie jem, tylko szybka zupa w przerwie na uczelni.
Narazie zanim nie mam dzieci i Narzeczony jest za granicą to sobie na to pozwalam, jest strasznie ciężko . Ale wiem, że może kiedyś mi się to wynagrodzi.
Narazie trzymam kciuki za Ciebie i aby coś się ruszyło jednak!
Gdy zdecydowałam sie na prace w nocy tuż po urodzeniu dziecka to można powiedzieć że pracowałam wtedy na dwa etaty. No bo całą noc pracowałam za pieniążki a potem po 3-4 godz. snu dalej w domu ciągnęłam 'etat opiekunki do dziecka, sprzątaczki i kucharki'.
Było ciężko nie ukrywam . Koleżanki mnie pytały kiedy odsypiam. Nie odsypiałam i chodziłam jak otumaniona.
Ale to był etap przejściowy. Myśle , że każdy da radę pracować na dwa etaty. Ale wszystko do czasu...
Tez tak kiedys pracowalam. Wspominam to w miare ok ale nie radze niomu bo ja to przyplacilam zdrowiem. Organizm nie jest w stanie wytrzymac chronicznego zmeczenia dlugo. Na poczatku lapalam co chwile przeziebienia,system immunologiczny tak mi sie rozhustal,ze bylam chora co dwa tygodnie i zaczely sie alergie i wrzody na zoladku. Dzis bym tego nie powtorzyla. Zdrowie trzeba szanowac. Jesli na prawde tak chcesz pracowac to jedz duzo warzyw,witamin i dbaj o siebie.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach