A ja należę do rannych ptaszków nie mam problemu żeby codziennie wstawać o 6.00 czasami budzę się przed budzikiem
ale za to wieczorem wytrzymuje do 22.00 góra
Uwielbiam spać rano, niestety muszę wstawać 5:45, w nocy mogę siedzieć i do 1-szej, no i oczywiście chodzę nie wyspana. Dlatego po przyjściu z pracy zazwyczaj drzemka a w weekend odsypianie większych zaległości.
I ja mam to samo, mogłabym spac nawet do 12 uwielbiam wstawac o 8-9 rano, czuje sie wtedy wspaniale (pod warunkiem ze pojde spac przed 23 dzien wcesniej), ale wychodzi to czesto tak , ze tak jak dzisiaj, wstałam o 10:30 z ogromnym poczuciem winy bo mam dziecko 3 letnie, no ale wczoraj poszłam spac po 23 ale przed 24 wiecie co? meczy mnie te dziwne nieustabilizowanie organizmu...i ja tez mam tak ze mam wrazenie, iz im jest pozniej tym mniej chce mi sie spac, kryzys zaczynam miec dopiero około 5 rano...ale juz od bardzo dawna nie chodze tak spac.
Jestem rannym śpiochem a wieczorem to się tłukę do pólnocy ,ale po pracy po obiadku drzemka do 19 cała rodzinka wie że telefon w łazience i nie odbiorę bo to pora spania i jakoś działam ,ale co to za życie praca,spanie muszę coś z tym zrobić bo 0 życia .
Ranyy skąd ja znam ten ból Nienawidzę rano wstawać, ledwo się wyrabiam do pracy bo codziennie gdy budzik dzwoni ciągle sobie wydłużam drzemkę, a potem latam jak zakręcona żeby zdąrzyć Uwielbiam weekendy, spać do późno, chociaż teraz jak pracuję, to wstaję w miarę, koło 10, no chyba że poprzedniego dnia ostro zabalowałam. I zamiast iść po rozum do głowy i kłaść się wcześniej siedzę jak głupia przed kompem o wpół do 1, wiedząc że muszę wstać o 6 ;( No nic, chyba jednak się kładę Dla wszystkich śpiochów życzę jak najdłuższej nocki
Musze sie pochwalic, ze udalo mi sie calkowicie zmienic rozklad dnia. Teraz nie wstaje juz o 11, a o 6.30, najpozniej o 7.
Moja motywacja jest polowek, a takze fakt, ze dzien robi sie tak cudownie dlugi... Kiedys nie dzialalo, teraz dziala rewelacyjnie.
I jeszcze jedno, najlepiej mi sie wstaje od razu po przebudzeniu, kazda chwila leniuchowanai w lozku zniecheca mnie do wstania.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 16 Lut 2010 Pochwał: 2 Posty: 1017 Skąd: Z magicznego miejsca
Wysłany: Wto 27-04-2010, 8:42 Temat postu:
Ja kiedyś wstawałam wcześnie i to bardzo wcześnie, i miałam długi dzień, ale szłam spać z kurami. Teraz mi sie wszystko przestawiło i mogę spać nawet do 11, ale ostatnio muszę połówka do pracy wyszykować i jestem zmuszona wspawać o 6 rano!! a nie mam weekendów żeby sie wyspać
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 19 Maj 2006 Pochwał: 2 Posty: 8472 Skąd: południe Polski
Wysłany: Wto 27-04-2010, 10:43 Temat postu:
Ja należę do tych osób, które wcześnie wstają ale jak nie muszą tego robić (np. w weekendy). Natomiast kiedy chodzę do pracy i wstaję o 5.45 to wtedy chętniej bym pospała dłużej.
Najpóźniej udało mi się wstać o 8 więc do gnijawek się nie zaliczam
Moje dziecko jest moim jedynym budzikiem. Największy ból jest w weekendy, kiedy to czasem muszę wstać o 5.20 bo wtedy właśnie mojemu synkowi chce się bawić . Masakra.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 15 Sie 2010 Posty: 100
Wysłany: Pon 30-08-2010, 12:18 Temat postu:
Szkoda, że nie ma żadnej rady na to, aby móc nauczyć się wcześniej wstawać ; ( niestety. Ja należę do grupy śpiochów. Uwielbiam spać i najchętniej robiłabym to cały dzień, ale obok musiał by być mój mężczyzna ; ) czasami robimy tak, że jeden dzień leżymy w łóżku wychodząc tylko do toalety i coś przekąsić. Polecam. Zawsze czekam na ten nasz mały relaksik ;d
Moze to nie jest rada ale super motywator:)
Kłade sie do łóżeczka tak po 22, wstaje codziennie od pon do piątku o 5:30:) do pracy:) dzieki temu jestem w pracy o 6:30 moge wczesniej wyjśc i zrobić cos pożytecznego lub przyjemnego z resztą dnia;)
Od poniedzialku do piatku - pobudka o 6, pojscie spac w zasadzie tak ok. 22-23...wczoraj np szlam spac juz po 21, bo zmeczona po pracy bylam ( rozpoczecie roku szkolnego ), no i spalam u mojego Polowka, a on tak chodzi spac wczesnie hihi
Jesli chodzi o weekendy, to teraz, jesli nie trwa rok akademicki, ! do 10....kiedys potrafilam nawet do 11,12 hihi ;P a w roku akademickim, czesto nie fajnie sie wstaje o 6.... a to juz niedlugo...
Codziennie wstaję o 6 ze względu na psa, w weekendy około 8 bo zawsze ktoś jest w domu kto się nim zaopiekuje, do tej pory nie miałam problemów z porannym wstawaniem... ale ostatnio ciężko mi wstać. Przeważnie kładę się tak 22-23. Chodź zdarza mi się i później.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach