Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 489
Wysłany: Czw 02-09-2010, 20:22 Temat postu:
Ja chodzę spać bardzo późno - ok. 1-3, wstaję ok. 10-11. W roku akademickim z kolei o 24-1, a wstaję w miarę potrzeby . Nie narzekam póki co i wysypiam się bezproblemowo:).
Ja ostatnio działam jak zegarek i budzę się przed moim dzieckiem. Hormony zdecydowanie robią swoje i nie potrzebuję ani kawy, ani wspomagania. Choć generalnie lubię sobie pospać.
Musze sie pochwalic, ze udalo mi sie calkowicie zmienic rozklad dnia. Teraz nie wstaje juz o 11, a o 6.30, najpozniej o 7.
Moja motywacja jest polowek, a takze fakt, ze dzien robi sie tak cudownie dlugi... Kiedys nie dzialalo, teraz dziala rewelacyjnie.
I jeszcze jedno, najlepiej mi sie wstaje od razu po przebudzeniu, kazda chwila leniuchowanai w lozku zniecheca mnie do wstania.
Dokladnie tak samo u mnie, teraz jak mi sie "uda" pospac dluzej to potem mam strasznie rozbity dzien.
Oj mnie to sie teraz zaczęła jazda. Zapisałam Majcie do przedszkola no i nie dość , że Maja musi wcześnie wstawać to i mnie to oczywiście też dotyczy. Dwa dni szło nam sprawnie ale dzisiaj to już był zgrzyt.
Może jakoś wpadniemy w ten rytm wstawania i będzie git. Najgorzej dla dziecka bo to w sumie teraz dopiero sie zrobi zimno a ja sobie wymyśliłam , ze trzeba ja zrywać. Czasami mam wyrzuty sumienia...
Kładę się spać koło północy, ale wolałabym wcześniej, a wstaję ok 7.00, choć wolałabym wcześniej, ale jakoś nie potrafię inaczej ustawić dnia, muszę nad tym popracować.
Oj mnie to sie teraz zaczęła jazda. Zapisałam Majcie do przedszkola no i nie dość , że Maja musi wcześnie wstawać to i mnie to oczywiście też dotyczy. Dwa dni szło nam sprawnie ale dzisiaj to już był zgrzyt.
Może jakoś wpadniemy w ten rytm wstawania i będzie git. Najgorzej dla dziecka bo to w sumie teraz dopiero sie zrobi zimno a ja sobie wymyśliłam , ze trzeba ja zrywać. Czasami mam wyrzuty sumienia...
Ale Mała ma dzięki temu kontakt z rówieśnikami i z pewnością z perspektywy czasu okaże się, że warto było wstawać
Ja ostatnio mam problem, żeby obudzić się nawet na 9. Brak słońca dosłownie wpycha mnie w łóżko.
No wlasnie taka pogoda jesienna nie napawa optymizmem do wstawania wczesnego....ale ja mam przymus - musze wstawac o 6 do pracy, wiec na narzekanie i przeciaganie czasu za bardzo nie ma ;P
Ja lubię wstawać rano, kiedyś miałam odwrotnie - żyłam praktycznie nocami, nawet wracałam ze szkoły, kładłam się spać i wstawałam nocą bo inaczej nauka mi " nie wchodziła"
Ale wszystko się zmienia wraz z dziećmi;)
Dziś śniły mi się jakieś głupoty i zaspałam.Ostatnio tak przyzwyczaiłam się, że maks chodzę spać o 23. Z rannym wstawaniem zawsze miałam problem niezależnie o której się położyłam,więc się nie wypowiadam.Kocham spać!
Też tak mam.
Najczęściej proszę innych, żeby do mnie dzwonili rano, jeśli sami wstają i nie dali mi spokoju, dopóki nie rozwiążę zagadki, etc. W sensie, dopóki nie będę przytomna.
Rzucam też komórkę (budzik) w najdalszy kąt od łóżka, muszę po niego wstać, żeby go wyłączyć.
Nastawiam budzik na parę godzin, żeby mi zadzwonił parę razy (rozbudzić się).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach