hejka - od razu przepraszam, ze bez polskich czcionek, ale jestem w pracy a tutaj komputery tylko po angielsku gadaja :]
Przede wszystkim trzeba sie kochac - oczywiscie, to nei wszystko, zwlaszcza, ze czasem czlowiek czuje, ze jest z kims raczej z przyzwyczajenia... no ale... recepta?
Rozmawiac o problemach... nie marudzic, nie klocic sie (chociaz czesto tak najlatwiej zaczyna sie rozmowe)... ale jesli cos sie dzieje, to porozmawiac jak dwojka doroslych osob... wyjasnic co kogo boli i postarac sie rozwiazac problemy... tak jak pisalam - bez marudzenia i wypominania... powiedziec raczej: boli mnie, ze tak malo uwagi mi poswiecasz, niz 'nie masz dla mnie czasu!' bo wtedy jest to atak na druga osobe...
Jak napisalo wiele osob - wzajemny szacunek
"Grzeszy sie mysla, slowem, uczynkiem i zaniedbaniem" z czego wynika standardowe - Nie rob drugiemu, co Tobie niemile
No i to, co wynika z powyzszych - szczerosc, nawet jesli do bolu...
Tak sobie mysle, ze chyba podsumowalam to, co wszyscy tu powiedzieli...
btw - zgadzam sie tez z opinia na temat sexu - jak facetowi dobrze z kobita w lozku (czy tam w innych miejscach, kto co lubi) to sie zastanowi 5x zanim zrobi cos, przez co moglby ja stracic
Jak się zakochać?
Co było pierwsze - jajo czy kura?
Jak zdobyć kobietę?
Jak zdobyć mężczyznę?
Jak długo będę żyć?
Czy Bóg istnieje?
et cerata, et cerata.
Nie ma recept na udany związek.
Prosta przyczyna: Pod pojęciem "udany związek" jest tyle definicji i skojarzeń co ludzi na Ziemi.
Każdy inaczej sobie wyobraża udany związek - co więcej, udany związek (w przypadku pań i panów) z jednym parterem/ partnerką, będzie zupełnie inny z innym/inną - choć tak samo udany. Więc mnogość definicji udanego związku się potęguje.
Jak się zakochać?
Co było pierwsze - jajo czy kura?
Jak zdobyć kobietę?
Jak zdobyć mężczyznę?
Jak długo będę żyć?
Czy Bóg istnieje?
et cerata, et cerata.
Nie ma recept na udany związek.
Prosta przyczyna: Pod pojęciem "udany związek" jest tyle definicji i skojarzeń co ludzi na Ziemi.
Każdy inaczej sobie wyobraża udany związek - co więcej, udany związek (w przypadku pań i panów) z jednym parterem/ partnerką, będzie zupełnie inny z innym/inną - choć tak samo udany. Więc mnogość definicji udanego związku się potęguje.
Mogę się pod tym podpisać obiema rękami. To, co jednym odpowiada, drugim nie pasuje. Ważne, żeby było nam razem po prostu dobrze, żeby czuć sie bezpiecznie i być docenianym .
Bardzo mądry temat, tzn. zrodził mądre posty. Pod wszystkim się podpisuję, wszystko zostało już powiedziane. Myślę, że z moim P. do idealnego związku brakuje tylko właśnie radzenia sobie z konfliktami, których troszkę mamy i czasami wychodzą nieciekawe chwile, ale mocno nad tym pracujemy, więc chyba będzie dobrze.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 16 Lut 2010 Pochwał: 2 Posty: 1011 Skąd: Z magicznego miejsca
Wysłany: Sro 24-02-2010, 20:13 Temat postu:
Jak dla mnie to przede wszystkim miłość podparta przyjaźnią, potem szczerość pomieszana z zaufaniem, szczypta adrenalinki ( zazdrośći), ale nie za dużo, żeby nie było gorzkie Troszke zmartwień, ciutkę więcej radośći, ale żeby nie przesłodzić. Z diety należy wyeliminować ciche dni i czepianie się, nalezy natomiast zaakceptować wady i uczynić z nich zalety. Na podwieczorek proponuje szczere rozmowy o wszystkim i o niczym a na deser codziennny buziak przed wyjściem do pracy i conajmniej jeden spacer w tygodniu z trzymaniem się za ręce!
Według opinii mojej skromnej osoby recepta taka nie istnieje, wszystko jest kwestią dopracowania. U jednych związek jest od razu idealny a u drugich trzeba na to latami pracowac... Miłośc to nie wszystko, potrzeba wiele innych uczuc i bocców, którew spólnie stworzą jednolitą całośc
Ważne jest by obie strony się starały i rozumiały co muszą zrobic, by osiągnąc jako taką doskonałośc....
To tyle z mojej teorii, ale z doświadczenia wiem,że w praktyce nie wszystko tak pięknie wygląda.....
Dla mnie w idealnym związku liczy się szczerość, zaufanie oraz szacunek. Ważne, żeby było dobrze z samymi sobą oraz z innymi ludźmi, a przy tym... czuć się ze sobą swobodnie. Bez zbędnych zakazów bo przecież jeśli się szanujemy to przecież zakazy nie są potrzebne bo dba się o drugą osobę.
Pewnie jest jeszcze dużo rzeczy ciekawych jeśli idzie o związki, ale to dla mnie najważniejsze i najbardziej rzucające się w oczy.
Recepty jako takiej nie ma, bo wszystko zależy od charakterów danych osób, ale myślę, że wybawicielem jest szczera rozmowa i ... spokój. Nie warto się unosić, krzyczeć i czepiać nie wiadomo czego, warto niekiedy spuścić głowę i przyznać rację swojemu mężczyźnie, to naprawdę niewiele w naszych oczach, a jego podniesiemy do ranki niemalże super bohatera.
Recepta na udany związek?
Możliwe, że istnieje, ale dla każdego inna.
Choć wydaje mi się, że jest kilka podpunktów, które są niezależne od tego jacy jesteśmy.
Dla mnie osobiście,i dla mojego partnera bardzo istotna jest rozmowa.
Zamiast się kłócić, rozmawiamy. Nie zdarzyło nam się jeszcze posprzeczać tak mocno, żeby nie odzywać się do siebie chociażby godzinę. Wiadomo są zgrzyty, wtedy któreś z nas prosi o rozmowę. To mimo wszystko trudniejsze niż zwykła kłótnia. Bo to spokojne wytłumaczenie sobie tego co nas denerwuje, co powoduję w nas irytację. Często trudno jest zaakceptować to co mówi partner, ale najważniejsze, że powiedział to Tobie, a nie kolegom przy piwie .
Myślę, że rozmowa jest w stanie wyjaśnić każdą kwestię. A seks. To cholernie ważna sprawa w związku, i bez konwersacji na temat 'czego oczekuje od Ciebie Kochanie w łóżku' nie zawsze może być udany.
To chyba moja recepta na związek, jak na razie się sprawdza, choć niewiele jesteśmy ze sobą bo raptem 7 miesięcy...ale 7 miesięcy bez kłótni to bardzo udany czas.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 21 Sty 2009 Pochwał: 1 Posty: 925 Skąd: Najcieplejsze miasto w Polsce:)
Wysłany: Pią 03-06-2011, 12:46 Temat postu:
A nie! Nam ostatno babka na ćwiczeniach mówiła, że jest jakiś taki trójkąt, który musi być zachowany, żeby był udany związek. Tzn są 3 rzeczy, ale chociaż dwie muszą wystepować, jak występują wszystkie to jest super, a jak jedna to nie jest ok.
To było tak:
-intymność(ale nie w sensie seksualności)
-seks
-wspólne cele, aspiracje, dążenia.
Co o tym myślicie? Wg mnie to w sumie się zgadza.
Świetny temat, oczywiście zgadzam się z Waszymi wypowiedziami, że miłość, szacunek, zaufanie, intymność, wspólne cele i dążenia...
Podkreśliłabym w tym właśnie tę intymność, o której napisała Sisi. Ta więź, granica wokół nas do której nikt nie ma wstępu, i nie chodzi tu właśnie tylko o seksualność, ale tematy, gesty, słowa... Czasem wystarczy na siebie spojrzeć i wiadomo o co chodzi. Takie porozumiewanie się bez słów, nie potrafię tego inaczej nazwać jak właśnie intymną więzią.
+ tak ode mnie: Moim zdaniem ważne jest, by tę osobę kochać, ale także lubić - tak po ludzku tzn. chcieć spędzać ze sobą czas nie tylko na trzymaniu się za rączki, ale po prostu czuć się dobrze ze sobą, chcieć razem wychodzić, przebywać, lubić własne towarzystwo i chcieć w nim przebywać niezależnie czy we 2 czy gdzieś między ludźmi.
Z podobnych rodzin, o podobnych zainteresowaniach...hmmm. No nie powiem bo moje wspólne zainteresowanie i D to boks. Uwielbiam i mogłabym oglądać od rana do wieczora, D tak samo. Oboje jesteśmy uparci ale pracujemy nad tym. Z podobnych rodzin to nie wiem czy jesteśmy. Każdy z rodziny bardzo się różni więc ciężko powiedzieć. A nie jest tak, że to przeciwieństwa się przyciągają? Do tej pory jakoś nie zastanawiałam się nad inną teorią no ale widzę, że nie zawsze jest tak, że to niby przeciwieństwa. W sumie patrzeć na mnie i na D to raczej mamy mniej wspólnego niż więcej. Nawet jeśli chodzi o jakieś dania które on lubi to ja nie i na odwrót.
Najważniejsze aby sobie ufać i dużo rozmawiać. Nie można się zamykać w sobie, tylko należy mówić partnerowi zarówno o swoich radościach jak i smutkach. We dwoje zawsze raźniej rozwiązywać problemy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach