Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Sie 2010 Posty: 21
Wysłany: Pią 20-08-2010, 22:17 Temat postu: Rodzina dobra na zdjęciu...
Witajcie! jestem nowa na forum. Dziś znowu moja rodzina zadała mi wiele przykrości. Od 2 lat jestem mężatką i nasze relacje się popsuły. A może nigdy nie były dobre tylko ja inaczej zaczęłam na wszystko patrzeć! Po raz pierwszy zaczęłam żyć i myśleć choć trochę o sobie i zobaczyłam że moja rodzina widzi tylko swoje potrzeby,a to co ja czuje i moje sprawy mają poprostu gdzieś....Ale najgorzej boli mnie to że pozostałe rodzeństwo jest traktowane zupełnie inaczej.Wszystko ma być pod nich podstosowane,tylko oni zawsze maja sprawy,potrzeby....Ja się nie liczę. Do tego jeszcze mnie za wszystko oskarżają,że to moja wina że między nami są takie relacje,że to ja się od nich odcięłam. Gdybym nie wyszła za mąż nigdy nie miałabym własnego życia,do tej pory wszyscy by mnie wykorzystywali. Dzisiaj moja rodzinka zaplanowała sobie że mam ich gdzieś zawieść :6 osób 5 osobowym samochodem do tego jedno dziecko bez fotelika... A że ja się nie zgodziłam to znowu wszyscy do mnie pretensje i się nie odzywają. Mam już dosyć!!!
Kasieńko, niestety często tak jest, że musimy wybierać pomiędzy byciem sobą i wyrażaniem dobitnie własnego zdania, a dobrymi relacjami z innymi. Gdyby ludzie nagle zaczęli posiadać umiejętność czytania w myślach, to pewnie zaczęlibyśmy doświadczać rozwodów i utraty znajomych na skalę przemysłową.
Z drugiej strony, często jesteśmy przewrażliwieni na punkcie krytyki, słów oraz zachowań naszych bliskich (oraz innych osób) i stąd się bierze dużo nieporozumień oraz pretensji.
Kasienko ja juz jakis czas temu wybralam moje szczescie nad sztucznym staraniem zadowolenia mojej rodziny. Mam meza ktory jest teraz moja rodzina i robimy wszystko zeby nasza rodzina byla szczesliwa, moze Ty tez tak powinnas zaczac myslec?
Kasieńko nie dawaj się tak dalej wykorzystywać. Skoro zaplanowali sobie jakiś wyjazd to niech sobie "zamówią" taksówkę.
A Ty miałaś rację, że się nie zgodziłaś - brawa dla Ciebie. Zresztą sama dojdziesz do takiego wniosku - rodzinka "idealna", dorośli ludzie, ale o swoje bezpieczeństwo i dziecka nie dbają.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Sie 2010 Posty: 21
Wysłany: Sob 21-08-2010, 8:20 Temat postu:
Męża mam wspaniałego! Jestem z nim baaaardzo szczęśliwa.To on jedyny chce dla mnie jak najlepiej.To on pomógł mi spojrzeć na moje życie w ten sposób,że ja też zasługuję na to aby być szczęśliwa,że czasem powinnam pomyśleć choć trochę o sobie a nie całe życie dawać się wykorzystywać. A jego rodzina,teściowa okazują mi więcej ciepła i życzliwości niż moja własna. Gdyby nie mąż pewnie obudziłabym się w wieku 50 lat z przysłowiową rękę w nocniku i stwierdziłabym że nie mam nic,bo całe życie poświęciłam dla innych,którzy i tak tego nie doceniają a mnie mają głęboko w d... Ja mam robić tak jak im pasuje, inaczej jestem zła,nierodzinna,chytrus...zaczynają mieć pretensje,itd...Potrafią tylko brać a nic dać od siebie dla mnie tak bezinteresownie.Nie widzą tego że ciągle mnie o coś proszą,ciągle im coś załatwiam,robię jakieś zakupy,gdzieś zawiozę... Staram się,choć wiem jak jest ,aby między nami była zgoda bo przecież jesteśmy rodziną,ale wystarczy że się raz na rok na coś nie zgodzę,a cała rodzinka jest już przeciwko mnie,strzelają fochy, nie odzywają się,ojciec potrafi nie zle podsadzić mi parę przeklonów,bo jak ja mogłam nie zawieść siostry 5 osobowym autem w 6 osób. Tylko nikogo by nie obchodziło gdyby coś się stało,lub gdy dostałabym mandat.Wszyscy by się na mnie wypieli. Wiem,że tak już zostanie i ja tego nie zmienię,nic nie da mówienie im jak mnie ranią,co czuję... oni widzą tylko siebie. Chciałabym po prostu od tego się uwolnić,przestać przejmować się tym wszystkim,chcę przestać mieć to ciągłe poczucie winy że to jak jest to przeze mnie,chciałabym przestać czuć ciągłą potrzebę naskakiwania im,naprawiania naszych relacji,bo nikt więcej o to nie zabiega. A do tego jeszcze musimy narazie z nimi mieszkać bo nie stać nas na własne mieszkanie.Może gdybym mieszkała na drugim końcu świata mniej by mnie to wszystko bolało.Za 3 m-ce urodzę dzieciątko i chciałabym aby ono było szczęśliwe,aby to wszystko co mnie boli jego już nie dotknęło.
Kasiu myślę, że w Twojej sytuacji za dużo nie da się zrobić. Na pewno nie raz starałaś się naprawić relacje między Wami, ale jak widać poszły one na marne. W tym przypadku musisz się starać nie tylko Ty, ale pozostała część rodziny również. W końcu każdy ma swoje uczucia, potrzeby, o których inni nie powinni zapominać.
Póki co może powiedz im wszystko co leży Ci na sercu, może będzie to dla nich szok, może i nawet nie będą się przez jakiś czas odzywać do Ciebie, ale być może po pewnym czasie pójdą po rozum do głowy i stwierdzą, że masz rację, że źle Ciebie traktują.
Trzymam mocno kciuki!!
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Sie 2010 Posty: 21
Wysłany: Sob 21-08-2010, 8:40 Temat postu:
Dziękuję... myślę że to nic nie da,już parę razy próbowałam ale to jest odbierane w ten sposób że to ja jestem zła,oni wszyscy są święci,rodzinni,że ja się odcięłam od rodziny,że się rzucam z byle powodu,że jak mi zle to na stancję.Poszłabym z miłą chęcią,bo tak jak oni mnie traktują to u obcych byłoby mi lepie,ale stancje są drogie a w ten sposób nigdy nic nie odłożymy na własne mieszkanie.Już miałam dobry przykład 2 lata temu na święta,wykrzyczałam im co mnie boli i nic to nie dało, bo cała rodziną się nie odzywali, a że były święta to trzeba było się pogodzić i znowu ja głupi dobra Kasia pleciałam ich przepraszać
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Sie 2010 Posty: 21
Wysłany: Sob 21-08-2010, 15:05 Temat postu:
Dzięki za odpowiedzi. Dzisiaj wygarnęłam im wszystko co mnie boli,ale co z tego,ja mówiłam swoje ale oni wraz swoje,wcale mnie nie słuchali. Stwierdziłam że nie ma sensu zabiegać i starać się aby było dobrze bo nigdy dobrze nie będzie.Oni i tak wszyscy są przeciwko mnie, oni widzą tylko swoje argumenty a to co ja mówiłam to wszystko obracali kota ogonem. Ale mam to w d.... Cieszę się że taka sytuacja wyszła bo pokazała mi co tak naprawdę znaczę dla swojej rodziny.Dzisiaj powiedziałam sobie dość,nie mam zamiaru nic już im udowadniać ani tłumaczyć bo i tak ja jestem winna i najgorsza,oni wszyscy dobrzy i święci i ile bym dla nich nie robiła to zawsze będzie mało. Porostu muszę to olać i żyć swoim życiem!
2 lata temu na święta,wykrzyczałam im co mnie boli i nic to nie dało
A może gdybyś spróbowała spokojnie porozmawiać? I to nie z rodziną całą, ale z każdym z osobna. Z mamą przy kawie powiedzieć jak się w tym wszystkim czujesz, na spokojnie bez krzyków, co Cię boli. Jeśli musicie z nimi mieszkać nie ma wyjścia trzeba przynajmniej się tolerować. Ciebie cała sytuacja gryzie, jesteś w ciąży - wyluzuj trochę.
Na Twoim miejscu dałabym sobie spokój z rozmowami i z kontaktami z nimi. Totalne olanie. Może sami kiedyś zrozumieją i przeproszą i się zmienią.
Ale swoją drogą moja mama też była i nawet wciąż jest źle traktowana przez brata i swoją mamę ale to się nigdy nie zmieni bo mama jest uległa i nie chce kłótni. A mnie krew zalewa jak to widzę ale nie mogę nic zrobić.
Z rodziną naprawdę najlepiej na zdjęciu i to czarno - białym.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Sie 2010 Posty: 21
Wysłany: Pon 23-08-2010, 8:06 Temat postu:
Porozmawiałam ale tak jak mówiłam wyszło na to że to ja nie mam racji,że to z mną jest coś nie tak,ciągle mam pretensje. Ale skoro mnie coś boli to i mam pretensje,a to nie moja wina że w tym domu nigdy się nie rozmawiało o uczuciach innych tylko omijało problemy a jak ktoś się odezwał to oznaczało że się niepotrzebnie rzuca. Poza tym na tym forum dowiedziałam się że ja i reszta rodziny jesteśmy współuzależnieni (DDA),mamy ojca alkoholika, i nic nie da staranie się aby było dobrze bo wszyscy jesteśmy poranieni.Muszę skupić się na swojej rodzinie i na sobie wtedy będę szczęśliwa i choć trochę wolna od wpływu mojej rodziny!
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach