Można a nawet trzeba patrzeć w oczy - choćby dla tego, żeby osoba wiedziała, ze mówisz do niej a nie do siebie czy do ściany;
Nie mylić patrzenia w oczy z gapieniem się to raz, dwa, że jak się w oczy patrzy to warto czasem oderwać wzrok, żeby drugiej osoby nie speszyć - można np. polukać na jej kolczyki - byle nie patrzeć w dekolt (choć mnie rzadko się udaje nie zerknąć nawet na ułamek sekundy).
Nie iść na tzw pojedynek spojrzeń - chyba, ze z kobietą (da nam pojęcie o stopniu prawdopodobieństwa kopulacji)
W sprawach biznesowych jak najbardziej jeśli jesteśmy górą...
ogólnie to staram się patrzeć w oczy rozmówcy co jakiś czas odwracając wzrok - ale nie zerkam za rozmówcę (bo się zacznie zastanawiać co jest za nim) - bardziej po biurku lub po nim - ew. coś z boku
Ja patrzę rozmówcy w oczy, od czasu do czasu odrywając wzrok, żeby "dać odpocząć oczom ).
Patrzenie na inne części twarzy uważam za niefajne. Zwłaszcza na nos i usta. W ogole wgapiać się podczas rozmowy na usta uwazam za niestosowne. To tak jakby prześwietlać komus co ma w buzi.
Wiem tez kiedy ktos ma problem z patrzeniem w oczy, bo zamiast tego patrzy między brwi, co daje mu komfort bo nie patrzy prosto w oczy, a ogólne wrazenie jest jednak ze tak robi.
Bardzo zwracam uwagę na kontakt wzrokowy podczas rozmowy. Nie lubię jak ktoś unika patrzenia mi w oczy, bo według mnie to jest ignorancja ze strony tego kogoś w stosunku do mojej osoby.
Ja natomiast patrzę się w oczy, ale zdarza mi się zlustrować kogoś szybkim spojrzeniem. Ale to nie po to, by znaleźć niedoskonałości w ubiorze czy wyglądzie, ale z ciekawości.
Nie lubię, kiedy ktoś przebiega po mnie wzrokiem podczas rozmowy. Dla mnie jest to jednoznaczne z szukaniem u mnie czegoś, co jest nie tak. Ale to już jest związane z moją niską samooceną. Choćbym nie wiem jak była perfekcyjnie według siebie ubrana i umalowana, to zawsze wydaje mi się, że coś można poprawić i mój rozmówca to znajdzie.
Patrzenie na inne części twarzy uważam za niefajne. Zwłaszcza na nos i usta. W ogole wgapiać się podczas rozmowy na usta uwazam za niestosowne. To tak jakby prześwietlać komus co ma w buzi.
Szkoda, bo - tak jak pisałam - to nie jest do końca świadome. Ja nie unikam patrzenia komuś w oczy. Najdłużej patrzę na usta, pomaga mi to w rozumieniu treści, ale co jakiś czas patrzę w oczy lub odrywam w ogóle wzrok od osoby, szczególnie gdy ja mówię, lubię "zawieszać się w przestrzeni"
Ja niestety zwracam na usta aby mogła zrozumiec tresc rozmowcy ,co mowi.(ze względu na słuch) Zdarza mi sie oderwac wzrok i spojrzec osobe na ubior ,rzecz. Drażni mnie to jak osoba cały czas mnie obserwuje, patrzy jakby nie wiadomo co i na co.
Majek, no nie lubię i już.
Wyobrażam sobie od razu, że lustrowanie ma na celu wyłapanie niedoskonałości. Czasem nawet potrafię zapytać, dlaczego ktoś mi się tak wnikliwie przygląda.
Przyznaję się bez bicia, że po tym względem jestem czepialska.
Żeby Cię jednak pocieszyć, że nie tylko my tak mamy, to Ci powiem, że już nie raz słyszałam, że to kogoś denerwuje.
Uuuu Jowito, to nasza rozmowa lustracyjna w cztery oczy byłaby baaardzo czepialska... Patrzę uważnie prosto w oczy. I w duże niebieskie oczy również. Ale ponoć interlokutorki moje to wytrzymują. Sprzątająca komórki, jak uważasz?
Uuuu Jowito, to nasza rozmowa lustracyjna w cztery oczy byłaby baaardzo czepialska... Patrzę uważnie prosto w oczy. I w duże niebieskie oczy również. Ale ponoć interlokutorki moje to wytrzymują. Sprzątająca komórki, jak uważasz?
Poradziłabym sobie.
Czepiam się z wdziękiem, a nie w stylu "czego pan się gapisz".
W desperacji potrafię nawet speszyć lustratora. Przecież to w słabościach leży nasza siła.
Czepiam się z wdziękiem, a nie w stylu "czego pan się gapisz".
W desperacji potrafię nawet speszyć lustratora. Przecież to w słabościach leży nasza siła.
Ooo to miłe z Twej strony jest, gdyż ja się patrzę w oczy również z wdziękiem, wdziękiem faceta, co ma już dawno cztery dychy skończone, ale bardzo niewinnie, tak chłopięco i w oczy niebieskie również. I jeszcze mrugam.
No tak, zapomniałem, że wolisz kukać w hinduski talerz, niż na gębę fundatora...
Dołączone po 16 minutach 48 sekundach:
Cela84 napisała:
Ja patrzę w oczy trzem osobą.A najbardzie w takie zielone.
Cela jaką metodę stosujesz patrząc trzem osobom? Mnie się nigdy nie udało. Nawet przy zielonych... a też ładne są takie oczka.Nie zaprzeczę. Starałem się kiedyś, ale wychodził mi tak potworny zez, gdy kukałem jednocześnie na trzy pary zielonych oczu, że lekarz mi potem kategorycznie zabronił. Powiedział, że przy takim patrzeniu mogę wyglądać jak Igor, ten gość z puklem od Mela Brooksa.
Ja staram się patrzeć rozmówcy w oczy i tego samego oczekuję. Ale bywa i tak, że czasami gdzieś indziej zerknę np. na usta. Ale tylko dlatego, że takie patrzenie też jest męczące dla oczu.
Nie chodziło że naraz,ale że tylko trzem.Reszta osób których znam, mnie aż tak bardzo nie obchodzi.I nie każdy z nich ma zielone.Ten najważniejszy tak,a do tego jest brunetem.Drugi ma piwne,a trzeci niebieskie.I nie uważam że kobieta nie powinna mieć przyjaciół wśród mężczyzn.Ja się lepiej dogaduje z facetami.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony Poprzedni1, 2, 3, 4Następny
Strona 2 z 4
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach