Mnie naprzykład patrzenie w oczy krępuje. Dzisiaj nawet gadałam o tym z dziewczynami z klasy, że to czasem jest odbierane jak natarczywość.
Mi jest np. niedobrze jak ktoś w kółko wgapiony jest w moje oczy. Czasem mam wrażenie, że się zapatrzył i nie słucha mnie
Zazwyczaj rerkam tu i tam.
Na pewno nie cały czas bo takie zachowanie pasuje raczej do intymnych wyznań bądź szczerych rozmów pomiędzy dwoma bliskimi osobami,
ale kontakt wzrokowy uważam z szacunku dla rozmówcy powinno się podtrzymywać podczas rozmowy, nawet po to, by druga osoba nie miała wrażenia, że mówi do ściany.
Kiedy spotykam się z takim odbiorem mam odczucie, że osoba, z którą rozmawiam nie jest szczera i nie mówi tego, co na prawdę myśli.
Lub, że nie chce rozmawiać.
I nie wynika to z mojego uprzedzonego nastawienia do tej osoby, bo często są to ludzie, z którymi rozmawiam po raz pierwszy w życiu.
Ja zawsze patrze prosto w oczy podczas rozmowy i nie wyobrazam sobie inaczej.Skoro mówie do kogos to tym samym okazuje mu szacunek i poswiecam mu swoja uwage skupiajac sie tylko na nim.
Bardzo ale to bardzo nie lubię kiedy ktos ze mną rozmawia i rozglada sie na boki unikajac mojego wzroku.Czuje sie jakby mnie olewał,nie lubił,cos ukrywał.To jest tak zwana "mowa ciała.To co mówimy to 20% przekazu,reszta to nasze ciało.Ono mówi samo za siebie.Niektórzy ludzie nie mają swiadomosci swojego ciała i sie usmiechają i słodza a i tak widac ze cos jest nie tak skoro blądza wzrokiem po scianach.Jesli rozmawiam z kims to z nim a nie ze scianą.Uwazam ze to nieelegancki zwyczaj.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 10 Kwi 2009 Posty: 26 Skąd: WLKP Front Polski Zachodni
Wysłany: Czw 04-06-2009, 16:09 Temat postu:
To niedobrze bo jestem nieśmiały i staram się nie patrzeć w oczy na poczatku znajomości póżniej juz lepiej jak się atmosfera troche rozluźni musze poćwiczyć nad tym...
Oczywiście, że tak!
to jest oznaka szacunku, skupiania uwagi na innej osobie, nie zaprzątania sobie głowy w danym momencie czym innym - pokazanie, że zależy nam na danej osobie. Sama lubię jak ktoś poświęca mi uwagę, takie rozproszenie może czasami wybić z rytmu, albo sprawia wrażenie mówienia 'do ściany'.
Ja zawsze kiedy tylko mogę utrzymuję kontakt wzrokowy i dobrze na tym się wychodzi, zawsze się ma większy 'respekt' dla takiej osoby.
No ale w sumie nie zawsze chce się z kimś rozmawiać, więc wtedy nie.. w sumie zawsze są wyjątki od reguły ;p
Gdzieś kiedyś czytałam na ten temat i dowiedziałam się, że najbardziej denerwujące dla rozmówcy jest patrzenie na nos. Poza tym powinno się patrzeć w oczy, jednak od czasu do czasu przenieść na chwilę wzrok na jakiś przedmiot, żeby rozmówca czuł się komfortowo.
Uważam , że jeżeli się patrzy rozmówcy w oczy to okazuje się mu szacunek . Myślę też , że tylko patrząc w oczy można przeprowadzić szczerą rozmowę.
Ostatnio jak byłam u teściowej na kawce to zauważyłam , że nie patrzy mi prosto w oczy . Zerka a to do garnków a to w okno. No i jak myślicie ? Jak to wyglądało? Oczywiście od razu było widać (przynajmniej z mojego punktu widzenia) że rozmowa jest na odczepnego. Przyjechałam, no niech będzie. Pewnie nie wypadało mnie wygonić . A rozmowa jako taka musiała się odbyć . No bo trudno siedzieć w milczeniu i pić kawę .
Sami widzicie . Moja teza się potwierdza!
Zawsze patrzę w oczy rozmówcy, oczywiście bez przesady, co jakiś czas spojrzę w inną stronę żeby nie peszyć drugiej osoby:). Zresztą nie raz miałam już problemy z tym jak szłam i rozmawiałam i nagle jakiś słup, znak drogowy czy donica na mnie wpadły;D
Ja również jestem za patrzeniem w oczy przy rozmowie, nie lubię jak ktoś patrzy mi się na włosy czy coś innego,
Ja przy rozmowie również patrzę w oczy,
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 04 Sie 2009 Posty: 28 Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: Pon 10-08-2009, 9:09 Temat postu:
Lubię gdy ktoś ze mną rozmawia i patrzy mi w oczy. Traktuję to jako oznakę, że interesuje go o czym mówię. Wiadomo, nie da się patrzeć bez przerwy w oczy, więc ucieczka wzroku gdzie indziej na chwilę jest w porządku.
Choć miałam kiedyś takiego znajomego, który przy każdej okazji patrzył mi się głęboko w oczy, nie tylko przy rozmowie. Było to jak dla mnie zbyt wnikliwe i bardzo męczące. Gdy szliśmy obok siebie wiedziałam, że on ciągle na mnie patrzy i próbuje patrzeć mi w oczy. Męczące.
Rzadko kiedy patrzę w oczy, nie mogę się skupić. Przeszkadza mi to dopiero, gdy ktoś mnie tak samo traktuje i staram się to zmienić..
Ja się często czerwienię,jak mówię, może dlatego nie nawiązuję kontaktu wzrokowego..
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony Poprzedni1, 2, 3, 4Następny
Strona 3 z 4
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach