Wysłany: Czw 02-10-2008, 21:51 Temat postu: Różnice czy podobieństwa?
Przeglądając sobie sieć natknęłam się na dosyć ciekawy artykuł, którym chciałabym się z Wami podzieli - a dotyczy on różnic i podobieństw w związku.
Cytat:
Różnice w związku, dzielą czy zespalają? Oto mamy spór stary jak świat i dwie szkoły, z której jedna mówi o tym, że podobieństwa się przyciągają, a druga, że im więcej nas różni tym jest ciekawiej.
Te dwie teorie funkcjonują równolegle i nie ma obowiązującej reguły, jednak zasada podobieństwa może wydawać się bardziej uniwersalna.
Tak jak można powiedzieć, że lubimy piosenki, które już wcześniej słyszeliśmy, tak samo bardziej lubimy kogoś, kto ma podobne poglądy do naszych. Takie same pasje pozwalają na nawiązanie znajomości i rozwijanie jej. Kiedy rozmowa z kimś jest dla nas doskonała, gdy odnosimy wrażenie , że nasz rozmówca bez problemu pojmuje o co nam chodzi, często nawet bez słów, to czujemy się tak jakbyśmy, trafili na bratnią duszę. I to właśnie najbardziej nas pociąga w podobieństwach.
Natomiast druga szkoła jest bardzo przewrotna. Na ogół nie lubimy osób, które się z nami nie zgadzają, tak więc trudno jest o nich myśleć w kategoriach przyjaźni, a miłość to w ogóle jakiś kosmos. Ale to właśnie tutaj czeka na nas miłosna pułapka, ewidentny paradoks. Oczywiście są niezbędne pewne warunki. Jeżeli napatoczy się ktoś zupełnie rożny od nas i co więcej deklaruje wobec nas jawną niechęć to nic dziwnego, że i my nie mamy najmniejszej ochoty na zadawanie się z taką osobą. Ale wystarczy tylko tyle by ta osoba zaczęła mówić na nasz temat w miły sposób, a powolne zmiany sprawią, że poczujemy, iż lubi nas dla nas samych, a nie dla naszych poglądów. A taka sytuacja jest wymarzoną w związku, więc tak naprawdę to już tylko mały kroczek do rozkwitu mocnego uczucia.
Na to jak się łączymy w pary największy wpływ ma nasza atrakcyjność fizyczna. Jest ona bardzo ważna szczególnie na początku znajomości. Im osoby są bardziej do siebie podobne pod tym względem tym większe prawdopodobieństwo na to, że znajomość będzie trwała dłużej. Oczywiście podobieństwo to jeszcze nie identyczność. Chociaż są pary, które poprzez podobne upodobania, co do ubioru, stylu życia, diety zaczynają żyć według tych samych zasad. I tak też zwiększa się szansa na fizyczne podobieństwo. Noszą takie same fryzury, ubrania, a nawet sylwetki są do siebie podobne. Wspólne mieszkanie, nie jest w tej kwestii obojętne, a wręcz wymusza upodobnienie się do siebie w jakimś stopniu.
Zmiany koloru włosów, czy kupowanie dwóch swetrów w tym samym kolorze, dla obojga partnerów staje się czymś naturalnym. Dzieję się tak dlatego, że wybór partnera dyktuje się pewnymi zasadami. Często ludzi atrakcyjnych uważamy tych, którzy choć trochę przypominają nas samych. Rzadko się zdarza, żeby parę stanowił grubas i chudzielec czy osoba bardzo wysoka i malutka. Oczywiście takie pary występują i zazwyczaj wyglądają wyjątkowo, ale statystycznie rzecz ujmując zdecydowanie rzadziej spotykamy właśnie tak dobrane osoby.
Gdy spotykamy osobę z podobnymi upodobaniami, czy takimi samymi cechami charakteru, poglądami i systemem wartości nie ma, co się bać! Bo bratnia dusza to prawdziwy skarb. To daje nam niezwykłe poczucie bezpieczeństwa niczym spokojny port w naszym zakręconym życiu. Z taką osobą łatwiej jest poukładać sobie życie. Dzielimy swoje pasje i spokojnie bez większych niespodzianek, wędrujemy wspólnie przez życie. Ale, ale... Jest tu jeden ważny haczyk, zbyt wiele podobieństw w pewnym momencie może nas po prostu znudzić. Wbrew pozorom taki związek wymaga szczególnej dbałości. Musimy dać sobie od czasu do czasu coś, co podkręci wzajemną fascynację i oczywiście sferę namiętności. Może to być wspólne szaleństwo, lub chwila odpoczynku od siebie. Tu naprawdę, ważna jest nasza wspólna praca, bo rutyna po prostu zabija to, co najpiękniejsze.
Z drugiej strony różnice mogą okazać się bardzo pociągające, pozwalają na odkrywanie nowych rejonów, co może być bardzo rozwojowe. Związek oparty na różnicach umożliwia nam poznanie nowych dziedzin, odkrycie nieznanych horyzontów. I rzecz jest w tym, aby być otwartym na te różnice, a przede wszystkim umieć osiągać kompromis. Czasem te różnice mogą dopełnić się wzajemnie i zaspokoić potrzeby obu partnerów. Jednak nie wszystkie, na przykład związek osoby opiekuńczej i bardzo zależnej najprawdopodobniej będzie udany, ale już połączenie osoby bardzo towarzyskiej i odludka budzi pewne obawy.
Gdy różnice, które nas dzielą zaczynają w bardzo istotny sposób przeszkadzać po pierwsze należy rozmawiać na ten temat i osiągać jakiś kompromis. Oczywiście nie chodzi o to aby nasz partner zmienił się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, ale my sami musimy być gotowi na zmianę. Wpierw trzeba wyznaczyć sobie obszar, dla nas wspólny i święty. Poza tą sfera jest miejsce na owe różnice, które musimy szanować. Taki związek to duże zaufanie, umiejętność zawierania kompromisów i ciężka praca, ale jeśli partner jest wart zachodu, to do boju! Pamiętajmy jednak, że to musi iść w obie strony, jeśli tylko my jesteśmy gotowi do pewnych ustępstw, to może warto się zastanowić czy takie zaangażowanie jest dla nas zdrowe.
Różnice są świetne by oderwać się od rutyny. Dobrze jest je wykorzystywać, aby ożywić związek. Czasem prowadzone dyskusje na sporne tematy, mogą okazać się czymś niezwykle twórczym, ale pod warunkiem zachowania wzajemnego szacunku. Oczywiście nie skaczmy sobie od razu do gardeł i lepiej odłóżmy patelnie, ale jeśli w nasz związek wkradła się nuda, to istniejące różnice mogą być dobrym punktem zaczepienia, by na nowo rozpalić coś pomiędzy partnerami.
Dla odmiany podobieństwa są idealne, aby scalić to, co się traci. Gdy zaczynają przeszkadzać nam różnice skupmy się na tym, co nas łączy i na tym, co wspólne. To pozwoli na nowo odnaleźć obszar, w którym można się spotkać i być razem, taki punkt scalający.
Ogólnie, jeżeli zależy nam na związaniu tego co się rozmywa, skupmy się na podobieństwach, natomiast gdy zaczyna nam się nudzić to zainteresujmy się różnicami, a na co dzień ceńmy jedno i drugie. I korzystajmy z tego, co nas łączy i dzieli, bo to najlepsza droga do związku „idealnego”
U mnie w domu są zdecydowanie róznice.Zarówno w zachowaniu jak w wyglądzie.Mamy kompletnie rózne charaktery.Jesli chodzi o wyglad to jak Flip i Flap .Ja zawsze mówie ze ludzie aby im było ze sobą dobrze muszą sie od siebie róznic bo tylko w ten sposób mogą sie uzupełniać.Np. jak sie dobiorą dwie narzekające marudy to sie zanudzą nawzajem,jak dwóch wariatów to sie pozabijają.Jedna osoba musi w pewien sposób róznoważyc drugą,wtedy jest harmonia.Ja to sobie bardzo cenie w zwiazku ze ta druga osoba na tę samą rzecz patrzy zupełnie inaczej dzieki czemu moze mi doradzic.
A co do wygladu to podobno kobiety podswiadomie wybierają mezczyzn odmiennych od ich samych,aby zapewnic sobie partnera o odmiennym zestawie genów,co gwarantuje zdrowe potomstwo.Dlatego czesto duzi panowie lubią małe kobietki i vice versa,blondynki brunetów...itp.
Uwazam ze jest kilka rzeczy co do których ludzie powinni byc podobni:
powinni wyznawać te same wartosci,tego samego chcieć w zyciu(np.rodzina),miec podobny gust.Zaineresowania niekoniecznie,choc fajnie by było.
U nas są i różnice i podobieństwa .
Oboje jestesmy szaleni i mamy niekonwencjonalne pomysły i to nie znaczy, że się pozabijamy
Po prostu możemy częśćiej się śmiać ze sobą i wpadać na szalone idee...
Żebyśmy nie byli tacy ani optymistyczni to żyjąc na odległość pewnie byśmy płakali do siebie w słuchawki.
Kiedy mieszkamy razem jak jeździmy do siebie, to się uzupełniamy, On robi część rzeczy, resztę ja, ale jakąś część wspólnie...
I na szczęście mamy różne zainteresowania, co pozwala Nam się dowiadywać wiele, dopytujemy .
Czasami sprowadzamy się na wzajemn do porządku jak trzeba, albo potrafimy zająć się zupełnie odmiennymi rzeczami, nie wchodząc sobie na głowę.
I właśnie to jest dobre, bo szanujemy niezależność drugiej osoby, nie mając pretensji, że trzeba się podporządkować drugiej osobie, albo przykleić do niej i nie dać chwili wytchnienia.
Uważam iż w udanych związkach większą i ważniejszą,a zarazem bardzo pozytywną rolę odgrywają podobieństwa występujące u partnerów.To jednoczy i ułatwia codzienną egzystencję.Przyrównałabym to do sławetnych połówek jabłka idealnie tworzącego całość.Dla mnie plus z minusem ma swoje pole do popisu tylko w fizyce.
Łatwej i radośniej jest ludziom iść przez życie na płaszczyźnie bezproblemowej akceptacji niż poświeceniem się dla dobra drugiej osoby.
Każdy człowiek to inna "machina" z upodobaniami oraz przyzwyczajeniami.Im więcej takich wspólnych cech łączy tym łatwiej i przyjemniej się żyje.Wiadomo nie ma na świecie idealnych i jednakowych ludzi,ja jednak obserwując dotychczasowe życie własne oraz grona znajomych stwierdzam iż najlepiej żyje się parom,które posiadają osobowości o bardzo zbliżonych cechach.
Pozdrawiam.
U nas jest bardzo duzo podobienstw co nas zaskakuje, ze jest ich tak tyle. Oczywiscie sa tez roznice, bez nich byloby monotonnie i nudno. Ale milo jest kiedy mam uczucie ze napewno Jemu sie spodoba dana rzecz czy pomysl jesli jest "taki jak ja".
Tak własnie jest Kiniu,partnerom tak dobranym lepiej się egzystuje w codziennym życiu.Cóż,różnice będą występować zawsze ale oby było ich jak najmniej.Bo łatwiej z radością obojgu jest jechać nad morze niż "muszę z nim posiedzieć w górach aby on potem ze mną pojechał nad morze"...! dobrowolny bezsennsowny przymus...
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 16 Mar 2009 Posty: 44
Wysłany: Pią 27-03-2009, 8:33 Temat postu:
U nas są głównie różnice, choć mamy też kilka podobieństw.
Podobieństwa obejmują głównie aspekty spędzania wolnego czasu. Nie ma kłótni gdzie pojedziemy na wakacje, co będziemy robić w weekend itp.
Różnimy się charakterami, ja jestem bardziej odpowiedzialna i zorganizowana, mąż jest bardziej lekkomyślny.
Sukces wydaje mi się kryć w umiejętności znalezienia kompromisu. Jeśli obie strony są ku temu skłonne, nie ma problemu.
To tak jak pytać na forach graficznych co jest lepsze - Adobe Illustrator czy Corel Draw (gdzie nigdzie, można za takie pytanie dostać bana, bo na forach przez to powstają zażarte spory userków).
Można o tym pisać, pisać i pisać... do niczego to nie doprowadzi a wnioski i tak są oczywiste.
Krzyś ale tu chodzi o wymianę opinii na dany temat.
Na Forum jak i na innych forach jest dużo oczywistych wątków, a fajnie jest wymienić opinie.
Uważam, że Twój komentarz Trochę był nie na miejscu. To tak jak powiedzieć Kobieto zmieniaj koła w aucie bo jest równouprawnienie, niby rzecz oczywista, ale kobietom kół nikt nie każe zmieniać .
Na forum i tak będą wątki o różnej tematyce, oczywistej i nie oczywistej i tego nie zmienisz...
Koleżanka mżonka jest moją bratnią duszą, chyba mogę tak powiedzieć Skarbie jeśli łaskawie przeczytasz wieczorkiem ten post .
Lecz z drugiej strony, czy ja jestem? Nie wiem. Coś mi się zdaje, iż pełnię raczej funkcję pasożyta na zdrowej tkance rodziny .
Gdybyśmy byli podobni charakterem do siebie, pozabijalibyśmy się najprawdopodobniej po siedmiu dniach wspólnego pożycia . A tych dni jest już grubo ponad 8 tysięcy i nadal żyję . Znaczy się różnice są zaiste wielkie, ale kultywowany system wartości powoduje pełną symbiozę.
To znaczy jakie
Bo dla mnie tak do końca nie jest to oczywiste czy dobre są podobieństwa czy różnice.
Dobre pytanie Goniu, niech odpowie, ponieważ mnie się wydaje, iż w moim kieracie małżeńskim panuje mutualizm, a koleżanka mżonka twierdzi, że jest komensalizm . Zatem też chciałbym uzyskać odpowiedź .
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2, 3Następny
Strona 1 z 3
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach