Dokładnie na rok przed ślubem witam i zapraszam do mojego wątku ślubnego

. 4 września 2010 roku o tej porze będę już szczęśliwą mężatką - mam nadzieję, że pomożecie mi przebrnąć przez wszystkie przygotowania, pocieszycie się ze mną, pozłościcie i - przede wszystkim - pomożecie.
Od czego by tu zacząć...
Mam narzeczonego!

- jest nim Ł., o którym nie raz tu wspominałam. Zaręczyliśmy się na początku czerwca zeszłego roku i od początku chcieliśmy celować ze ślubem w czas, kiedy ja skończę studia licencjackie i będę mogła się swobodnie poprzenosić ze wszystkim.
Wesele planujemy na 120-130 osób, przy czym - wiadomo - realnie liczba może być mniejsza - mamy nadzieję, że ok. 100 osób stawi się na pewno. Lokal zarezerwowany - to ładna restauracja za miastem - cisza, spokój, bardzo przyjemne miejsce, gdzie można i pobawić się, i wyjść na zewnątrz, żeby zaczerpnąć powietrza. Płacimy na tę chwilę 140 zł od osoby (może podrożeć do 150 zł, bo teraz wszystko idzie w górę, ale oby nie). Menu zajmiemy się oczywiście później, wiem tylko, że w cenie jest udziec. Zrezygnujemy chyba z wiejskiego stołu, bo z tego co widzę na weselach, jedzenia zostaje mnóstwo, a wędliny i tak są na stole. Alkohol załatwiamy w swoim zakresie. Dekoracje także. Tyle o lokalu.
Kwestia grania, którą roztrząsałam w wątku Panny Młode 2010 już rozstrzygnięta. Wybraliśmy DJ'a z pobliskiego miasteczka - bardzo przyjemny, młody chłopak, doświadczony i, z tego co widziałam na filmach, całkiem niezły. Śmiejemy się cały czas z tej naszej orkiestry, bo zaczęliśmy od zarezerwowania zespołu, za który zapłacilibyśmy ponad 4 tys. zł (usługa, posiłki dla kapeli, zaiks), później celowaliśmy w DJ'a z Krakowa za 2300 zł (usługa, posiłek, zaiks, nocleg), a skończyliśmy na DJ'u za 1100 zł

. Bardzo jestem z tego zadowolona, choć zaoszczędzone pieniądze są wirtualne i na pewno pójdą na nieprzewidziane wydatki. Oby goście byli zadowoleni z tego pomysłu.
Kościół zarezerwowany - Msza będzie o 15 - trochę z tego powodu, że to już wrzesień i szybciej się robi ciemno i chłodno, a trochę z sentymentu duchowego (kto się domyśli?).
Fotograf zaklepany - to nasz przyjaciel, który robi przepiękne zdjęcia. Nigdy nie wyobrażałam sobie, by kto inny robił zdjęcia na moim ślubie. A i ekonomicznie - jeśli album nie będzie prezentem, to na pewno zapłacimy niewiele. Kamerzysty prawdopodobnie nie zaangażujemy.
Wybraliśmy też zaproszenia i tekst do nich (wiem, że to wcześnie, ale są tak trafione, że nie myślimy o niczym innym w tym zakresie)

. Wkrótce postaram się wkleić zdjęcia, bo już się tak rozpisałam, że nie wiem, czy przez to przebrniecie

.
Cała reszta spraw do załatwienia przed nami, będę na bieżąco informować.