Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 27 Lut 2010 Posty: 83 Skąd: z maleńkiej wsi w lubuskim
Wysłany: Pią 04-06-2010, 15:28 Temat postu: Wiara-dylemat odmiennych poglądów w środowisku wiejskim.
Wychowano mnie w wierze katolickiej, fizycznie dostąpiłam sakramentu chrztu, komunii, bierzmowania i na tym zakończyłam przygodę z wiarą.
Nigdy nie dane mi było dostąpić łaski wiary- bo podobno wiara nie bierze się od tak- podobno to łaska, którą obdarza nas Bóg. (?)
Nigdy nie przekonywała mnie doktryna religijna związane z wiarą katolicką, Jak dla mnie, ma zbyt wiele przesłań nie możliwych do spełnienia/ przestrzegania/ przyjęcia.
Może po prostu urodziłam się ateistką. (?)
Kiedyś usilnie starałam się "wierzyć" jeszcze jak mieszkałam w rodzinnym domu, bo wiadomo mama, babcia i wszyscy w rodzinie mają takie tradycje, jednak dla mnie "wiara"- taka dla ludzi, była zbyt dużym zakłamaniem. Czułam się jak oszustka, było mi z tym źle. Myślę,że przez całe życie jednak będę nosiła piętno tej gorszej, dziwnej, nie normalnej, przynajmniej w najbliższym środowisku. Jest we mnie, pewnie przez to napiętnowanie niewierzących, pewna wstrzemięźliwość w wyrażaniu swoich poglądów religijnych, dlatego nie wielu ludzi wie, że jestem nie wierząca.
Mam teraz własne dzieci, żadne nie jest ochrzczone. Starsza córka chodzi już do szkoły i uczęszcza na lekcje religii. Chciałabym, aby dzieci miały wybór i same zdecydowały czy chcą iść ścieżką wiary. Mam co do tego faktu wiele wątpliwości i obaw. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę im zabraniać zdobywania wiedzy i dokonywania wyborów.
Nie obnoszę się ze swoją "niewiarą" zważywszy na środowisko wiejskie, w którym mieszkam, a poza tym uważam, że jest to moja osobista sprawa. Szanuję wybór ludzi przyznających się do wiary i takiego samego poszanowania życzyłabym sobie. Jednak jak pogodzić te wszystkie poglądy z rzeczywistością?
Co o tym myślicie, może macie podobne dylematy ?
Ja tez wychowałam się na wsi i jeszcze do nie dawna tam mieszkałam. Również nie jestem wierząca. Chodziłam na religię, ale dlatego że była w środku lekcji a nie z żadnej potrzeby. Nie chodzę już do kościoła, nie uczestniczę w tym wszystkim, bo mnie to po prosto nie przekonuje. Jeśli chodzi o otaczające mnie środowisko, to nikomu się nie tłumaczę z własnych poglądów. Myślę, że ludzie są jeszcze zbyt mało tolerancyjni dla niewierzących i to nie tylko Ci starsi fanatycznie nastawieni do wiary.
Kiedyś ojciec chłopaka, z którym się spotykałam powiedział mu (po tym jak się dowiedział, że nie wierzę), żeby się ze mną nie spotykał, bo skoro jestem niewierząca to "nie wiadomo czego się można po mnie spodziewać" Tak jakby fakt, że nie wierzę w to, co inni sobie wymyślili, pozbawiał mnie kręgosłupa moralnego i sumienia..
Azar Mnie rodzice ochrzcili, przyjęłam komunię i bierzmowanie ale tylko dlatego że oni tego chcieli, twierdząc że będzie mi łatwiej wziąć ślub itp itd, chodziłam na religię po to by przyjąć te sakramenty ale od początku wiedziałam że nie wierze w Boga, że jestem ateistką. Mieszkam w większym mieście, wielu jest tu nie wierzących ale ja się z tym również nie obnoszę bo i po co, zwłaszcza że mój facet jest wierzącym ewangelikiem.
Dzieci nie wiem w jakiej wierzę wychowam ale jest mi to obojętne, ale również chciałabym żeby same dokonywały wyboru.
Szanuje ludzi wierzących ale niestety nie dostaję tego samego w zamian, bo gdy się przyznam że jestem nie wierzącą to od razu słyszę swoje na ten temat.
Azar
Szanuje ludzi wierzących ale niestety nie dostaję tego samego w zamian, bo gdy się przyznam że jestem nie wierzącą to od razu słyszę swoje na ten temat.
Dokładnie, tak tez jest u mnie. Niestety wg mnie kościół katolicki jest mało tolerancyjny.
"Religa niszczy wiarę"
Nie jestem wierząca. Wychowałam się na wsi, moja rodzina jest głębokiej wiary, ja nie. Moja mama od malego terroryzowała mnie z kościołem. Ciągle słyszałam że jeśli nie pójdę do kościoła to z domu też nie. Po czasie tzn od kl 6 szkoły podstawowej zaczęłam wyznawaćsubkulture gotycką i dopiero zaczęła się jazda. Wszyscy zaczęli uważać mnie za sataniste, księdza na mnie nasylali. Po prostu koszmar. Teraz mam 21 lat i moja mama nadal nie może się pogodzić z tym że nie jestem osobą wiszącą i że żyje w stylu gotyckim.
Nawet ludzie ochrzczeni mogą dokonywać wyborów.
Taki ergument mnie nie przekonuje - wy jesteście ochrzczone, a jednak wasz wybór był inny niż próbowali wam narzucić rodzice.
Z kościoła katolickiego, można się wypisać z tego co wiem. I macie problem z głowy - zdecydujecie się na taki krok?
Mój znajomy dokonał apostazji. Trochę mu zajęło., ale był bardzo zdecydowany.
To się nazywa mieć silne przekonanie. Mnie to nie obchodzi na tyle, żeby za tym biegać po prostu.
Tez jestem wychowywana w wierze katolickiej, ale nie wierzę. Tez mnie ścigali abym chodziła na msze. Nic z tego. W końcu po paru latach odpuścili. Czasem tylko mama przebąkuje, że pójdę do piekła, acz bardziej w żartach. Ale powiem Wam, że odetchnęłam jak dali spokój, bo jednak męczyło mnie że sprawiam przykrość mamie.
Jestem z małej wsi, ale nie czuję żadnej presji. Sądze, że ludzie teraz są o wiele bardziej tolerancyjni, niż kiedyś. Nikogo nie obchodzi czy chodzę do kościoła. Tym bardziej, że 90% to i tak hipokryci, którzy do zasad wiary się nie stosują. Nie interesują mnie takie opinie. Nie mam żadnych dylematów - bo to moja sprawa.
Nie zastanawiałam się jeszcze jak to będzie z dziećmi - o ile się dorobię. Zobaczymy jak się na to będzie zapatrywał mój partner. Na pewno dam wolność wyboru dziecku w przyszłości, nie będę mu niczego wmawiała ani zmuszała, ale pewnie ochrzczę, bo to ładna tradycja. :]
Moja mama od malego terroryzowała mnie z kościołem.
To najlepszy sposób aby wychować ateistę.
Zgadzam się że nie jesteśmy tolerancyjni dla innych wyznań i dla ateistów, mnie tylko zastanawia fakt, że tak wielu mamy ateistów i "wierzących niepraktykujących" a większość z nich jest w papierach katolikami. Jeśli komuś nie podoba się religia katolicka to czemu jest katolikiem, czemu nie zmieni swojego wyznania. Znam dziewczynę, która z katolicyzmu przeszła na ewangelicyzm bo ta religia była jej bliższa. Nikt nikogo na siłę nie trzyma przy danej wierze i każdy ma wybór religii i przekona, tylko niech to będzie wybór od A do Z, a nie sprowadzony tylko do słów typu: wierzę, ale w Boga a nie w religię.
A jeśli chodzi o wychowywanie dzieci to ja wierzę, że moje dzieci nauczą się kochać Boga patrząc na to jak my - ich rodzice go kochają.
To przykre w nic nie wierzyć.. przykre z tego względu, że w chwilach słabości nie macie nikogo. W takich momentach kiedy wydaje się człowiekowi,że wszystko jest skończone i nie ma nadziei to Bóg właśnie daje tę nadzieję.. wiara nie jest łatwa, ale sama doświadczyłam tego, że ilekroć jest mi źle, płaczę i zaciskam zęby i po cichu modlę się i to mi daje ulgę i spokój.. to fantastyczne i w takich momentach nie potrafię powiedzieć, że Bóg nie istnieje.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach