Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Sie 2010 Posty: 21
Wysłany: Czw 26-08-2010, 8:54 Temat postu:
adzia88 napisała:
Monia moim zdaniem, jeśli nie wierzysz to ich nie widzisz, albo nazywasz "przeznaczeniem". Nie ma dowodów jako takich, namacalnych jak w sądzie... Własnie na tym polega wiara.
Podpisuję się pod tym! Dowody o które pytasz mogą nie być dla ciebie czymś sensacyjnym,bo zależy kto w co wierzy,czy w przypadki i przeznaczenie czy w obecność Boga w naszym życiu.Dla mnie jest to całe moje życie,zwykła codzienność w której nie raz doświadczyłam Bożej miłości! I widzę jak mnie Bóg prowadzi,uczy dając nawet te trudne doświadczenia i jak daje mi chwile szczęścia których sama nigdy bym nie potrafiła zaplanować!
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 19 Sie 2010 Posty: 370
Wysłany: Czw 26-08-2010, 11:58 Temat postu:
Raz piszecie, że macie dowody, a innym razem, że nie ma żadnych dowodów, bo wierze dowody są niepotrzebne. I z tym się zgodzę oczywiście, ale ten brak konsekwencji u was mnie dziwi.
I tak, oczywiście na nieistnienie Boga też nie ma żadnych dowodów, wiem o tym, dlatego nie przedstawiam wam "naukowych" przesłanek, bo nie widzę w tym sensu, tylko po prostu piszę, że nie wierzę i już.
Więc jeśli już, mówcie o swojej WIERZE i swoim PRZEKONANIU, ale nie o DOWODACH
Tylko ktoś może wierzyć, a ktoś może mieć dowody
Dla chrześcijan dowodem są np. stygmaty http://pl.wikipedia.org/wiki/Stygmat_(religia); są niewyjaśnione objawienia i miejsca uzdrowienia.
Mnie z kolei dziwi dlaczego za wszelką cenę próbujesz udowodnić nam, że Ci co wierzą nie maja racji. To prywatna sprawa każdego. Nikt nie ocenia, nie krytykuje. To się chyba tolerancja nazywa.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 20 Sie 2010 Posty: 21
Wysłany: Czw 26-08-2010, 12:30 Temat postu:
A co ty byś chciała aby Bóg stanął twarzą w twarz z tobą? Takich dowodów szukasz?Skoro tak to się nie dziwię że jesteś niewierząca!
Ja tu nie muszę nikomu nic udowadniać i nie mam zamiaru nikogo nawracać!
Po to jest pytanie aby KAŻDY mógł się wypowiedzieć-nie tylko ateiści,więc się nie czepiaj!
A ja odpowiadam ponownie, TAK I MAM NA TO SWOJE DOWODY!
A skoro ty nie wierzysz i nie widzisz Boga w swoim życiu to i nie oczekuj dowodów od innych bo choćbym ci sporządziła teraz całą listę wraz byś ją wyśmiała.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 19 Sie 2010 Posty: 370
Wysłany: Czw 26-08-2010, 13:24 Temat postu:
Dziewczyny, spokojnie, czytajcie ze zrozumieniem, dobrze? Wytłumaczę w takim razie jeszcze raz.
Po pierwsze nigdzie nie napisałam, że szukam dowodów na istnienie Boga. Nie szukam ich, bo wiem, że takowe nie istnieją. Po drugie równocześnie podkreślam, że dowodów na NIE istnienie Boga również brak. To kwestia wiary, a nie dowodów, dlatego, kiedy koleżanka napisała o swoich rzekomych "dowodach" ciekawa byłam po prostu, co to za dowody. I tyle. Nie pisałam niczego więcej. Radzę wam jeszcze raz przeczytać mój wcześniejszy post Silwa, wskaż mi, proszę fragment, w którym próbuję udowodnić wierzącym, że nie mają racji i wmawiam, że Boga nie ma.
Ja jestem daleka od przekonywania kogokolwiek do swoich racji w tej kwestii. Nie interesuje mnie, czy ktoś wierzy, czy nie i w żadnym wypadku nie chcę nikogo nawracać (czy może "odwracać"). Po prostu byłam ciekawa tych dowodów, a z tego, co widzę, to wy cały czas się denerwujecie i powoli zaczynacie atakować.
Czy mogłabyś przytoczyć kilka takich "dowodów"? Puszcza oko
Na przykład to puszczone oko. To zachęta do rzeczowej dyskusji czy próba zlekceważenia dyskutanta? Bo jak ktoś może mieć dowody? Szanujmy poglądy i wiarę/niewiarę innych.
Dziewczyny a ja nie rozumiem o co ta cała dyskusja. Jedni wierzą w Boga i w dowody na to że istnieje a jedni są nie wierzący i nie wierzą w nic.
Ja jestem osobą nie wierząca , nie wierzę w Boga, w biblię, kościoły i te wszystkie rzeczy a mój R osoba wierząca wierzy w Boga i nawzajem to szanujemy, ja jego poglądy , a on moje. Gdybym chciała się z nim kłócić o wiarę i nie wiarę to lepiej byłoby się rozstać.
Pozwólmy wierzącym wierzyć.
A nie wierzącym dajmy spokój, nie nawracajmy ich i nie szykanujmy.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 19 Sie 2010 Posty: 370
Wysłany: Pią 27-08-2010, 12:07 Temat postu:
Ok, widzę, że nadal nie rozumiecie. Owszem, "oko zostało puszczone" i owszem, dowody ujęte zostały w cudzysłów, ponieważ, jak jeszcze raz napiszę, żadnych dowodów po prostu nie ma. O to mi chodzi. Wiara to wiara, nie potrzebuje dowodów i ja to przecież rozumiem, dlatego przyznajcie w końcu, że ich nie ma. I żebym nie została tu teraz posądzona o szykanowanie katoliczek, jeszcze raz, kolejny już podkreślam, że DOWODÓW NA NIEISTNIENIE BOGA RÓWNIEŻ NIE MA! Tylko o to mi chodzi, a wy próbujecie włożyć w moje usta jakieś dziwne twierdzenia. Proszę was, spokojniej.
dzidzia- "pozwólmy wierzącym wierzyć"Brawo za to zdanie !i Twoje podejście do życia i wiary.
silwa - wybacz ale stygmaty albo tzw. stygmaty mnie osobiście nie przekonują.
Monia - masz rację nie ma dowodów na istnienie i na nie istnienie w Boga.
Jak wcześniej napisałam są ludzie którzy wierzą w księżyc, gwiazdy czy po prostu gdzieś w niebie zapisane ich losy.
Ja jestem osobą wierzącą , ale nie fanatycznie, tzn. nie uważam księży za pośredników mojej osoby a Boga. Nie chodzę do spowiedzi , modlę się,ale wówczas jak mam taką potrzebę, zdarza się że i parę razy dziennie. Przyjmuję kolędę . Ale z księdzem rozmawiam jak z każdym Gościem który odwiedził mój dom.
Wierzę w Boga, wierzę że ktoś nade mną czuwa, że pomógł mi wyjść z poważnych kłopotów które były beznadziejne i nikt nie dawał szans.
Wierzę że ktoś mnie skłonił do tego aby zapukać do sąsiada , bo nie widziałam go od wczoraj ( choć Go nie lubię i mówimy sobie tylko zdawkowe "dzień dobry") .
Wiara jest wiarą , możesz wierzyć w co tylko chcesz, ale jakim człowiekiem jesteś to tylko wyłącznie zależy od Ciebie i tylko od Ciebie.
Wierzę w Boga, nie umiałabym żyć bez niego. Tyle razy mi pomógł, tyle razy mnie wspierał, tyle mi wybaczył. Bóg jest dla mnie jak Tata. Z Nim się nie boję.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 27 Lut 2010 Posty: 83 Skąd: z maleńkiej wsi w lubuskim
Wysłany: Nie 29-08-2010, 12:36 Temat postu:
Mnie bardziej przekonuje teoria Darwina o naszym pochodzeniu niż to, że powstaliśmy z żebra Adama. Nie odrzucam teorii, że jest jakaś siła wyższa. Sądzę, że trudno jest odkryć całą prawdę i pewnie nigdy jej nie odkryjemy. Dodam, że wychowana jestem w wierze katolickiej. Nie modlę się jednak, nie chodzę do kościoła, do spowiedzi itd. W Kościół katolicki raczej nie wierzę. Pewnie po głębszym poznaniu bliższy byłby mi Buddyzm lub jakaś inna wiara bliższa naturze.
Jestem tolerancyjna dla wszystkich, choć jednego nie toleruję -fundamentalny muzułmanizm,
kojarzy mi się bardziej z chorą obsesją.
Wierzę. Świat jest za piękny i zbyt skomplikowany, zeby powstał ot tak sobie. Skoro człowiek skonstruował coś tak zakreconego jak komputer, to istota ludzka, która jest tysiąc razy bardziej skomplikowana od komputera miałaby powstać sama, bez żadnej pomocy i interwencji? nie sądzę.
Wierzę w cuda, np cud w Sokółce z zeszłego roku. Wierzę w cuda Ojca Pio. Wierzę w cudowne uzdrowienia. Wierzę w opętania przez szatana.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach