Dołączyła: 22 Mar 2010 Ostrzeżeń: 1 Posty: 83 Skąd: Polska :)
Wysłany: Czw 25-03-2010, 15:57 Temat postu: Wierzycie w Boga?
Nie wiedziałam gdzie wsadzić ten temat, jak nie tu to przenieście
Pytanie jak w temacie- wierzycie w Boga czy raczej nie? Jaką rolę odgrywa ta wiara w Waszym życiu?
Ja bardzo wierze, jak byłam mała gdy ojciec pił zawsze się wtedy modliłam i On bardzo szybko się kładł spać, albo nie awanturował się. Miałam też taką sytuację, że raz uciekłam gdy ojciec był pijany...gdzieś daleko, na łąkę. Płakałam tam bardzo długo, aż coś dotknęło mnie i jakby podmuch wiatru powiedział, że będzie dobrze. Chyba właśnie dlatego zaczęłam wierzyć w to że Bóg istnieje.
Ja wierzę; wierzę, że wszystko co się dzieje w moim życiu nie jest kwestią przypadku... Oczywiście miałam teraz moment kiedy mialam straszny zal do Pana Boga, ze pozwolił na to że M. mnie zostawił (przeciez modliłam sie, żeby obarzył nas pokojem przy slubnych przygotowaniach); ale teraz uwierzylam, że to sie stało po coś...
Kiedyś wierzyłam bardzo, jeździłam na oazy, byłam animatorką, plus kościół w piątki i w niedziele
Z czasem zaczełam troszkę więcej rozumiem i już moja wiara nie jest taka jak była kiedyś.
Bardziej niż z wiarą katolicką utożsamiam się deizmem.
"Deizm – pogląd filozoficzny uznający istnienie Boga jako stwórcy świata materialnego (w rozumieniu duchowej siły sprawczej), lecz odrzucający przekonania religijne, w myśl których Bóg ma moc ingerowania w życie człowieka i kierowania światem materialnym. Według deistów, o istnieniu duchowej siły sprawczej świadczy racjonalny porządek świata materialnego i stałość praw fizyki." źródło: wikipedia.pl
Gizmowa, a co to za różnica, czy utożsamiasz się z religią katolicką, muzułmańską czy deizmem? Wiara w Boga oraz wpływ tej wiary na nasze życie i postrzeganie świata to jedno, a dogmaty i kwestia przynależności (bądź nie) do jakiegoś kościoła, to drugie.
Dołączyła: 22 Mar 2010 Ostrzeżeń: 1 Posty: 83 Skąd: Polska :)
Wysłany: Czw 25-03-2010, 19:56 Temat postu:
Ja kiedyś też bardzo wierzyłam, a teraz to chyba bardziej kieruję się w życiu rozumem, jestem racjonalistką. Nie mogę powiedzieć że jestem niewierząca, ale wierząca też nie Co nie znaczy, że zapomniałam o zasadach moralnych, mam swój system wartości.
Ogólnie to wiele w życiu przeżyłam i czasem potrafię się odseparować od stanowiska Kościoła w jakimś temacie, a dzięki wiedzy, którą gdzieś kiedyś liznęłam wiem, że niektóre rzeczy były dozwolone za czasów w których powstał dekalog i były inaczej rozumiane, a obecna interpretacja często różni się od pierwotnej.
Oczywiście, grzecznie chodzę do kościółka i spowiadam się jak mam potrzebę. Kiedyś nawet marzył mi się zakon i chodziłam do zakonnic na "dni skupienia", ale potem stwierdziłam, że mój instynkt macierzyński jest za mocny i lepiej zrobię dla świata i Kościoła jak wyjdę za mąż i urodzę gromadkę ślicznych dzieci wychowując je na porządnych ludzi.
Przez kilka ładnych lat śpiewałam w chórze żydowskim nie przestając być katoliczką... cóż więcej. Myślę, że każda z nas która myśli ma własne pojęcie Boga lub innego absolutu i wątpię by znalazły się dwa takie same na tym forum.
Ja kiedyś też bardzo wierzyłam, a teraz to chyba bardziej kieruję się w życiu rozumem, jestem racjonalistką. Nie mogę powiedzieć że jestem niewierząca, ale wierząca też nie Co nie znaczy, że zapomniałam o zasadach moralnych, mam swój system wartości.
Dokładnie tak. Ja nie wierzę w Boga, w te wszystkie cuda, uzdrowienia, , znaki z niebios, po prostu nie wierzę. Myślę, że jest to wymysł ludzi, którzy po prostu potrzebują w coś wierzyć (nie zamierzałam tu nikogo urazić). Jestem racjonalistką. Nie oznacza to oczywiście że nie mam zasad moralnych i jestem do szpiku kości zła.
Dołączyła: 22 Mar 2010 Ostrzeżeń: 1 Posty: 83 Skąd: Polska :)
Wysłany: Czw 25-03-2010, 21:42 Temat postu:
Tak,ludzie potrzebują w coś wierzyć. I przypomniało mi się pewne stwierdzenie "To nie Bóg stworzył człowieka,tylko człowiek Boga". Po co? Na przykład dla jako takiego porządku
Nie wierzę w Boga i nigdy nie wierzyłam. Rodzice ochrzcili mnie, wysyłali na komunie i bierzmowania chodziłam bo musiałam bo niby kiedyś mi się to przyda(niby do ślubu) tata nie miał bierzmowania i mieli problemy ze ślubem, chcieli żebym ja miała lepiej ale ja ślubu nie chce. Szanuje oczywiście to że ludzie wierzą w Boga. Mój R jest ewangelikiem bardzo wierzącym. Nie chodzę do kościoła. Nie znam już żadnych modlitw. Jestem zupełnie od tego odcięta.
Ja podobnie jak Miśka.
Wierzę. Z całego serca. Może też czasem mam pytania wątpliwości, ale mnie to chyba jeszcze bardziej umacnia. Nie wyobrażam sobie życia bez Boga. Naprawdę bardzo mi w życiu pomaga.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2, 3 ... 14, 15, 16Następny
Strona 1 z 16
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach