Ale widzisz, Zuza, Ty się jednak z Ulą spotkałaś i spotykasz. A tu chyba chodzi o takie przyjaźnie stricte wirtualne. Ja również uważam, że do dopełnienia definicji przyjaźni potrzebne jest spotkanie - dużo weryfikuje .
Parę dobrych lat temu, kiedyś mogłabym stwierdzić, że istnieje wirtualna przyjaźń.. bo miałam parę takie osób..
No ale urwanie kontaktu mówi samo za siebie.. że przyjaźń no tylko w rzeczywistości.. chociaż i tutaj ciężko o takich ludzi..
Hmm..
Moja przyjaciółka przez 6 lat rozmawiała z chłopakiem przez internet..
Spotkali się z jakieś pół roku temu..no i już 3 miesiące są razem:)
Także choćby na tej podstawie..wierzę
Żyjemy w XXI wieku i musimy przyzwyczaić się, że virtualna znajomość też jest znajomością i to, że poznaliśmy kogoś przez internet temu nie umniejsza:)
Nie wiem co o tym sądzić. Sama uważam, że wirtualna znajomość tak, ale przyjaźń - trzeba kogoś bardzo dobrze znać, żeby mówić o przyjaźni. Chociaż Zuzka i Ula są przykładem, że wszystko jest możliwe.
A ja wierzę. I nie mam oporów przed mówieniem 'przyjaźń'.
Znam kogoś z neta ponad pół roku. Gadamy mega często i on wie w sumie więcej, niż ludzie, którzy mnie otaczają.
Dla mnie to wygodniejsze - mam pewność, że nie wygada się - nie ma komu.
Jest wstępny projekt spotkania się w wakacje, bo jadę w jego okolice.
W moim życiu tyle osób mnie nazywało 'przyjaciółką', tyle osób wbiło nóż w plecy patrząc w oczy, tyle osób życzyło mi źle patrząc mi prosto w oczy, że chyba wolę mieć internetowego przyjaciela, który jeszcze ze mną wytrzymuje
Przyjaźń to poważna sprawa i znajomości internetowych nie mogę zaliczyć do tego typu relacji.
Z przyjaźnią nie raz jest ciężko w życiu realnym a co dopiero w sieci.
Poznałam bardzo dużo osób przez internet i utrzymuję z nimi kontakt od kilku lat. Jednak to są wciąż tylko dobrzy znajomi.
Van'yess co do tych kilku lat... Dla mnie to jest kurcze rzecz względna.
Przejechałam się na ludziach, z którymi moja przyjaźń trwała: od urodzenia, rok, kilka miesięcy.
Może fakt, że nie szczędzę słowa 'przyjaźń' dla znajomości internetowej jest u mnie uwarunkowany psychologicznie. Bo gdyby moja świadomość wiedziała, że nie mam w ogóle przyjaciół (po odjęciu internetowego) to bym znów zaczęła wariować i mieć problemy ze mną samą.
mój przypadek nie wiem czy wypada zakwalifikować do tego tematu,ale zabiorę głos ;p
poznaliśmy się 4 lata temu na wakacjach we Francji (ja Polka, on Francuz), rozmawialiśmy ze sobą niezobowiązująco przez 2 godziny, po czym wymieniliśmy się adresami e-mail. Gdy wróciłam do kraju odezwałam się do niego i tak już 4 lata piszemy do siebie maile, na facebooku się kontaktujemy, planujemy wakacyjne odwiedziny, dzwonimy do siebie (baardzo rzadko )wysyłamy kartki na święta i różne okazje
jest to moim zdaniem przyjaźń, gdyż rozmawiamy na najróżniejsze, nawet dość drażliwe tematy, ale czy to przyjaźń "internetowa"?ciężko stwierdzić, ale gdyby nie internet, nie zaprzyjaźnilibyśmy się ze sobą... znajomością tej relacji nie nazwę, bo wydaje mi się,że znacznie spłyciłabym ją...
co do tego czy istnieje internetowa przyjaźń.. i tak i nie, ale zależy to raczej od podejścia obu stron, bo przecież, nie zawsze ludzie piszą o sobie prawdę... do przyjaźni potrzeba coś więcej, niż tekst na ekranie komputera, moim zdaniem ale wszystko jest możliwe przecież
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach