Jeden nie polemizuje i się zastanawia nad pojęciem własnej natury, a drugi stwierdza, że jestem cyniczna, pozbawiona wartości, albo jeszcze coś gorszego. Dlatego też, poza forum częściej gryzę się w język, bo tam nie jestem anonimowa.
To pójdę na łatwizne i też przyznam że jestes cyniczna - przynajmniej moja natura i ego nie ucierpi, i pozostanę na zawsze dla siebie najmądrzejsza
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 11 Maj 2009 Posty: 9
Wysłany: Sob 14-08-2010, 21:52 Temat postu:
Trochę zbaczamy z tematu...
Może ona faktycznie w ten sposób postrzega podział ról damsko-męskich, ale w życiu różnie bywa, kiedyś ona może będzie musiała utrzymać rodzinę i co? Poszuka innego bo przy nim nie będzie się czuła kobieco? Litości... Każdy z nas ma swoje wyobrażenia o związku, wiążąc się z kimś zwyczajnie trzeba ustalić co i jak i tyle... Bez rozmowy niczego się nie osiągnie. Pieniądze zawsze były i pewnie będą drażliwym tematem, jednak jakoś trzeba dojść do kompromisów.
Staw - chcesz rady? Pogadaj z dziewczyną, powiedz co Ci nie pasuje i co chciałbyś zmienić. Nie pytaj jak to wygląda u innych bo Ci to nic nie da. Najważniejsze jest to co masz u siebie i jak się z tym czujesz.
Jak byłam w pierwszym związku 5 letnim to na początku mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu wtedy płaciliśmy 750 zł czynszu i nic więcej dlatego co miesiąc każde z nas wyskakiwało z takiej kwoty i to musiało nam starczyć również na jedzenie drobne wydatki i paliwo każde płaciło za siebie.... potem jak kupiliśmy mieszkanie to opłaty wzrosły więc wkładaliśmy do wspólnej kasy po 1500 to co nam zostało przeznaczaliśmy na wakacje.
Warto poznać jej rodzinę, bo faktycznie może taki pogląd na życie damsko-męskie wyniosła z domu. Nie oszukujmy się wiele jest kobiet, które związek z facetem traktują w ten sposób. Ja z Tobą mieszkamy Ty płacisz. Znam parę kobiet, które zawarcie związku małżeńskiego traktowały jako równoznaczny z zakończeniem kariery zawodowej - bo po co jak ma ją kto utrzymywać. Rozmowa i ustalenie szczegółów.
Acha no i bez przesady koszty chyba tak automatycznie nie skoczyły o 100% - czynsz się płaci podobny, za prąd, gaz i wodę też opłata przesyłowa jest taka sama dochodzi tylko zużycie, o internecie nie wspomnę chyba że masz limitowany. A jak chciała kablówkę trzeba jej było powiedzieć, że owszem, ale żeby sobie sama opłacała.
Mnie ta sytuacja by po prostu denerwowała. Wartościowanie wartościowaniem, ale skoro facet Ci mówi (nie ważne czy wprost, czy daje do zrozumienia), że go nie stać na utrzymywanie dwóch osób, albo chociaż,że chciałby też mieć coś dla siebie, to chyba kobieta kochająca go powinna zrozumieć. Po prostu w moim przypadku taka sytuacja by nie mogła mieć miejsca. Mieszkamy razem płacimy wszystko na pól to mamy więcej na swoje odrębne przyjemności a na wakacje możemy zbierać ( Razem).
Dołączone po 8 minutach 9 sekundach:
staw napisała:
Zresztą jak pojechaliśmy na wakacje to za nocleg zapłaciłem również za nią i ten sam temat - to należy do faceta.
Długo jesteście razem? Jak się o tym dowiedziałeś, że musisz zapłacić? Powiedziała Ci przed wyjazdem, że pojedzie, ale ty płacisz?
Ja z moim mężczyzną zanim zamieszkaliśmy razem ustaliliśmy,że on zajmuje się opłatami jak czynsz, prąd, media. Ja natomiast kupuję jedzenie. W naszym przypadku zdaje to egzamin ponieważ wydajemy podobne kwoty. To taki uczciwy układ!
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 14 Maj 2011 Posty: 31
Wysłany: Czw 26-05-2011, 15:39 Temat postu:
U Mnie wygląda to tak, mieszkam razem z moim partnerem u Niego , z jego rodzicami, dokładamy się do życia, dorywczo pracujemy zza granicą. Staramy się dokładać tyle pieniążków, aby było sprawiedliwie. Pieniążki mamy wspólne, nie ma Moje, Twoje. Jeżeli chcę na bluzkę, dostane, ale nie rozrzucamy się, ponieważ chcemy mieć odłożone parę groszy na tzw czarną godzinę. Nigdy nie było u Nas z tym problemu, oby tak dalej.
Dołączyła: 27 Kwi 2011 Ostrzeżeń: 1 Posty: 588 Skąd: UK
Wysłany: Czw 26-05-2011, 16:00 Temat postu:
Troche jest em... Dziwna? Skoro z Toba mieszka to powinniście dzielić rachunki na pół, a nie użwa dwóch płaci jeden? No hiperbola! Słuchaj, dobra płacisz za wszystko, a starcza Ci potem na Twoje zachcianki? Bo ona Cię normalnie wykorzystuje! Obdziera Cię z kasy, znalazła sobie kogoś kto będzie ją utrzymywał - poszła na łatwiznę?
Lepiej z nią ostro pogadaj. To nie jest kobiece zachowanie, Kobieta powinna być skromna i lubić prezenty tak jak Van.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 16 Sie 2010 Posty: 478
Wysłany: Czw 09-06-2011, 15:59 Temat postu:
Ja bym chyba wolała za rachunki płacić, bo przy moim bym z torbami poszła płacąc za jedzenie.
A co do Twojej Pani, to ja Ci (nie)stety nic nie doradzę, poza tym, że musisz sam z nią o tym porozmawiać i wyjaśnić. Jest prawdopodobne, że wyniosła takie wychowanie z domu, gdzie jest typowo tradycyjny podział ról, a może po prostu jest wygodnicka. Musisz się tego dowiedzieć, porozmawiać i wyjaśnić kilka rzeczy, a będzie dobrze.
A u mnie jest taka sytuacja.
Każdy ma swoją kasę i swój dom, który utrzymuje.
Gdy mieszkam u niego on pokrywa wszystkie koszty (jego wybór).
Gdy u mnie(rzadziej) to jest moim gościem.
Swoje dzieci utrzymuję sama. Nigdy nie oczekiwałabym od mojego partnera żeby na nie płacił.
Bardzo sobie chwalę autonomię finansową i swobodę mieszkaniową.
Będąc mężatką zasmakowałam wspólnej kasy... i się ugotowałam w tej zupie.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony Poprzedni1, 2, 3, 4Następny
Strona 2 z 4
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach