Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 14 Sie 2010 Posty: 2
Wysłany: Sob 14-08-2010, 11:56 Temat postu: Wspólne mieszkanie - a kasa
Witajcie
Stalo się po krótkiej znajomości zamieszkaliśmy razem - u mnie....
No cóż wcześniej o tym nie rozmawiałem z moja Panią ale zaczęły się problemy z kasą np z opłatami.
Wydawało mi się że skoro mieszkamy razem to opłaty zrobimy na pół ewentualnie będziemy płacić na zmianę - tymbardziej że wszystkie rachunki zwłaszcza media poszły o 100 % do góry bo w końcu jest nas dwoje. W dodatku zażyczyła sobie kablówki hehe - czyli dodatkowy rachunek dla mnie.
Krótko
Moja Pani uważa że tego typu opłaty jak czynsz należą do mężczyzny i ona nie będzie płacić. I czuje się nie kobieco że od niej tego oczekuje. Ze to nie męskie zachowanie hehe
Co Wy na to drogie Panie?
Jak to wygląda u Was?
A ona pokrywa jakieś koszty, których Ty nie ponosisz?
Dla mnie to jest logiczne, że jak dwie osoby używają, mają dochód, to płacą na pół.
Ani to męskie, ani kobiece, normalne .
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 14 Sie 2010 Posty: 2
Wysłany: Sob 14-08-2010, 12:09 Temat postu: Koszty
Jeśli chodzi o koszty ...
Żywność kupujemy na zmianę - także to jest oki.
Mnie chodzi o opłaty czynsz, prąd, gaz internet woda ogrzewanie - to mam placić ja - bom facet hehe.
Zresztą jak pojechaliśmy na wakacje to za nocleg zapłaciłem również za nią i ten sam temat - to należy do faceta.
Wydawało mi się że jeżeli ponosimy jakieś koszty - to płacimy razem.
Powinniście moim zdaniem takie rzeczy ustalić wcześniej, zanim mieszkaliście razem, to wtedy wiedziałbyś na czym stoisz.
Dziwna ta Twoja dziewczyna.
Pewnie tak została wychowana, ale moim zdaniem powinieneś powiedzieć, że się nie zgadzasz na taki układ.
Może niech nie używa prądu, wody, gazu - nie będzie musiała się składać .
No najlepiej by było na pół, a jak np ma mniejsze dochody znacznie od Ciebie to przynajmniej jakąś cześć ułamkową mogłaby dopłacać aby ją to bardzo nie obciążyło.
Dziwny układ... albo wszystko razem- czyli pieniądze wspólne albo wszystko przez pół - jeżeli chodzi o większe opłaty i utrzymanie domu.
Wysłany: Sob 14-08-2010, 16:22 Temat postu: Re Wspólne mieszkanie - a kasa
staw napisała:
Krótko
Moja Pani uważa że tego typu opłaty jak czynsz należą do mężczyzny i ona nie będzie płacić. I czuje się nie kobieco że od niej tego oczekuje. Ze to nie męskie zachowanie hehe
Taaak...ona się zachowuje wyjątkowo kobieco, bo nie powiem jakie panie wymagają pewnych rzeczy od męskich mężczyzn
U facetów moda na takie zachowania jeszcze nie jest tak widoczna, co najwyżej młody chłopak jak mieszka u starszej, bogatej wdówki
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 11 Maj 2009 Posty: 9
Wysłany: Sob 14-08-2010, 16:43 Temat postu:
Jak dla mnie to dziwne, ale może ona ma inne rozumienie wspólnego mieszkania niż ja. Jak na razie ja zarabiam grosze, ale jak mogę dokładam się do wszystkiego i nie rozdzielam niczego na Twoje i Moje.
A jak ona sobie wyobraża kwestię kasy po ślubie? Ona swoje będzie ciułać albo wydawać na jakieś swoje przyjemności a Ty masz harować na rachunki i jej zachcianki typu kablówka? Z kablówką trochę przesadzam, ale skoro ona jej chciała to przecież może chociaż za nią płacić...
Nie wiem, dla mnie to śmieszne, ale w sumie już się spotkałam z tego typu sytuacją więc na pocieszenie powiem, że nie jesteś wyjątkiem. Spróbuj z nią pogadać, powiedzieć co Ci pasuje a co nie...
Ja osobiście nie chciałabym takiej sytuacji u siebie w domu, źle bym się czuła dając płacić mojemu facetowi za wszystko
To ja się wyłamię. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby facet płacił za wszystko i jeszcze jako bonus dorzucił gwiazdkę z nieba. Z drugiej strony, nie czułabym się mniej kobieco, gdyby wkład finansowy był większy z mojej strony. Tu chyba nie ma co robić problemu, bo kasa i jej podział to kwestia dogadania się i niczego więcej. Normalność w relacjach międzyludzkich to pojęcie względne i dotyczy to również stosunku do pieniędzy.
Dla mnie to jakieś dziwne bo skoro nie płaci rachunków to niech chociaż zaopatruje Was w żywność. A nie że jeszcze raz Ty raz ona.
Powinieneś z nią porozmawiać. Może na początek nie wymagaj od niej połowy tylko np. rachunek za wodę lub prąd. Niech zobaczy jak to jest i ile to wszystko kosztuje.
Ja z moim P mam taki uklad:
On placi: czynsz,internet utrzymuje samochod
Ja place: prad, gas, podatek,jedzenie
Zachcianki typu film DVD itp kazdy placi za siebie
Oboje jestesmy bardzo zadowoleni z tego ukladu bo wychodzi nam prawie 50/50 i nikt nie jest pokrzywdzony
Polecam konkretna rozmowe!
Jowita - mnie bardziej razi wartościowanie, i słowa że ona czuje się niekobieco, bo on jest niemęski skoro nie chce za nią płacić, czyli jej utrzymywac jak by nie było
Jowita - mnie bardziej razi wartościowanie, i słowa że ona czuje się niekobieco, bo on jest niemęski skoro nie chce za nią płacić, czyli jej utrzymywac jak by nie było
Zawsze jest jakieś wartościowanie, tylko akurat to związane z pieniędzmi, budzi dużo kontrowersji. Czasem mężczyźni uważają (niektóre kobiety również), że jeśli on jest głównym dostarczycielem środków płatniczych, bo zarabia kilka razy więcej, to ona powinna wziąć na siebie wszystkie prace domowe. Spotykamy się również na forum z opiniami, że jak facet nie ma smykałki to majsterkowania i remontów, to jest mało męski, albo żeby czuć się prawdziwą kobietą, trzeba być obsypywaną komplementami i otrzymywać kwiaty. Mówimy, że kochamy i akceptujemy, ale w zamian, zazwyczaj oczekujemy zaspokojenia potrzeb i układu, który odpowiada naszym wyobrażeniom o związku. Tak jak niektórzy mężczyźni uważają, że prace domowe nie należą do nich (mogą co najwyżej "pomagać"), to są też kobiety, które oczekują, że facet zapewni im bezpieczeństwo finansowe i w przyszłości utrzyma rodzinę. Takie podejście nie musi świadczyć o wygodnictwie, tylko być może o tradycyjnym podejściu do ról damsko-męskich.
Jowita, Ty zawsze napiszesz cos takiego, z czym trudno polemizować i nie mozna nie przyznać racji,
i człowiek się zaczyna zastanawiać nad pojęciem własnej natury i słuszności swoich poglądów
Jowita, Ty zawsze napiszesz cos takiego, z czym trudno polemizować i nie mozna nie przyznać racji,
i człowiek się zaczyna zastanawiać nad pojęciem własnej natury i słuszności swoich poglądów
Jeden nie polemizuje i się zastanawia nad pojęciem własnej natury, a drugi stwierdza, że jestem cyniczna, pozbawiona wartości, albo jeszcze coś gorszego. Dlatego też, poza forum częściej gryzę się w język, bo tam nie jestem anonimowa.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2, 3, 4Następny
Strona 1 z 4
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach