Wydaje mi się , że takie zajęcia są bardzo pożyteczną sprawą. Oczywiście jeżeli dziecko wykazuje zainteresowanie w danym kierunku. No bo trudno dziecko zmuszać do nauki np. pływania skoro ono nie chce. To by się mijało z celem. Myślę , że takie zajęcia mogą pożytecznie zapełnić dziecku wolny czas i rozwijać jego zainteresowania.
Ponadto uważam , że gdy dziecko będzie miało zapełniony wolny czas to jest duże prawdopodobieństwo , że później nie będzie miało 'czasu' wpaść w złe towarzystwo.
To tak na marginesie oczywiście.
Sama myślałam nad takimi zajęciami dla Maii. Może jakiś taniec albo basen. Myślałam, że może jak pójdzie do przedszkola to coś znajdę . Ale jakoś przedszkole nie wypaliło i tak sprawa stanęła.
Oczko sądzę , że jeżeli Olę ciągnie to tańca to powinnaś pomyśleć o zajęciach na poważnie.
Ja jestem jak najbardziej za takimi zajęciami. Jeśli ktos ma możliwości żeby posłać dziecko na dodatkowe zajęcia i dziecko wykazuje zainteresowanie tematyką to jak najbardziej. Jest bardzo wiele "za" przede wszystkim tak jak pisze Sylla, bedzie mieć możliwość rozwijania jakiegoś zainteresowania, z czasem moze to się stać pasją?
Ja jako dziecko chodzilam na przeróżne zajęcia. I choć mój słomiany zapał sprawiał że nigdzie długo miejsca nie zagrzałam, to w każdym miejscu mi się podobało bo probowalam czegos nowego itd.
Ja jako instruktor tańca uczący dzieci od 5 do 11 lat w najmłodszej grupie, inne są już starsze wiekowo, więc wątek ich nie dotyczy zbytnio, baaardzo polecam lekcje tańca. Zwłaszcza jeśli instruktor ma dużo pomysłow, wprowadza zabawy między nauką...dzieci ćwiczą koordynację ruchową, poznają rówieśników, uczą się nowych rzeczy.
My z D. postanowiliśmy, że Nasze dzieci też na pewno poślemy na lekcję tańca (jesli ja nie będę prowadziła nigdzie zajęć w tym czasie)-jeśli będą dziewczynki. Później te występy dla rodziców, pokazy...dzieci są uradowane i rodzice zadowoleni!
A co do innych form. Ja jestem jak najbardziej za. Gdy dzieci są małe i muszą wyrobić w sobie zainteresowania opłaca się je posłać na jakieś dodatkowe zajęcia. Nie żeby były one codziennie po kilka godzin bo to troszkę odbieranie dzieciństwa (znam to z autopsji), ale uważam, że język obcy, jazda na łyżwach lub konna, taniec, jakiś basen to jest super sprawa . Tylko z umiarem, a dzieci będa za to wdzięczne!
Ja dotąd jestem wdzięczna rodzicom, że wzbudzili we mnie zainteresowanie tańcem i językami, co robię do dziś i pracuję w tych dziedzinach łącząc je z hobby.
Kurs tańca jest u nas organizowany 1h, raz w tygodniu. Póki co mała przejawia zainteresowania w tym temacie, ale zdaję sobie sprawę, ze za jakiś czas może już jej to nie 'kręcić'. A może akurat, będzie się tym jeszcze bardziej interesować?
Podzielam opinie. Jeżeli tylko sytuacja finansowa rodziców pozwala na zainwestowanie w rozwój dzieci w takiej formie, to jak najbardziej pomysł jest trafiony. Trzeba tylko dobrze obserwować dziecko - w jakim kierunku mogłoby chcieć pójść (jeśli samo nie potrafi się jeszcze sprecyzować)? co lubi robić, co sprawia jej największą przyjemność? Nawet jeśli pomysł okaże się nietrafiony, istnieją inne opcje. Póki dziecko jest małe, można szukać i próbować, a jak już coś się znajdzie, to kształcić.
Z tym posyłaniem dzieci na zajęcia wiąże się też problem niespełnionych ambicji rodziców. Myślę, że nas tu sprawa nie dotyczy tak mocno, ale trzeba pamiętać, żeby we wszystkim zachować umiar - nie męczyć malucha, bo ma w tej pasji znaleźć radość, a nie zmęczenie i frustrację, która wcześniej czy później eksploduje albo przemieni się w bunt.
Kilka dni temu dostałam ze szkoły biuletyn, odnośnie kursów dla najmłodszych. Teraz wahamy się między gimnastyką a kursem tańca. Nie chcę jej narzucać dwóch kursów na raz, dlatego muszę przemyśleć wszystkie za i przeciw.
Gieniusia ma rację. Możesz posłać Olę na oba kursy i zobaczysz który bardziej będzie jej odpowiadał. Nawet jeśli nie będzie umiała sama zadecydować, to dwie godziny w tygodniu to nie jest wiele. Moja Ingrid chodzi na aikido, basen i angielski od trzeciego roku życia. Razem 4 godziny w tygodniu i kiedy się rozchoruje jest bardzo nieszczęśliwa, że musi opuścić te zajęcia. Ostatnio bardzo chciałaby chodzić na zajęcia do szkółki jeździeckiej, ale boimy się ja przeciążyć. Oczywiście, jeśli jej się odwidzi, to nie będziemy jej zmuszać do kontynuacji zajęć.
Oczko może spróbujcie dwóch na próbę. Ale ja z doświadczenia polecałabym taniec. Poza tym
Ja od dziecka ćwiczyłam gimnastykę i to było cudowne, ale trochę żałuję i czuję teraz w kręgosłupie...i wolałabym taniec od samego początku, tam na pewno też będą elementy gimnastyki z czasem jesli będziesz chciała aby Mała chodziła dłużej .
Ale jeśli myślisz o takich zajęciach tylko np. na rok-2 to może być i gimnastyka .
Polecam wysłanie jej na oba zajęcia i może niech ona też ma jakas decyzję na to, gdzie jej się spodoba .
Dzięki dziewczyny, macie racje. 2 godzinki to nie dużo, a najlepiej jak mała sama zobaczy.
Taniec jest w poniedziałki, a gimnastyka we wtorki. Nie pokrywają się w czasie, na szczęście.
Wydaje mi się, że Ola wybierze taniec, tak czy siak. Ale niech sama zobaczy i sprawdzi.
Gienia napiszę. Wczoraj wypełniłam formularz zgłoszeniowy, więc nie wiem dokładnie kiedy zacznie.
Niestety, obawiam się ze z tą gimnastyką nie wypali w naszym przypadku. Zajęcia są w godzinach od 12- 13 i w dodatku z rodzicami. Niestety, ale ja bardzo różnie pracuję, a mam jeszcze z JUlkę. Póki co, to wypełniłam formularz, ale zoabczę jak się sytuacja rozwinie.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach