Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 18 Sie 2007 Posty: 608
Wysłany: Czw 18-10-2007, 16:13 Temat postu: Zasady wychowawcze w waszym domu
Zakładam nowy temat, ponieważ postanowiłam wprowadzić nowe zasady wychowawcze w moim domku. Jak wiecie, jestem mamą 5-latka i 4-latki i czasami naprawdę opadają mi ręce, jak nie mogę dać sobie rady z moimi pociechami. Bardzo proszę, piszcie o swoich sugestiach a może również podawajcie zasady obowiązujące w waszych domach.
Oto lista zasad obowiązująca u nas:
1. dzieci mają swoje pokoje a więc same w nich sprzątają (my możemy pomóc tylko na ich wyraźne życzenie)
2. rano dzieci najpierw się ubierają a dopiero później schodzą na dół
3. po śniadaniu można dzieciom włączyć bajkę
4. rysowanie i malowanie odbywa się tylko w kuchni przy stole
5. dzieci nie mogą dłużej oglądać bajek niż 1 h dziennie i 2h dziennie w weekendy
6. obiadek zjadamy zawsze razem
7. do posiłku talerze i sztućce podają dzieci
8. każde z nas poświęca każdemu dziecku minimum 20 minut dziennie
9. dzieci myją się same, wyjątkiem jest mycie głowy
10. nie dopuszcza się bicia i mówienia brzydkich słów w domu
11. za dobre zachowanie dzieci w nagrodę otrzymują słodycze
12. Jeden dzień podczas weekendu poświęcamy dzieciom, tj. wspólnie gdzieś razem wychodzimy
System kar w domu musi być adekwatny do siły przewinienia. Za niestosowanie się do zasad panujących w domu przewidywane są następujące kary:
- zakaz oglądania telewizji w dniu przewinienia
- odesłanie do pokoju na 10 minut
- zakaz wspólnego wyjścia razem z rodzicami
Może uznacie, że to dziwne ustanawiać takie ścisłe reguły panujące w domu, ale niektóre już u nas działają i się świetnie sprawdzają
Obawiam się - mówię to z perspektywy własnych doświadczeń, że pewnych spraw nie da się ubrać w ramy czasowe. Fakt - ważny jest taki zakres zachowań, ale tylko wtedy gdy ma on charakter czysto pomocniczy. Nie da się czasem pewnych zachowań wymusić. Ważne jest by rozbudzić w dzieciach poczucie rozróżniania dobra i zła ( w tym takich zachowań) oraz spowodować, by pewne zachowania takie jak np. sprzątanie po sobie, czy mycie zębów, pora spania - przychodziły im w sposób naturalny jako pewien nawyk. Ale ja nigdy nie stosowałam takiego ścisłego harmonogramu.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 18 Sie 2007 Posty: 608
Wysłany: Czw 18-10-2007, 18:46 Temat postu:
dotka napisała:
oraz spowodować, by pewne zachowania takie jak np. sprzątanie po sobie, czy mycie zębów, pora spania - przychodziły im w sposób naturalny jako pewien nawyk.
To akurat moje dzieci mają obcykane. Staram się nauczyć ich odróżniać dobro od zła ale czasem mam wrażenie, że walczę z wiatrakami, zwłaszcza gdy się biją i wyzywają (stąd zapis o zakazie bicia i używania brzydkich wyrazów). Niektórzy mówią, że to w rodzeństwie jest normalne, ale ja tak nie uważam.
Bicie sie w rodzenstwie jest normalne, sama sie biłam , ja mam jedno dziecko , wiec nie mam tych doswiadczen jako matka, wiem jednak z obserwacji innych dzieci, ze jak mama zakazuje bicia to sobie nastrzelaja jak mama wyjdzie
A teraz serio. Ja mam w miare grzeczna córe, nie narzekam, jak ktos do mnie przychodzi to pyta sie gdzie dziecko schowałam bo jest tu tak cicho Ona taka jest.Mamy swoje zasady, czesto je omijam, bo serducho mam za miekkie, ale skoro jest grzeczna, to nie bede jej terroryzowac, jak bym miała małego "szatana" w domku to bym zasady pewnie uściśliła.
U nas to objawia sie na zasadzie obowiazków:sprzata swój pokój i wszystko w domu co sama nabałaganiła, dba o swoje zwierzaki, bo ona je chciała,myje sie sama,po dobranocce spac i nie ma zmiłuj(tu jestem twarda), ale przez to mam spokojne wieczory
Ja uważam, że bójki to normalka, w końcu dzieci też walczą między sobą o "przetrwanie" Moje maluchy się jeszcze nie biją, ale za jakieś trzy lata kto wie Na pewno nie pozwolę na wyzwiska etc, wzajemny szacunek musi być i kropka.
Ja pamietam jak bylo u mnie domu. Masakra,ma byc posprzatane i nie wazne ktore z nas to zrobi.Moj brat (dwa lata mlodszy) sie nie przejmowal i wychodzil a ja robilam za dwoje.Zasady sa wazne.
Do dzisiaj jednak nie cierpie naciskow, typu sprzatnij swoj pokoj,buntowalam sie strasznie.Przypomnij sobie swoje dziecinstwo i co cie wkurzalo, ile tego wynioslas?
A jak już się biją, to co zrobić? Rozdzielić, tłumaczyć czy w ogóle nie zwracać uwagi?
Wydaje mi się, że taką sytuację należy bacznie obserwować. Jeśli dzieciom nie dzieje się krzywda, żadna ze stron nie ma siłowej przewagi i wszystko traktowane jest jak zwykła zabawa- nie sądzę by trzeba było reagować. Natomiast reakcja i to natychmiastowa jest konieczna, gdy jedna ze stron używa siły i agresji wobec drugiej. Wtedy według mnie należy zareagować bardzo stanowczo.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 18 Sie 2007 Posty: 608
Wysłany: Sob 20-10-2007, 7:44 Temat postu:
Barbi napisała:
Do dzisiaj jednak nie cierpie naciskow, typu sprzatnij swoj pokoj,buntowalam sie strasznie.Przypomnij sobie swoje dziecinstwo i co cie wkurzalo, ile tego wynioslas?
Masz rację, u mnie w domu było dokładnie tak samo ze zmuszaniem do sprzątania, dlatego ja moim dzieciom nie każę sprzątać, wtedy kiedy ja chcę, żeby było czysto. Ja im powiedziałam, że skoro mają swoje pokoje, to są za nie odpowiedzialne i do nich należy sprzątanie własnej "przestrzeni". Jak sprzątam dom, to one najczęściej też wtedy zabierają się do sprzątania własnych pokoi i robią to z własnej woli
Dotka, napisałaś, że jak jedno używa siły i agresji w stosunku do drugiego, to trzeba natychmiast zareagować. U mnie tak najczęściej jest, że agresywny jest Kuba w stosunku do Karoli. Jest od niej dużo silniejszy i tą swoją przewagę często wykorzystuje. Cały czas mu tłumaczę, że tak nie można, że może jej powiedzieć o swojej złości zamiast ją bić itp, ale za 5 minut jest to samo. Dlatego wpisałam kary obowiązujące w domu i mam nadzieję, że np taki zakaz oglądania telewizji w danym dniu zmusi go do przemyślenia swojego zachowania. A może się mylę?
Wydaje mi się, że taką sytuację należy bacznie obserwować. Jeśli dzieciom nie dzieje się krzywda, żadna ze stron nie ma siłowej przewagi i wszystko traktowane jest jak zwykła zabawa- nie sądzę by trzeba było reagować. Natomiast reakcja i to natychmiastowa jest konieczna, gdy jedna ze stron używa siły i agresji wobec drugiej. Wtedy według mnie należy zareagować bardzo stanowczo.
Między rodzeństwem zawsze są jakieś sprzeczki i kłótnie. Tak było w moim domu ,lecz nie była ona kontrolowana bacznym "okiem " mojej mamy i obecne relacje z moim rodzeństwem nie są poprawne. Ale już moje dzieci były obserwowane przeze mnie i nie pozwałam na:
Bicie się ,syn córkę ,córka syna. ( nie wiem jak ,to było ,gdy mnie było w domu ,bo pracowałam) .
Wchodzenie od pokoju siostry i bratu jak ich nie w domu.
Nie wolno szperać w rzeczach osobistych ,ja tego nie robiłam nigdy nikomu ,dzieciom ,też zabroniłam ,każdy ma swoje osobiste sprawy i wymagałam tego bardzo.
Nie wolno kłamać ,to jest główna dewiza dla mnie i dla dzieci.
Szacunek do starszych i do zwierząt.
Lecz czasami występowały kłótnie między moimi dziecmi ,ale jakoś się godziły.
Kłotnie ,to o płyty , o ,to kto ma wyjść z psem . Obecnie są już dorośli i mieszkają daleko od siebie ,ale często rozmawiają ze sobą.
Ja z bratek tłukłam się na potęgę. Rodzice nie byli w stanie tego powstrzymać. Jednak jedną z kar było rozstawianie nas do kąta w bezpiecznej od siebie odległości. Staliśmy tak długo aż się nie uspokoiliśmy. Nie powstrzymywało nas to od następny bójek, ale na pewno na jakiś czas powstrzymywało. Nie wiem czy jest jakiś sposób, żeby tego całkowicie uniknąć, bo o ile pamiętam nie biliśmy się z konkretnego powodu.
Płeć:
Zodiak: Zodiak chiński: Dołączyła: 18 Sie 2007 Posty: 608
Wysłany: Pią 26-10-2007, 19:41 Temat postu:
Ja mam brata starszego o pięć lat ode mnie. Tłukliśmy się dosłownie o wszystko. Teraz mamy doskonały kontakt, właściwie mogę powiedzieć, że oprócz mamy jest moim najbliższym przyjacielem. Tylko, że zupełnie inaczej jest jak się patrzy na swoje dzieci. Nie chcę pozwolić na to, żeby kiedyś w przyszłości nie byli ze sobą w dobrym kontakcie, bo przecież jak mnie już nie będzie to będą mieli tylko siebie. Boże, jakie to wychowywanie jest trudne...
Między mną a bratem jest 8 lat róznicy. Też laliśmy sie ciągle i do dzis dogadac sie nie możemy.
Wrając do tematu reżimu u nas w domu nie ma. Nie wolno jeść słodyczy przed posiłkami, klnąć( a 4 latki już to potrafią okazuje sie0,bić, wyzywać, rozwalać, niszczyć przedmioty i elementy infrastruktury domu, standardy same.
Bałagan sprzątnąc to konieczność. Wszystkie nie sprzątniete zabawki grożą konfiskatą.
Dołączone po 4 minutach 53 sekundach:
A jeśli dziecko ma atak histerii nie bijemy, wrzeszczymy itp. spokojnie odprowadzay delikwenta do jego pokoju i siedzi tam sobie aż nie przejdzie mu
Każdy z nas ma własany system wartości i wprowadza w swoim domu określone zasady. Ja mam jedną odnośnie wychowywania Juniora. Choćby nie wiem co mój nawiedzony 18-latek zrobił, to kar cielesnych nie stosuję. Tylko rozmowa, ewentualnie potem jakiś szlaban . Dawniej, owszem, zdarzało mi się dać dzieciakowi lekkiego klapsa w pupę jak rozmowa dyscyplinująca nie pomogła, ale to chyba każde z rodziców ma na swoim sumieniu przy rozbrykanych małych pociechach.
Mój Junior wie, że nie toleruję jednego - pyskowania mamie i lekceważenia jej poleceń. Oj, wtedy jestem bardzo groźny....i lepiej mi w drogę nie wchodzić... Tak mnie wychowano. Mój ojciec również nie tolerował, jak pyskowałem mamie. Nie raz i nie dwa zarobiłem " w papę".Tata zawsze mówi, że mama nawet , jak nie ma racji, to musimy jakoś przeboleć jej "fochy" i dać jej czas na zrewidowanie poglądów, bo jest zasadniczo mądrą babką i jakby coś złego się stało, to skoczy za nas w ogień.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach